« Krym - felieton | Strona główna | Języki - felieton »

1 kwietnia 2014

Newsy - Felieton

Okazuje się, że prawa człowieka, umowy regionalne, układy międzypaństwowe, czy organizacje mające na celu strzec wypracowanych wartości światowego współistnienia i pokojowej współegzystencji to jedna wielka bańka mydlana, i byle jaki podmuch na przykład ze wschodu może ją unicestwić.

Jednego dnia na Krymie referendum – 126% frekwencji, a drugiego dnia już pod kołderką Kremla. Bezgraniczna miłość! Sankcje, izolacja – to sprawy tymczasowe, a jeszcze jedna perła w koronie lśni imperialnym blaskiem. Czekamy na ruch następny.

No i licz tu człowieku na porozumienia, na USA, NATO czy UE. O ONZ nawet nie wspomnę, bo ta instytucja już dawno całkowicie utraciła autorytet.

Z tego co rozumię, to Ukraina swego czasu dobrowolnie zrzekła się broni nuklearnej w zamian za gwarancje nienaruszalności granic. A porozumienie podpisywał nie kto inny tylko m.in. przedstawiciel Rosji, a także Wielka Brytania, Francja, Chiny, Stany Zjednoczone.

Broń się sam! – to hasło wydaje się na czasie i jest zawsze aktualne. No i jak już masz to nigdy nie pozbywaj się broni – ciśnie się na usta wniosek z powyższego.

Australia to sobie oficjalnie, dyplomatycznie potępia i może sobie na to pozwolić bo jest daleko. Polska nawet na to musi uważać, bo gdy zbyt natarczywie potępia, to ją zaraz posądzą o poparcie dla faszystów i szkolenie u siebie terrorystów. Najlepiej zamknąć gębę, siedzieć cicho i obserwować. Wydaje mi się, że bracia Czesi i Węgrzy tak teraz robią. Szczególnie Węgry które w styczniu podpisały umowę o współpracy energetycznej z Rosją. A uwielbiany przez PiS Orbán jasno powiedział, że Węgry nie są stroną w tym konflikcie.

Trzeba przyznać, że dosyć szybko Ukraińcy pozbyli się niechcianego przezydenta. Nie zamordowali, ale skutecznie odsunęli od władzy. Jak widzimy obecnie, jednak bardzo dużym kosztem. Ciekawe, że Polska nigdy nie zasłynęła z uśmiercenia swego monarchy, ale pierwszy w całym tysiącleciu państwa polskiego prezydent, został uśmiercony już piątego dnia urzędowania. Mam na myśli Gabriela Narutowicza. Niektórzy twierdzą, że poprzedni prezydent Polski też zginął w zamachu, ale są to niepotwierdzone dywagacje i trudno to uznać za prawdę.
Często oglądam polskie wiadomości z Polsatu w naszej telewizji. Zadziwiają mnie tematy które tam poruszają i sposób ich interpretacji. Tyle brutalności i bestialstwa w kraju który chce uchodzić za przykład moralności opartej na powszechnym chrześcijaństwie. Niezwykle wiele miejsca zajmuje tam również polityka krajowa. U nas takie tematy to znikoma cząstka wiadomości. Natomiast pod względem kroniki wypadków i przestępstw, polskie wiadomości nie różnią się wcale od komercyjnych stacji telewizyjnych Australii.

Polską specjalnością są natomiast sprawy wyznaniowe. Niezręcznym zwrotem który często używają w stosunku do kleru czyli księży jest: duchowny.
Duchowny dopuścił się innych czynności seksualnych w stosunku do nieletnich, duchowny zgwałcił, itp,itd.

W tym kontekście jest to wyjątkowo niesmaczne. Słowo – duchowny kojarzy się z wyższymi wartościami (od - uduchowiony), a w tym przypadku bardziej pasuje nazywanie takiego klechą, niż duchownym. Stąd już tylko jeden krok do tytułowania takiego typa – mianem: wielebny.

Nasuwa mi się na myśl jeszcze jedna wiadomość o podobnej treści. Otóż nigdy nie wiem czy w polskim dzienniku mówią poważnie czy żartują, informując, że za te przestepstwa może spotkać takiego osobnika najgorsza kara, jaką jest usunięcie ze stanu... duchownego. To mi brzmi jak farsa i kojarzy mi się z wiadomością o usunięciu (wyretuszowaniu) oskarżanego o pedofilię abp. Wesołowskiego z oficjalnego zdjęcia członków episkopatu, na którym stał w drugim rzędzie i cynicznie się uśmiechał. Przypomnę, że był on nuncjuszem papieskim w Dominikanie. Trzeba przyznać, że szybko go ukarali...

Może faktycznie jest to dotkliwa kara – mam na myśli - odduchowienie. Wtedy już nie będzie miał takiego łatwego kontaktu z nieletnimi. Tylko, że zawsze może się przefarbować na cywilnego nauczyciela. Najwyższy czas aby prokuratura wzięła się na poważnie za tego typu przestępstwa i nie traktowała ludzi pewnych zawodów “zawieszeniami”. Jak wiemy, w praktyce tego typu kary się nie sprawdzają.

Krzysztof Deja


kilka panoramicznych widokow z Adelajdy i okolic

P1020559.JPG


P1020551.JPG


IMG_0400.JPG


P1020234.JPG


IMG_1928.JPG


IMGP8403.JPG


IMG_0014.JPG


IMG_1599.JPG


IMG_1957.JPG

« Krym - felieton | Strona główna | Języki - felieton »