« Zamowienia | Strona główna | Papież - felieton »

16 lutego 2013

Procesowanie - felieton

Mówiąc potocznie, procesowanie czyli postępownie sądowe jest znane od początków cywilizacji rodu ludzkiego.


Dobrze zdokumentowany jest ten proceder w literaturze. Czytaliśmy o tym w Zemście Fredry, w komediowej formie, jak to w starym zamku zamieszkuje dwóch nienawidzących się sąsiadów, Cześnik z Rejentem i zażarcie procesują się o mur graniczny. Kiedy jeden z nich postanawia uszkodzony mur naprawić, wtedy sąsiedzki spór jak na ironię potęguje się.

Nasze narodowe arcydzieło Pan Tadeusz, też oparte jest na kanwie procesowania o stary zamek Horeszków. Młody hrabia postanawia odzyskać zamek w którym już zadomawia się sędzia.

Znamy sławny Proces Franza Kafki gdzie losy Józefa K. obrazują bezsilność człowieka wobec wszechobecnej władzy która o nim decyduje. I wiele, wiele innych przykladów z literatury można by przytaczać, ale mnie w tym felietonie interesują rzeczy jak najbardziej z życia wzięte czyli fakty, a jednocześnie niezwykłe.
Nawet sławne procesy jak: Mata Hari - tancerki rozstrzelanej za szpiegostwo, czy O.J.Simpsona, amerykańskiego futbolisty i telewizyjnego celebryty oskarżonego o zamordowanie żony i kochanka, nie robią takiego wrażenia jak wydarzenie ze stycznia 897 roku, kiedy to odbył się proces... trupa papieża Formozusa. Nigdy wcześniej takiej formy procesu nie praktykowano.

Kiedy papież Formozus zmarł, jego nastepca Stefan VI wytoczył mu proces oskarżając go o apostazję, czyli odstępstwo od zasad wiary. Tak naprawdę przyczyną tegoż, była obietnica Formozusa dania korony cesarskiej książętom z włoskiego rodu Spoleto. Po czasie jednak zmienił zdanie i koronował jednego z Karolingów. Papież Stefan VI, który był zwolennikiem włoskiej rodziny, postanawia się zemścić na swoim poprzedniku za ten czyn. Organizuje sąd biskupi. W procesie tym uczestniczyły... zwłoki Formozusa które ekshumowano, „ubrane w papieskie szaty pontyfikalne, które po zakończeniu sądu zbezczeszczono, odcięto mu trzy palce prawej ręki – którymi przysięgał, błogosławił i namaszczał, a następnie wrzucono go do Tybru”. Kilka miesięcy później Stefan VI zostaje (jak podają niektóre źródła) uduszony, a szczątki Formozusa wyłowiono i pochowano uroczyście w bazylice św.Piotra na Lateranie.

Następnym procesem sądowym robiącym niesamowite wrażenie jest proces... zwierząt. Nie było to zjawiskiem jednostkowym, lecz regularną praktyką osądzania zwierząt w tym: świnie, szczury, myszy, orzesznice, wołki zbożowe, ślimaki, chrząszcze, gąsienice oraz "robactwo". Szczególnie w XVI wieku procesowanie było popularnym remedium na plagi. Kiedy plaga taka pojawiała się w danym regionie, biskup bądź inni duchowni mogli, wobec oczywistych trudności ukarania winowajców, obłożyć ich anatemą lub nawet ekskomunikować. Szczególnie chętnie kary takie stosowano w krajach alpejskich. Pierwszy udokumentowany przypadek ekskomunikowania szkodników pochodzi z 1120 roku, gdy biskup Laon, Barthélemy, potępił i ekskomunikował myszy polne oraz gąsienice, które opanowały pola.
W średniowieczu stało się to popularne ze wzgledu na przypisywanie zwierzętom duszy. Zaczęto się zastanawiać, czy zwierzęta są również dziećmi boż i czy po śmierci, również idą do nieba albo piekła. Przecież św. Franciszek z Asyżu określał zwierzęta „naszymi mniejszymi braćmi”. I w ten sposób od połowy XIII wieku zwierzęta zaczynają stawać przed sądem.
Najczęściej oskarżano je o morderstwa, a głównie wieprze. Były one w tym czasie, najpospolitszymi zwierzętami hodowlanymi i przez to bliskimi człowiekowi. Po oskarżeniu i złapaniu zwierzęcia, obchodzono się z nim jak z człowiekiem: więziono je w celi, przesłuchiwało się świadków oraz zwierzę (przy czym milczenie odbierano jako przyznanie się do winy), w końcu przekazywano je władzy publicznej, która wymierzała karę. Najczęściej było to powieszenie, ale stosowano również inne kary, przy czym właściciel nie był karany, jako że strata zwierzęcia była wystarczającą karą za "niedopilnowanie". Gdy złapanie "winnego" okazywało się niemożliwe, łapano innego przedstawiciela gatunku i przeprowadzano wyżej opisany proceder, nie uśmiercając jednak delikwenta.
Interesujacym przykładem świeckiego procesu zwierzęcego jest proces maciory z Falaise. Została ona oskarżona w 1386 roku o pożarcie ręki oraz twarzy trzymiesięcznego dziecka leżącego w kołysce podczas nieobecności rodziców. Świnię złapano i wytoczono jej proces trwający dziewięć dni. W końcu skazano ją na śmierć poprzez powieszenie połączone z poprzednim włóczeniem końmi oraz zadanie jej tych samych ran, które ona zadała dziecku. Ponadto wicehrabia Falaise zażądał, aby w miejsce kaźni spędzono wszystkie okoliczne świnie, by przyglądały się egzekucji i brały przykład. Przyglądać musiał się również właściciel świni, "aby go zawstydzić". Był to typowy przykład procesu zwierzęcia domowego, jakich było tylko w królestwie Francji w wiekach XIII - XVI około sześćdziesięciu.
Przypomina nam ta historia proces związany ze śmiercią australijskiego niemowlęcia Azari Chamberlain, które zniknęło 30 lat temu w centrum Australii, prawdopodobnie porwane przez psa dingo. Zwierzaka nigdy nie zidentyfikowano, a i nikomu nie przyszło do głowy aby go sądzić. No cóż, czasy się zmieniają.

Krzysztof Deja


w serwisie fotograficznym festiwale. Jak co roku od polowy lutego do kwietnia Adelajde ogarnia szal festiwalow artystycznych. Tysiace artystow zjezdza do miasta a jeszcze więcej amatorow sztuki. Wczoraj zaczelo się wielka parada w centrum miasta.

IMG_0219.JPG

Ulice miasta


IMG_0220.JPG

deptak


IMG_0222.JPG

ulice miasta w glebi gory


IMG_0223.JPG

plac teatralny w glebi Festival Theatre


IMG_0228.JPG

noc festiwalowa


IMG_0230.JPG

parada festiwalowa


IMG_0231.JPG

parada festiwalowa


IMG_0234.JPG

parada festiwalowa


IMG_0241.JPG

ognie festiwalowe


IMG_0245.JPG

egzemplarze Biblii rozdaje się w rozny sposob


IMG_0251.JPG

adelajdzkie dziewczyny


IMG_0256.JPG
adelajdzkie chlopaki


IMG_0252.JPG

miasto noca

« Zamowienia | Strona główna | Papież - felieton »