« Władza i wiedza - Felieton | Strona główna | Ostry dyżur - Felieton »

1 grudnia 2011

Nazwisko - Felieton

Z okazji niedawnego Święta Niepodległości Rzeczpospolitej siedziałem z Zenkiem przy kieliszku czcząc w ten prozaiczny sposób narodowe święto.

W ramach tak modnych ostatnio potyczek o ładunek patriotyzmu jaki każdy z nas w sobie zawiera zaczęliśmy się licytować, kto z nas Polakiem większym jest?!

Zenek z miejsca wytoczył ciężkie działa w postaci głębokiego patriotyzmu swej rodziny. To teraz modne, ale czasem działa w obydwie strony. Otóż Zen twierdził, że babka jego była aktywną uczestniczką partyzantki w czasie drugiej wojny światowej. Po głębszej interrogacji z mojej strony okazało się, że szanowna nestorka robiła na drutach ciepłe skarpety dla partyzantów działających w lasach koneckich. Ja niestety tę rundę przegrałem, bo nie mogłem sobie przypomnieć żadnych dowodów patriotyzmu w bliższej i dalszej rodzinie. Co prawda, jeden z dziadków opowiadał o pobycie na wojnie w Mandżurii, ale nie byłem pewien czy to jest dobry argument na mój patriotyzm.

Po następnym toaście za wolność i niepodległość przeszliśmy do kolejnego starcia, tym razem na nazwiska. Zen twierdzi, że tu też przewyższa mnie w patriotyzmie, bo jego nazwisko w 100% świadczy o polskości nosiciela, a moje ni stąd, ni zowąd...
No, faktycznie – Zeński ma niezaprzeczalnie polską końcowkę czyli sufiks, ale dla mnie jest niezmiernie rzadkim wręcz nieznanym do czasu spotkania Zenka. Zacząłem szperać w źródłach, używając niezawodnego internetu i okazało się, że z pozornie przegranej przeze mnie drugiej tury, czyli 2:0 dla Zenka, jednak wychodzimy na remis. A to dlatego, że jego nazwisko nie widnieje w żadnych wykazach nazwisk polskich, a moje i owszem. Aż 3178 razy, z tego najwięcej osób bo 619 nosi je w Radomiu, 500 w Bydgoszczy, 435 w Katowicach, 345 w Gdańsku, itd. A więc w całej Polsce...

A swoją drogą to te nazwiska są złudnym dowodem staropolskości. Pierwsze znane rody na terenach dzisiejszej Polski to: Awdańcowie, Starżowie, Łabędziowie, że o Piastach nie wspomnę. W XI wieku znany jest Sieciecha, później książe Bolesław Rogatka i arcybiskup Jakub Świnka, znane są też rody Zarembów, Nałeczów, a o żadnych Kowalskich czy Kamińskich nikt wtedy nie słyszał. W tym czasie często zamiast nazwisk, spotykało się przydomki. Odnosiły się one do cech fizycznych, nierzadko towarzyszących od początku życia, ale były też spotykane przydomki nadawane w trakcie aktywnego życia lub po śmierci, jak w przypadku królów i książąt.
Dopiero w XVI wieku znani są: Łukasz Górnicki, Marcin Bielski czy Zamojski, Kochanowski. Później, szczególnie szlachta nagminnie przybierała nazwiska z sufiksem –ski. W tym ścisłym znaczeniu, nazwisko na ziemiach polskich funkcjonuje na podstawie prawa stanowionego od XIX wieku. Wcześniej różnie z tym bywało. Nazwisko mogło (szczególnie na wsi) przechodzić nie tylko z ojca na syna, ale też z teścia na zięcia. Niejednokrotnie wdowa nosząca nazwisko po pierwszym mężu przenosiła to nazwisko na drugiego męża. Ostatni sposób (ekonomiczny) polegał na tym, że osoba nabywająca daną chałupę, gospodarstwo lub pole była nazywana nazwiskiem dotychczasowego właściciela. W nazwiskach polskich sufiks -ski jest najczęstszy i na tle nazwisk innosłowiańskich oraz pozasłowiańskich najbardziej charakterystyczny.
- Ni to żeński, ni męski, to może nijaki?! – zażartowałem sobie głupio z Zenka.
Ten nieco się obruszył niepopularnością swego nazwiska w ojczyźnie, ale zaraz wytłumaczył mi, że pradziad jego pochodził z Dalekiego Wschodu i był ekspertem od technik medytacyjnych zwanych Zen. Kiedy przybył do Europy, trafił na wiosnę w Polsce i tak mu się spodobało, że został na stałe. „I od tego czasu wielkim patriotą polskim był” – podkeślił Zenek. Zaczął popularyzować techniki medytacji Zen i tak został Zeńskim.
– Stąd nasza znikomość- powiedział. – pewnie po moim wyjeździe z kraju nikt już o tym nazwisku nie żyje – zasmucił się.

Następnego dnia uraczył mnie nowymi wiadomościami.
- Wiesz Kris, pogrzebałem w różnych źródłach, swojego nazwiska nie odszukałem. Natomiast przy okazji wynalazłem najpopularniejsze nazwiska w Polsce – powiedział.
- Pewnie, Kowalski... – wtrąciłem.
- Wcale nie, najwięcej ludzi w Polsce nosi nazwisko NOWAK. Dopiero później: Kowalski, Wiśniewski i Wójcik. Dowiedziałem sie też, jakie do niedawna było najrzadsze nazwisko w Polsce, oprócz mojego oczywiście.
- Ciekaw jestem?
- Cichowszędzieszybkodajka! To nie jest żart, to prawda! Do niedawna nosiła je jedna osoba w Polsce, gdzieś w regionie białostockim – wykrzyknął aby mnie upewnić że nie żartuje.
- Zabawnie by było gdyby to był mężczyzna – dodałem.
- W dzisiejszych czasach wszystko możliwe – podsumował Zen.


Krzysztof Deja


ps. juz cieplutko i slonecznie. Nierzadko powyzej 30 stopni, a wiec... woda. Dzisiaj pare migawek wodnych.

IMGP6848.JPG

wybrzeze w Second Valley


IMGP6085.JPG

przystan w West Lakes


IMGP6183.JPG

japonski ogrod w Adelajdzie


IMGP6269.JPG

szafirowa woda w kamieniolomach podmiejskich


IMGP6851.JPG

wybrzeze w Rapid Bay


IMGP6868.JPG

prom do Kangaroo Island


IMGP6871.JPG

zapora w Myponga


IMGP7026.JPG

wybrzeze w Goolwa

« Władza i wiedza - Felieton | Strona główna | Ostry dyżur - Felieton »