« Podróże - felieton | Strona główna | Stara Europa - Felieton »

15 sierpnia 2013

Arabski sen - felieton

Kiedyś myśląc o amerykańskiej potędze i dominacji w wielu dziedzinach, mówiło się american dream, teraz pozostały już tylko legendy z czasów jankeskiej świetności.

Palmy pierwszeństwa w poszczególnych dziedzinach życia i infrastruktury odbierają im co bardziej egzotyczne kraje. Przodującym w tej dziedzinie są na pewno Zjednoczone Emiraty Arabskie ze swoim klejnotem na piasku – Dubajem.

Właśnie wróciliśmy z Zenkiem z objazdu po kilku zakątkach świata. Zajęło to nam prawie dwa miesiące ale warto było potrudzić się ciągłymi zmianami miejsca pobytu, aby zobaczyć na własne oczy niektóre cuda świata. Zaczęliśmy właśnie od Dubaju. Nie jest on jednak stolicą. Oficjalnie miastem stołecznym kraju składającego się z siedmiu emiratów (księstw) jest Abu Dabi, albo Abu Zabi, jak niektórzy nazywają. Miasto to też zwiedziliśmy.

Dubaj jeszcze sto lat temu liczył 15 tysięcy dusz, a teraz ma prawie dwa miliony mieszkańców, natomiast Abu Dabi – ponad 600 tysięcy. Jak wspominałem na kilka dni zatrzymaliśmy się w tym gorącym regionie świata. Codziennie temperatura przekraczała 40 stopni w cieniu, a o ten w krajach pustynnych ciężko. Oczywiście Arabowie dzięki petrodolarom nieźle sobie z tym radzą, wszędzie nawet przystanki autobusowe są doskonale klimatyzowane. W wielu miejscach nie potrzeba nawet wychodzić na „świeże powietrze” bo do wielu miejsc prowadzą oszklone, klimatyzowane korytarze z ruchomymi chodnikami, podobnymi do tych spotykanych na lotniskach. Koloryt ulicy rzuca się w oczy głównie w centrach handlowych, bo po samych ulicach raczej ludzie nie chodzą.

Oprócz tradycyjnych arabskich strojów widuje się najnowsze trendy mody europejskiej. Hindusów jest tam tylu co rdzennych mieszkańców tych ziem. Rosjan też nie brakuje. Na każdym kroku słyszy się mowę rosyjską, w telewizji są trzy programy w tym języku. Zabawnym było obserwować w hotelu niektóre podstarzałe Rosjanki, schodzące na śniadania w kreacjach wręcz sylwestrowych. Zenek nie mogł się powstrzymać od śmiechu.

Plaże są tak gorące, że nie da się iść boso po piasku. Woda w zatoce miała ponad 30 stopni. Nam wystarczał hotelowy basen. Pewnie najlepiej byłoby przyjechać tam w środku europejskiej zimy. Trzeba przyznać, że Dubaj to pod każdym względem (wyłączając sprawy religijno-etyczne) jest w XXI wieku. Oni wszystko mają NAJ!

Największy shopping świata z największym akwarium, najwyższy budynek Burdż Chalifa, wyspę w kształcie olbrzymiej palmy The Palm usypaną w morzu, kompleks wysp imitujących świat - The World. Burj al-Arab (Wieża arabska) – siedmiogwiazdkowy hotel żagiel wybudowany na sztucznej wyspie do niedawna najwyższy hotel na świecie. Największy pokaz wodny z fontannami sięgającymi 150 metrów wysokości, itd, itp. Większość tych atrakcji osobiście zaliczyliśmy łącznie z bajkowym hotelem Atlantis znajdującym się na końcu palmowej wyspy. Można też pojeździć na nartach na sztucznym stoku i na łyżwach, jak również wybrać się na szaleńcze jazdy w terenówkach po wydmach pustyni. Jest tu niewiarygodna liczba unikatowych wieżowców takich jak Emirates Towers, które są dwunastym i dwudziestym czwartym budynkiem na świecie pod względem wysokości. To jednak nie wszystko, w najbliższych latach biorą się za takie cuda architektury i techniki budowlanej, że przyćmi to wszystkie dotychczasowe osiągnięcia. Oby im tylko ropy starczyło na te inwestycje.

Arabscy sprzedawcy potrafią być bardzo namolni. Odwiedziliśmy dwukrotnie najstarszy targ miasta, Zenek z racji kapelusza słomkowego na głowie został natychmiast mianowany profesorem. Tak go tytułowali wszyscy sprzedawcy. Żartowałem, że nie trzeba się uczyć wystarczy słomkowy kapelusz co go bardzo denerwowało.

Jednak największe wrażenie zrobiły na nas ogromny meczet i pałac królewski w sąsiednim Abu Dabi. Pojechaliśmy tam luksusowym autobusem w nadziei zobaczenia po drodze prawdziwej pustyni, a tam niekończące się zabudowania i to wszystko wieżowce. Aby wejść do majestatycznego meczetu musieliśmy się przebrać w białe galabije, a kobiety w czarne czadory. Do Pałacu z kolei wymagane były długie spodnie, na szczęście trzymałem je w podręcznym plecaku. Wrażenie niesamowite. Miasto to słynie z toru wyścigowego Formuly I gdzie można sobie za niezbyt wygórowaną opłatą pojeździć wyścigowymi Ferrari i na to Zenek bardzo naciskał, ja jednak licząc się, że to dopiero początek naszej wyprawy, nie chciałem ryzykować swoich ani przyjaciela kości i stanowczo zaprotestowałem przeciwko takim szaleństwom. W naszym wieku nie wypada – powiedziałem stanowczo. No i zamilkł.

Co mnie zaskoczyło to ilość małych i średnich zakładów pracy na terenie miasta. Wyobrażałem sobie Dubaj jako oazę tylko i wyłącznie nastawioną na turystów, a tu widzę całkiem prężny (jak na te warunki) rynek pracy. Te tysiące pracowników z całego świata to nie tylko inwestycje budowlane, ale i inne gałęzie gospodarki, nie omijając nauki i wynalazczości. Dubaj założył właśnie Dubiotech – park umożliwiający firmom z branży biotechnologicznej prace nad genetyką, lekarstwami i obroną biologiczną.

A więc kiedy już zabraknie złotonośnej ropy, wtedy Zjednoczone Emiraty Arabskie wyżyją z infrastruktury tak turystycznej, jak i naukowo-technicznej którą utrzymują na najwyższym światowym poziomie.
No bo jakże inaczej, tam wszytko musi być najlepsze!

Krzysztof Deja

kilka zdjec ilustrujacych powyzszy tekst.

1.jpg

rzeka w Dubaju


2.jpg

wiezowce


3.jpg

wielki meczet w Abu Dabi


4.jpg

typowy ubior w meczecie


5.jpg

zyrandole w meczecie


6.jpg

krolewski palac w Abu Dabi


7.jpg

krolewski palac w Abu Dabi


8.jpg

widok z krolewskiego palacu


9.jpg

7* hotel w Dubaju - jedyny w swoim rodzaju


10.jpg

zachod slonca w starym Dubaju


11.jpg

hotel Atlantis na koncu Palmowej Wyspy


12.jpg

ulica Dubaju


13.jpg

najwyzszy budynek swiata - prawie 900 metrow


14.jpg

widok z najwyzszego budynku


15.jpg

stary Dubaj

« Podróże - felieton | Strona główna | Stara Europa - Felieton »