6 maja 2006
EPILOG
...Jestem tu juz 4 lata i to, co na poczatku dziwilo, ekscytowalo, draznilo, uwieralo teraz juz ... spowszednialo i wydaje sie zupelnie normalne....
Dostaje listy z pytaniami dlaczego nie pisze i co sie dzieje i jak sie moja emigracyjna historia zakonczyla, czy jestem zadowolona z decyzji wyjazdu itp itd.
Historia sie oczywiscie nie zakonczyla i kazdy niemalze dzien przynosi mniej lub bardziej ciekawe wyzwania.
Jestem tu juz 4 lata i to, co na poczatku dziwilo, ekscytowalo, draznilo, uwieralo teraz juz ... spowszednialo i wydaje sie zupelnie normalne. Pierwszej zimy w oslupienie wprawial mnie widok skosnookich Azjatow paradujacych zima w klapkach „japonkach”. I co? Ostatniej zimy sama tak chodzilam....
Co sie zmienilo z prespektywy tych 4 lat spedzonych w Australii?
Po pierwsze- tu wlasnie nauczylam sie optymizmu. Niektorzy zarzucaja mi postrzeganie swiata przez rozowe okulary i przymykanie oczu na rzeczy, ktore nie sa doskonale. Ja jednak dalej uwazam, ze nie warto zamartwiac sie sprawami na jakie nie ma sie wplywu. Jesli mozna cos zmienic- trzeba do tego darzyc. Jesli nie mozna- czy narzekanie cos zmieni? Australia, w porowaniu z innymi krajami, jest krajem ludzi szczesliwych. I krajem ludzi majacych w zyciu szczescie....
Dwa pobyty w jednym z najubozszych krajow w Afryce otworzyly mi szeroko oczy na to, jak moze wygladac zycie widziane nie tylko w szklanym ekranie. Dlatego staram sie cieszyc kazdym dniem, tym bardziej spedzonym w tym „lucky country” jakim jest Australia. Obojetnie czy to lezac na plazy, czy stojac w korku, czy pracujac do poznych godzin nocnych.....
Po drugie- tak, jestem jak najbardziej zadowolona z mojej decyzji wyjazdu z Polski. Nie jest to wyrazem wypierania sie polskich korzeni, ale raczej ... zwyklego egoizmu. Chce mieszkac w normalnym kraju, gdzie jestem szczesliwa i gdzie moje dzieci beda szczesliwe. Kraju, ktory ma tak wiele do zaoferowania. A za taki wlasnie uwazam Australie. Jednak nie znaczy to, ze kraj ten bedzie odpowiadal wymaganiom innych ludzi i rozumiem, ze nie wszyscy musza byc tu zadowoleni. Tak jak juz kiedys napisalam- Australia nie jest dla wszystkich.
Po trzecie- nie ma recepty na udana emigracje. Wszystko zalezy od danej osoby, srodowiska w jakim „wyladuje” i zwyklego szczescia. Ja mialam wyjatkowe szczescie - trafilam tu na wspanialych ludzi, ktorzy pomogli mi w pierwszej fazie, mialam tez duzo szczescia ladujac najczesciej „na cztery lapy”. Nic jednak nie przychodzi latwo i szczescie, tak jak wszedzie, trzeba poprzec ciezka praca.
Moja recepta?
- byc otwartym na zmiany
- miec jasno wytyczone cele
- jak najwczesniej zaczac prace – obojetnie czy jako wolontariusz czy jako pelnoplatny pracownik- pozwoli to na duzo szybsza asymilacje.
- przetrwac co najmniej 2 lata- dopiero potem podejmowac decyzje o ewentualnym powrocie lub pozostaniu
Myslacym o emigracji zycze powodzenia w osiaganiu celow- jak to mowia- lepiej zgrzeszyc i pozniej zalowac, niz zalowac ze sie nie zgrzeszylo ;)
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na nasza strone do Melbourne: www.melbourne.pl,
Magda
