« Chińszczyzna.pl - Felieton | Strona główna | Na koniec roku - Felieton »

1 grudnia 2012

Cybermagia - Felieton

Zawsze mam na względzie cudowne słowa Dezyderaty: Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy...

Ale gdzie tu teraz znaleźć ciszę? Wszędzie atmosfera przedśwątecznej krzątaniny i świętowania. Mikołaj prawie od miesiąca rządzi w mieście. Codziennie dziesiątki tzw. Christmas parties. Puby i restauracje przeżywają szczytowanie. Miejskie plaże zaludniły się i już nie można pospacerować w samotności. W sklepach i na shopping centres (galeriach – jak wolą niektórzy), tłoczno, bo trzeba kupować prezenty świąteczne. Zauważmy, że to już od dawna nie jest przyjemnością, a wręcz obowiązkiem...

Można się zaprzeć i udawać, że nic się nie dzieje, jak ten król francuski Ludwik XVI, który 14 lipca 1789 roku, w dniu zdobycia Bastylii, napisał z w swoim dzienniku: "Dzisiaj nic nowego".
Ale ta coroczna pogoń za iluzorycznym szczęściem nie jest jeszcze najgorsza. To tylko okresowe szaleństwo. Obserwując świat dookoła, zauważam coraz głębsze podziały i radykalizację już nie poglądów a postępowania.

Co gorsza, wszelkie ekstremizmy dotyczą głównie religii. Prym wiodą wojujący islamiści którzy są już plagą demokratycznego świata od wielu lat. W takiej Norwegii (według statystyk najlepszy do życia kraj świata), przywódca radykałów islamskich otwarcie popiera zamachy na podstawy zachodniej demokracji oraz życie współobywateli, i nie zaprzecza, że kiedyś sam zorganizuje podobne jatki. Kraj który udzielił gościny, życia w dobrobycie i spokoju jego rodzinie, dzięki takim jak on jest teraz w niebezpieczeństwie wytrącenia ze stabilności wypracowywanej w ciągu stuleci przez rodowitych mieszkańców. W takich sytuacjach zdarza się czasem gwałtowna kontreakcja, vide Anders Behring Breivik. Całkiem podobnie dzieje się w Niemczech, Francji czy Angli, że przytoczę te największe demokracje Europy. Co więcej, ci nawiedzeni nawet w swoich rodzinnych krajach (muzułmańskich) urządzają co rusz makabryczne rzezie.

I pomysleć, że jeszcze w wiekach od IX do XI, czyli już we wczesym islamie, intelektualną stolicą świata był Bagdad. To tam kwitły nauki ścisłe i filozofia. Matematycy uporządkowali system dziesiętny oparty na cyfrach arabskich. Rozwinęli trygonometrię i algebrę. W tych wiekach nastąpił gwałtowny rozwój astronomii i chemii jak również medycyny i farmakologii.
To wtedy tam górował duch rozumu nad magicznymi zaklęciami i gusłami. Niestety okres ten nie trwał zbyt długo. Rozum ustąpił pod presją muftich, mułłów czy zawistnych kalifów.

Dlaczego tak łatwo poddajemy się irracjonalności? Pewnie to mamy w genach z bardzo dawnych czasów, kiedy to bojaźń przed nieznanym gościła w naszych umysłach permanentnie. I pewnie dlatego, iż pomimo wspaniałych odkryć naukowych ostatnich lat, ludzi bardziej podniecają mistyczne fluidy, cuda, czakramy czy odczytywanie myśli na odległość. Fascynacje nowoczesnością są bardzo powierzchowne. Ludzie uganiają się za nowoczesnymi gadżetami aby je mieć. Pokazać się, nic poza tym. Najnowsze generacje laptopów czy smartfonów często używa się do poznawania archaicznych technik uzdrowicielskich, czy magii. Już taka ludzka natura, że czym bardziej awangarda umysłów w przodzie, to spora część społeczeństwa z uporem maniaka, świadomie cofa się do średniowiecza. Żadne racjonalne myślenie nie wchodzi w grę.

Z jednej strony, w sekundzie łączączymy się za pomocą Internetu z całym globem, z drugiej, wydajemy majątki na prestidigitatorów którzy oferują kontakty ze zmarłymi i rozmowy z nimi. I wcale nam to jedno z drugim nie koliduje.
W całym świecie łącznie z Polską „wysypały zastępy tych specjalistów”, wydają swoje periodyki, reklamują się głównie w magazynach dla kobiet. Aż dziw bierze, że jeszcze żaden z nich nie nawiązał kontaktu z ofiarami katastrofy smoleńskiej.
Pewnie temat jeszcze zbyt gorący aby się narażać, ale w niedalekiej przyszłości, kto wie...
W konkursie na człowieka z nadprzyrodzonymi zdolnościami pewnie też nie znajdzie się taki, który mógłby zwinąć obiecaną nagrodę miliona euro...

Z rumieńcem na twarzy, z laptopa odczytujemy najnowszy horoskop, czy podniecamy się kolejna teorią spiskową. A tu fizyka kwantowa się uśmiecha, astronomia ze swymi niewiarygodnymi do niedawna odkryciami. To się nie liczy kiedy ma się trudności odczytać ze zrozumieniem proste informacje, nie mówiąc o bardziej skomplikowanych treściach. Cywilizacja obrazkowa się kłania. Na konsensus rozumu z logiką raczej się nie zanosi.

Ernest Hemingway użył aforyzmu Johna Donne jako motta do swego arcydzieła „Komu bije dzwon” ja natomiast użyję tego samego, jako epilogu w tym krótkim felietonie.
„...przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon; bije on tobie.”


Krzysztof Deja

kilka fotografii z ostatnich dni

VH27.jpg

slub na powietrzu


VH26.jpg

plaza w Port Elliot


VH24.jpg

widok w Port Elliot


VH15.jpg

Victor Harbor


VH8.jpg

Victor Harbor

VH6.jpg

Victor Harbor - 90 km od Adelaide


VH3.jpg

Victor Harbor


P1020554.JPG

Glenelg - dzielnica Adelaide


P1020564.JPG

widok z plazy w strone gor

« Chińszczyzna.pl - Felieton | Strona główna | Na koniec roku - Felieton »