« Demonacja - Felieton | Strona główna | Ziemia i bogi - Felieton »

15 marca 2012

Mury -Felieton

Zenek niezbyt zadowolony z swego sąsiedztwa, postanowił wybudować spory mur, aby się odizolować od niesfornego syna sąsiada i utrapień z tym związanych.

- Widziałeś jak to Ruscy wybudowali, to możesz się wzorować – powiedziałem ironicznie przypominając mu nasz niedawny pobyt przy Murze Berlińskim.
- Po co mi taki wielki, taki z Zemsty hrabiego Fredry, będzie w sam raz – wytłumaczył mi Zen dokonując wstępnych pomiarów.
- Nie jesteś sam w tym dziele – dodałem - w tym samym czasie buduje się wielki mur graniczny pomiędzy Indiami a Bangladesz, bagatelka 3400 kilometrów, a także między Egiptem a Izraelem i strefą Gazy, nie licząc muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków który mam mieć docelowo 670 km.
- Kris to jeszcze nic, już istniejące wielkie mury świata, oplotłyby całą linię brzegową Australii. Mój nie ma znaczenia, to murek-pchła w porównaniu z murami-krokodylami opasającymi różne fragmenty świata.

- Czytałem gdzieś, że wszystkie razem wzięte, mają prawie 20 tysięcy kilometrów – wtrąciłem.
- Kris, ja się tą tematyką interesuję i na murach się znam. Już w starożytności budowali takie ogrodzenia, że się w pale nie mieści. Taka Babilonia wznosiła wiele murów, a były i 300 kilometrowe kolosy.

Zenek nie wzorował się dokładnie na królu Nabuchodonozorze II, nie budował cegielnii, ani trzydziestometrowej wysokości muru, ale przygotował techniczną dokumentację i kiedy otrzymał zgodą na budowę z odpowiedniego wydziału rady miejskiej, zakupił kilka palet cegieł, zalał fundament i ostro wziął się za budowę dwumetrowego ogrodzenia. Miał już doświadczenie z murarką, bo wcześniej sam wybudował ładną skrzynkę na listy, to zakładał, że i z murem problemu nie będzie. Mur to jednak bardziej wymagająca precyzji budowla, a z tym Zenek miał kłopot. Szczególnie z trzymaniem pionu i prostej horyzontalnej linii. Jak tylko zdał sobie sprawę, że coś nie wychodzi klął przy tym jak szewc. Musiał parokrotnie rozebrać niektóre fragmenty bo „wychodziły” z linii.

Przychodziłem do niego, wysłuchując jego narzekań, pomagałem mu w charakterze pomocnika. Boże broń do murarki się nie brałem, bo pojęcia o tym nie mam. Podawałem cegły i rozrobiłem zaprawę, to wszystko. Ale z przyjemnością słuchałem jego opowieści o murach całego świata.

Zen wyłożył mi znaczenie murów starogreckich, tego pod Termopilami, i tego między Atenami i Pireusem. Następnie objaśnił rolę murów cesarstwa rzymskiego - odgradzających Imperium Romanum od barbarzyńców. Szczególnie interesujący był Wał Hadriana na terenach dzisiejszej Anglii, który i tak nie powstrzymał tubylców z północy i Rzymianie musieli kilkakrotnie wycofywać się głęboko z obwarowań fortyfikacji.
Oczywiście największym z murów jest Wielki Mur Chiński. To Zenka konik. On tam był. Chodził po nim, dotykał, to i wiadomości ma co nie miara.

- Wyobraź sobie Kris, że Chińczyki już w VIII wieku przed nasza erą zaczęli się grodzić – informował mnie Zen – ale jakiś czas później, pierwszy cesarz chiński Szihuangdi kazał murować granice swego państwa. W ten sposób machnął pierwsze pięć tysięcy kilometrów konstrukcji. Parę wieków po nim, dobudowano jeszcze 12 tysięcy kilometrów. Za czasów Chrystusa był więc już szlak długości, jak z Australii do Polski. Nie była to co prawda linia prosta ani ciągła, to istna plątanina murów, nie to co mój - spojrzał przy tym z dumą na rosnące dzieło – prosty jak strzała. Te fragmenty chińskiej konstrukcji, które najczęściej oglądają turyści, są najbardziej imponujące, ale też najmłodsze. Wielkie wieże, forty i ciężkie bramy przyległe do wspaniałych murów, podobno widoczne są czasem nawet z kosmosu. Wykonano je dopiero w XV i XVI wieku, a i tak w 1644 roku Mandżurowie przeszli je i zawładnęli Chinami - podsumował.

Następnego dnia Zenek informował mnie o innych znanych murach świata. Mówił o Tortilla Wall – czyli murze granicznym pomiędzy jankeskim Teksasem a Meksykiem, który stoi od lat 80. I tragediami z tym związanymi. Nawet pustynię Sahare podzielili piaskowym wałem, wypełnionym minami, o długości 2500 kilometrów. Maroko oddzieliło się w ten sposób od ludów Sahrawi. Czego to ludzie nie wymyślą.

Ale najciekawszą wiadomością Zenek podzielił się ze mną pod koniec budowy. Otóż Chińczycy już nie interesują się murami, teraz budują tunele. Podobno istnieje już tunel militarny o łącznej długości ponad 5 tys. km, gdzie mieszczą się rakiety balistyczne i trzymana jest broń nuklearna. My tu się podniecamy murami, a oni tam ryją jak krety.

Po paru tygodniach, kiedy Zenek był już całkiem blisko zakończenia swojej poważnej inwestycji, gwarantującej mu spokój w życiu sąsiedzkim, idąc do niego zauważyłem przy domu jego sąsiada, tablicę informującą o tym, że... dom jest na sprzedaż. Znaczyło to, że za kilka tygodni nieznośny syn sąsiada zniknie z horyzontu Zenkowego życia i całe to przedsięwzięcie jest na nic. Zdenerwowany Zen udał się do sąsiada z zapytaniem dlaczego mu tego wcześniej nie powiedział. W odpowiedzi usłyszał krótkie: bo nie pytałeś.
Jak to warto przed inwestycją rozeznać się w sytuacji...
Podsumowując, każdy mur wcześniej czy później staje się niepotrzebny.

Krzysztof Deja


A oto kilka przykladow murow


IMGP6711.JPG

to nie Zenkowy mur ale podobny

IMGP7783.JPG

naturalny mur

IMGP8404.JPG

tez mury podobne do Zenkowych

P1020274.JPG

naturalny "mur" plazowy


P1020308.JPG

a tu "mur" rzeczny

w27.JPG

"mur" oceaniczny

« Demonacja - Felieton | Strona główna | Ziemia i bogi - Felieton »