« Migawki z Australii | Strona główna | Głupota - felieton »

1 września 2012

Felieton - Witaj ciociu...

Siedziałem wczoraj u Zenka w domu kiedy wpadła Maggi.

Nieczęsto się teraz pokazuje, a że potrzebowała odebrać jakieś dokumenty, więc była okazja się zobaczyć. Rozmowa nie kleiła się nieco z wiadomych względów, Zen z Maggi od dłuższego czasu nie są razem...
W tym czasie zadzwonił telefon. Zenek podniósł słuchawkę.
- Dzien dobry wujku, mówi Marek – usłyszał.
- Jaki Marek?
- Marek z Polski, twoja rodzina, niepoznajesz?!
- Poczekaj, dam ci ciotkę to z nią porozmawiasz.

Zenek z ulgą oddał słuchawkę Maggi, bo żadnego Marka w swojej rodzinie nie pamiętał i był przekonany, że to z Maggi strony ktoś dzwoni.

Małgosia z kolei usłyszała w słuchawce, że Marek to przecież bliski kuzyn wujka tylko „mu się pewnie na pamięć rzuciło, bo za dużo razem balowaliśmy, kiedy byliście u nas”. Upewniając ją w ten sposób o bliskim pokrewieństwie szybko zmienił temat i nastrój.
Poinformował ją w jakiej to katastroficznej sytuacji się znalazł... pod Londynem, i na gwałt potrzebuje dwa tysiące funtów.
- To będzie około 3 tysięcy waszych dolarów – szybko ułatwił jej przeliczanie obcej waluty na nasze.

Maggi w tym momencie zaskoczyła i nie słuchając dalszych relacji z sytuacji w jakiej się znalazł ich domniemany kuzyn rzuciła słuchawkę.
- To oszust! – krzyknęła do nas oburzona – ja już o takich słyszałam. Cholerni naciągacze!

Po dwóch minutach znowu zadzwonił telefon. Ten sam Marek przekonany, że coś ich na linii rozłączyło, ciągnął dalej swą opowiastkę prawie płacząc. Przekonywał Zenka, że bez ich pomocy nie przeżyje.
Mój druh nie w ciemie bity przerwał mu pytając:
- Jeżeli jesteś moim kuzynem, to powiedz ilu mam braci w Polsce i podaj ich imiona?
- Dwóch to wiem na pewno, ale imion to dokładnie nie pamiętam, bo...
- Nie ściemniaj gnojku – przerwał oburzony Zen – ja nie mam żadnego brata!

Tamten próbował jeszcze wykręcać kota ogonem, ale Zen nie miał chęci na dłuższą zabawę i na koniec powiedział:
- Błogosławieni którzy o nic nie proszą, albowiem nie doznają zawodu.
Po czym odłożył słuchawkę.

Opisany przypadek naciągania na bliską rodzinę, zdarza się tak często, że to już rodzaj epidemii. Prawie każdy z nas o tym słyszał, a wielu już doświadczyło na własnej osobie tego rodzaju bezczelności i cwaniactwa. Niestety, są tacy ktorzy dali się nabrać... a policja z tym procederem też poradzić sobie jak do tej pory nie może.

Stara to prawda, że najłatwiej jest żerować na swoich i do tego najsłabszych. Starsze osobach, często nie w pełni sprawne tak fizycznie jak i umysłowo, ale z rozbudowanym uczuciem współczucia łatwiej oszukać. Stąd te telefony...

Swoją drogą to teraz strach je odbierać. Dzwonią do człowieka z różnych stron świata ( w naszym przypadku najczęściej z Indii) z prawie niezrozumiałym angielskim próbują przekonać nas, że to co proponują jest dla nas najlepsze i służy tylko i wyłącznie naszemu interesowi.

Podobnie jest z pocztą internetową. Z tym, że do komputera zasiadają już bardziej „wyrobione jednostki”, że tak nazwę ludzi potrafiących posługiwać się komputerem. Ale i podejście jest tu często jeszcze bardziej wyrafinowane, obejmujące najnowsze triki branży reklamowo-marketingowej. To w końcu można zignorować i nie trzeba odpisywać. Ale co począć z pogróżkami w SMS-ach pojawiających się od jakiegoś czasu w naszych telefonach komórkowych. I to nie byle co, ale mówiąc w skrócie: pieniądze albo życie. Sa to scamy wysyłane losowo i w żadnym przypadku nie należy na nie odpowiadać. A już absolutnie nie podawać swoich danych personalnych. Najczęściej wysyłający nawet nie wie do kogo posłał te żądania i czy ktokolwiek to otrzymał. Można w takiej sytuacji zadzwonić pod numer 1300 795 995 i zgłosić scam. Najlepiej natychmiast skasować to z pamięci – tak zaleca policja i próbować zapomnieć. Łatwo powiedzieć...

Czyż nie są szcześliwcami ci, nieposiadający telefonu, komputera, telewizora, internetu i innych ipodów?
Ale czy jeszcze takowi są na tym świecie? Do czego to doszliśmy...


Krzysztof Deja

w kaciku fotograficznym parę migawek z Adelaidy i okolic

007.jpg

jeden z budynkow Adelaide University


IMGP4291.JPG

dzikie wybrzeze


IMGP4294.JPG

wybrzeze poludniowych dzielnic miasta


IMGP4306.JPG

kamieniolom pod Adelajda


IMGP4405.JPG

w buszu


IMGP6575.JPG

wzgorza wieczorem


IMGP6712.JPG

ruiny na przedmiesciach


IMGP6846.JPG

bazaltowe wybrzeze

« Migawki z Australii | Strona główna | Głupota - felieton »