« Katecheta - Felieton | Strona główna | Staropolscy - Felieton »

1 kwietnia 2013

Wielkanocnie - felieton

Podobno nazwę tych świąt przyjęliśmy od Czechów, co jest całkiem możliwe, bo skoro Czesi nas ochrzcili to nazewnictwo też nam wszczepili.

Swoją drogą chrześcijaństwo już im się od pewnego czasu znudziło, bo są jednym z najbardziej zlaicyzowanych społeczeństw świata.
U nich święta Zmartwychwstania to VELIKONOCE. W innych językach słowiańskich, te najważniejsze święta w religii rzymsko-katolickiej nazywają się nie wielkie noce a... wielkie dnie. W bułgarskim jest to WELIKDEN, w macedońskim WELIGDEN, w serbsko-chorwackim USKRS – co można przetłumaczyć – wskrzeszenie. Po rosyjsku i grecku PASCHA , to z hebrajskiego Pesach – nazwy święta Przaśników, obchodzonego przez Żydów w pierwszą wiosenną pełnię księżyca na pamiątkę wyjścia z Egiptu. We francuskim też używają nazwy od tego słowa – PAQUES, po włosku – PASQUA, a PASCUA po hiszpańsku.
Niemcy to święto nazywają OSTERN, a Anglicy i my tutaj w Australii EASTER, a wywodzi się to od słowa - wschód. Wschód słońca to nowy dzień po nocy, tak jak zmartwychwstanie Chrystusa po nocy jego śmierci. W niemieckim Ostern niektórzy doszukują się powiazań z Ostarą pragermańską boginią, opiekunką brzasku, wiosny i płodności.
Najlepiej ujęli to święto Wegrzy. U nich Wielkanoc to HUSVET czyli jedzenie mięsa – właściwie, nazwa logiczna bo przecież post się skończył.
A jak już tak rozprawiamy o Wielkanocy, to może zajrzyjmy na... Wyspę Wielkanocną. Należy ona do Chile, a położona jest w południowo - wschodniej części Pacyfiku.
Została odkryta w 1722 roku przez Jacoba Roggeveena. Zamieszkiwało ją kiedyś ok. 40 tys. ludzi. Na wyspie znajdują się niezwykle wielkie posągi i megalityczne budowle. Przypuszcza się, że żyły tu niegdyś dwie rasy ludzi – „krótkousi”, którzy przybyli z zachodu i „długousi” ze wschodu. „Długousi” traktowali „krótkousów” jak niewolników lub poddanych przez co dochodziło do buntów i walk przez które wiele z kamiennych posągów zostało zniszczonych.
Legendy jak i teorie naukowców mówią, że posągi te przedstawiają wizerunki wodzów lub innych ważnych osobistości, które po śmierci uznawano za bogów i objęto ich kultem.

Pierwszym Europejczykiem, który dotarł na wyspę jak wspominałem był Holender – kapitan Jacob Roggeveen. Wówczas na załodze ogromne wrażenie zrobiły „witające ich”, stojące rzędem, posągi zwrócone twarzami w stronę morza.

16h44go.jpg

Pół wieku po wizycie holenderskich podróżników, na wyspę dotarł kapitan James Cook. Zastał coś zupełnie innego niż to, czego dowiedział się zarówno ze wspomnień Roggeveena jak i Hiszpanów, którzy odwiedzili to miejsce cztery lata przed wyprawą Cooka. Posągi były powywracane, a wyspiarze, słynący ze swej gościnności, robili wrażenie wyjątkowo agresywnych. Nie wiadomo co stało się powodem tak szybkich zmian. Być może doszło do walk pomiędzy rywalizującymi ze sobą klanami. Obecnie część z wywróconych wówczas figur, znów postawiona jest na swoje miejsce. Na wyspie znajduje się łącznie 800 moai – wielkich rzeźb. Mają one od 6 do 10 metrów wysokości i ważą nawet do 75 ton. Wiele z nich nigdy nie zostało ukończonych. Pozostawiono je w wielkim kamieniołomie Rango Raraku wśród porozrzucanych narzędzi. Na szczególną uwagę zasługuje posąg, który liczy sobie 21 metrów wysokości i waży 270 ton!

Do dziś nie ma jednoznacznego wytłumaczenia tego jak te kolosy były stawiane, oraz jak je transportowano z kamieniołomu. Mówi się o specjalnej konstrukcji, dzięki której nawet najcięższy posąg mogło postawić do pionu tylko kilkanaście osób. Są i tacy którzy przypisują to cywilizacjom pozaziemskim.

Innym problemem dla badaczy jest Rongorongo – hieroglificzne pismo z Wyspy Wielkanocnej. Jak dotąd wiadomo jedynie o 21 tabliczkach zawierających tajemnicze znaki. Mimo że chrześcijańscy duchowni, którzy dotarli na wyspę walczyli z pogańskimi zwyczajami (mówi się, że to właśnie księża niszczyli bezcenne tablice z pismem Rongorongo), to jeszcze dość długo po ich przybyciu praktykowany był... kanibalizm. Jeńców skazanych na spożycie zamykano w specjalnych chatach przed sanktuariami, a następnie podczas ceremonii składano ich w ofierze bogom.
Pewnie powodem pożerania ludzi było też zaspokojenie potrzeby jedzenia mięsa. Przez długi czas panował tam wyjątkowy nieurodzaj, a człowiek był największym ze ssaków zamieszkującym te tereny. Najczęściej posilano się kobietami i dziećmi nie będącymi członkami własnego plemienia... Jednym słowem, polowali na sąsiednich podwórkach.
Na koniec pytanie – dlaczego właściwie nazywa się tę wyspę wielkanocną? Proste, bo została odkryta akurat w Wielkanoc.

Krzysztof Deja

Fotografie nadmorskiej Adelajdy


P1020563.JPG

deptak nadmorski

P1020562.JPG

deptak nadmorski

« Katecheta - Felieton | Strona główna | Staropolscy - Felieton »