« Pastafarianie - Felieton | Strona główna | Reportaż z drogi - cz.1 »

15 maja 2014

Egipcjanin - felieton

Zenek zachorował na starożytną kulturę egipską.

Jest to choroba dosyć wyczerpująca bo długotrwała i niestety konsekwentnie postępująca. A jaka uciążliwa dla otoczenia... Opędzić się nie można od tych wszystkich Ozyrysów, Ra czy Chonsu.
Ale Zenek z zafascynowaniem opowiada o różnych szczegółach z tych odległych czasów.

Okazuje się, że już dla Kleopatry i Antoniusza początki Egiptu były bardziej starożytne, niż dla nas historia z czasów Jesusa. Taka piramida Dżesera miała już wtedy 2600 lat!
To co dzisiaj widzimy to pestka – twierdzi Zen. Kiedyś piramidy były pokryte warstwą lśniącego białego wapienia, dzięki której miały idealnie gładkie ściany. Ta lśniąca biała licówka piramid była jeszcze nienaruszona, kiedy w V wieku p.n.erą oglądał je historyk i podróżnik grecki Herodot. Widział on inskrypcje wykonane na ścianach piramid. Ibn Haukal, arabski podróżnik i pisarz żyjący w dziesiątym stuleciu, potwierdza, że pismo na piramidach było ciągle widoczne w jego czasach. Abd el Latif żyjący w XII wieku, pisze, że inskrypcje na zewnętrznych ścianach piramid mogłyby zapełnić dziesięć tysięcy stron.

I tak codziennie jestem faszerowany informacjami na ten temat. Zenek podaje mi ciekawostki z obserwacji życia codziennego w starożytnym Egipcie i twierdzi, że wcale sie ono nie różniło od współczesności. Oto co pisze Herodot: ...mają też Egipcjanie zwyczaje i obyczaje prawie pod każdym względem przeciwne aniżeli wszystkie inne ludy. Kobiety u nich przebywają na rynku i handlują, a mężowie siedzą w domu i przędą...
No może z tym przędzeniem to przesadzali, ale co mieli robić jak nie było jeszcze telewizji i internetu – zauważył Zenek.

Co ciekawe, już wtedy mieli dosyć precyzyjny kalendarz w którym było 12 miesięcy, każdy po 30 dni. A te pięć czy sześć dodatkowych dni, zarezerwowali dla potrzeb bogów. A mieli ich całą masę. Zenek zadał sobie trud i obliczył ile ich faktycznie było, wyszło mu coś ponad 80 – tych najpopularniejszych.

Następny wątek którym katuje mnie Zenek to podobieństwo religii chrześcijańskich do religii starożytnych Egipcjan. I tak w mitologii egipskiej Set chce zabić boskie dziecko imieniem Horus. Jego matka Izyda (bogini) ucieka przed podłym bóstwem.
Bóg Sobek, o czym opowiadają "Teksty z piramid", z 3000 roku przed Chrystusem rozmnożył chleb i ryby i rozdał ludziom na brzegu jeziora Faiun. Następnie... chodził po wodach tego jeziora. Horus wskrzesił z martwych swego Ojca Ozyrysa, itp.
Bóg Re był najpotężniejszym i uniwersalnym bóstwem egipskim. Uważano go za stwórcę świata, króla bogów, dawcę i protektora władzy na ziemi. Później kult ten przekształcił się w dualistyczne bóstwo Re-Ozyrys.
Poza tym, trójce bóstw były bardzo popularne w tamtych czasach, a do tego każde bóstwo miało lokalnie większe wpływy i zwykle budowano świątynie ku ich czci.
Zenek sporo tego przytacza ale nie wszystko zapamiętałem.

Zupełnym zaskoczeniem dla mnie była decyzja Zenka budowania piramidy na swoim ogrodzie. Nawet się przestraszyłem – gdzie on to zmieści? – pomyślałem. Okazało się, że ma to być odwzorowana w skali 1:200 piramida Dżesera. Pytany dlaczego akurat ta – odpowiada krotko – bo najstarsza.
Zenek twierdzi, że tego typu budowla jest najkorzystniejsza dla pobudzenia pozytywnej energii w człowieku. Według niego ostrosłup o odpowiednim kącie nachylenia i proporcji boków oraz ustawieniu do stron świata ma być całkowitym antidotum na wszelkie niedomagania psychiczno-fizyczne, a co za tym idzie ma wprowadzić równowagę ducha i gwarantować szczęście.

Pomimo że w języku starożytnych Egipcjan nie istniało słowo “nieśmiertelność”, to już w tamtych czasach ludzie wierzyli w życie pozagrobowe. Uważali, że po śmierci ciała, dusza podąża za bóstwem, a zatem idzie do nieba. Dostawszy się tam, staje się nową gwiazdą na firmamencie. Jest jeden szkopuł – z tego co wiem, Zenek jest raczej sceptykiem i nie bardzo wierzy w życie pozagrobowe. Ale jak sam twierdzi, nie przeszkadza to mu fascynować się starożytnymi Egipcjanami. I zarzeka się, że będzie tam codziennie spędzał nieco czasu dla doenergetyzowania organizmu.

Ja z kolei mając bardzo przyziemne myśli wpadłem na pomysł, że skoro te piramidki takie energetyczne, a teraz w dobie kryzysu energetycznego borykamy się podażą tej cennej energii to być może, załatwiły by one sprawę w szerszym zakresie... Szczególnie w Europie gdzie Rosja nadaje ton.

Każda rodzina energetyzuje się we własnej piramidzie! Mała piramida każdemu się przyda! – już widzę hasła marketingowe.

Żeby tylko nie wyszła z tego piramidalna bzdura.


Krzysztof Deja

Ps. Pomimo tej piramidy Zenek zabiera mnie na dłuższą wyprawę, więc moja nieobecność na stronie może nieco się przedłużyć. Przepraszam.
A zdjęcia jak zwykle – z okolicy.

w40.JPG

P1020560.JPG

P1020552.JPG

fel11.jpg

f24.jpg

f14.jpg

f17.jpg

f47.jpg

« Pastafarianie - Felieton | Strona główna | Reportaż z drogi - cz.1 »