Reklama-EDynam

Artykuły Archiwalne

Teatr Stary z Adelaide – Przez park na bosaka – premiera

Autor: Krzysztof Deja 14 września 2016

Adelajdzki Teatr Stary zaprosił nas tym razem na spacer… przez park na bosaka.

Sztukę o tym tytule zaprezentowano w sobotę i niedzielę, 10 i 11 września 2016 roku w The Parks Recreation and Sports Centre, Angle Park – stałym miejscu występów Teatru Starego.

Publiczność dopisała – potrzebne były dostawki – i nie zawiodła się. Sztuka jest bardzo śmieszna i to wraz z doskonałą grą aktorów było gwarancją dobrej zabawy. Zanim napiszę więcej o przedstawieniu, krótko o autorze. Ale zacznę od tłumacza – jest nim Andrzej Nejman, zdolny aktor teatralny i filmowy.

teatr-stary-adelaide-przez-park-na-bosaka-2-foto-krzysztof-deja

teatr-stary-adelaide-przez-park-na-bosaka-2-foto-krzysztof-deja

A autor – Neil Simon urodzony w 1927 roku w Nowym Jorku dramaturg, komediopisarz i scenarzysta filmowy najbardziej znany jest na Broadwayu. To tam wystawiał największe swoje hity teatralne i tam ma jako jedyny żyjący, teatr swego imienia. Zresztą, grają jego dzieła na całym świecie. A zaczynał od tekstów dla radia i telewizji. Jest on autorem ponad 30 scenariuszy filmowych – głównie komedii i tyleż samo sztuk i musicali, a za scenariusz do filmu “Dziewczyna na pożegnanie” otrzymał nagrodę Golden Globe. Miał też nominacje do nagród – Oscara i Emmy.

Jako pierwsza uznanie przyniosła mu właśnie sztuka „Przez park na bosaka”, którą rozsławiły takie gwiazdy jak Robert Redford, czy Jane Fonda. Utwór choć napisany pół wieku temu, nic nie stracił na aktualności. Jest to urocza komedia romantyczna nieco w amerykańskim stylu, ale dzięki tłumaczeniu (czy scenariuszowi), odbieramy ją jako sytuację z sąsiedztwa.

Poznajemy parę młodych ludzi którzy pierwsze 6 dni małżeństwa spędzili w luksusowym hotelu, a teraz właśnie wprowadzają się do świeżo wynajętego mieszkania. I tu zaczynają się schody. I w przenośni i dosłownie. Ona roztrzepana, trochę szalona romantyczka, doskonale zagrana przez Elwirę Byrt. On stateczny prawnik i rozważny pracocholik, ujmująco przedstawiony przez Piotra Utnickiego. Młodzi skrajnie różnią się od siebie charakterami. Zaczynają się prawdziwe problemy na które często wystawione są młode małżeństwa. Dokąd te wszystkie, bądź co bądź, przeciwności losu ich zaprowadzą? Zima jest pierwszym źródłem nadciągających problemów. Okazuje się bowiem, że kaloryfer w mieszkaniu jest zimny, a w suficie jest dziura, przez którą często wpada do mieszkania… śnieg. Mikroskopijna sypialka mieści tylko małe łóżko, a dostęp do szafy jest praktycznie niemożliwy. Mebli, wanny ani nawet kuchni brak, więc trudno nazwać tę sytuację normalnością.

W międzyczasie poznajemy troskliwą matkę o niespełnionych marzeniach w której rolę świetnie się wcieliła Jola Ratuszyńska, a dzięki parze młodych, ona też przeżywa swoje chwile uniesienia; oraz uroczo zagranego przez Ryszarda Tytułę, szarmanckiego utracjusza i dandysa Victora Velasco. Oprócz nich rozbawia nas do łez elektomonter – niezastąpiony Bogdan Lichtański i zmordowany wspomnianymi schodami, kurier – Mariusz Sterna.

Entuzjastycznie nastawiona Maja, usiłuje uporządkować nowe gniazdko przed przyjściem Pawła. Ten zaś widząc rzeczywistość jest po prostu zawiedziony nowym lokum, dziwnymi sąsiadami i sceptyczny wobec planów Mai w stosunku do jej matki. Przezabawny język i mimika wykonawców, co rusz zmuszały publiczność do gromkiego śmiechu i braw. Na podstawie charakterów głównych bohaterów zauważamy, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. W narzeczeństwie zawsze łatwiej o kompromis, szczególnie jak się ze sobą nie mieszka, za to w małżeństwie… Pomimo że sztuka pierwszy raz ukazała się w 1963 roku, temat nic nie stracił na aktualności.

A skąd taki tytuł…?

W jednym z dialogów Maja zarzuca swemu świeżo upieczonemu mężowi brak fantazji w stylu, np. spaceru po parku na bosaka. Pawła przerażają realia – za oknem panuje temperatura -20 stopni (w domu zresztą nie wiele lepiej). W jego racjonalnym podejściu do życia, taka ekstrawagancja jest po prostu czystym idiotyzmem. A jednak w końcu decyduje się na taki krok, wszystko aby usatysfakcjonować swoją wybrankę. Czego się nie robi dla miłości…

Całość wzorowo reżyserowała i przygotowała scenariusz, niezmordowana Elwira Byrt. Trzeba jeszcze podkreślić profesjonalne przygotowanie dźwięku i światła przez Bogdana Wiencierza i duże zaangażowanie Basi Dworak, Krystyny Gałązkiewicz i Alicji Noetzel-Pacan oraz Bożeny Szadziewicz i Olimpii Niewiadomskiej w przygotowanie przedstawienia. A scenografia z rekwizytami była zrobiona bardzo profesjonalnie. Muzyka – Daniela Plicha.

teatr-stary-adelaide-przez-park-na-bosaka-1-foto-krzysztof-deja

teatr-stary-adelaide-przez-park-na-bosaka-1-foto-krzysztof-deja

Po raz kolejny zostaliśmy uraczeni porcją pysznej zabawy i przedniego humoru. Wszystkim ludziom teatru Starego życzymy dalszych sukcesów artystycznych i satysfakcji z pracy na rzecz środowiska polonijnego.

Krzysztof Deja

Komentarze

Autor

Krzysztof Deja

Krzysztof DejaKrzysztof Deja mieszka w Adelaide od ponad 30 lat. Jego Dzienniki Poranne i felietony pisane są właśnie z tej "australijskiej perspektywy". W portalu zaczęliśmy je publikować w sierpniu 2003. Z zawodu inżynier, projektujący pojazdy pancerne i inne środki transportu. Z zamiłowania zajmuje się literaturą. Pisuje dla polonijnej prasy. Wiele jego wierszy zostało nagrodzonych. Jest również autorem opowiadań oraz powieści pt. "W kolejce do raju", traktującej o przygodach w trakcie emigracji z Polski.   Więcej jego utworów można znaleźć pod adresem www.australink.pl/krzysztof   http://www.youtube.com/watch?v=vYArdV1Bnoc http://www.youtube.com/watch?v=x-uQbTeD3aA Więcej artykułów tego autora