« Soczysta zima – fotomigawki | Strona główna | Wakacyjne refleksje (1) - Felieton »

10 czerwca 2011

Eskapada - Felieton

Już myślałem, że straciłem na zawsze mojego druha Zena, który ostatnio tylko bywał moim przyjacielem, a w międzyczasie żonglerem, golfistą, wędkarzem i grzybiarzem, filozofem i hokeistą...

Kim on nie był, należałoby zapytać! Okazało się, że z tego wszystkiego to Zenek najlepiej lubi podróżować i zatęsknił za wielką wyprawą. A że samemu to trochę nudno, więc namówił mnie. Ja długo namawiać się nie dawałem, bo też lubię takie eskapady i ustaliliśmy termin naszej podróży na letnie miesiące w Europie, czyli czerwiec i lipiec. Właśnie dopinamy ostatnie walizki, ważymy nasze turystyczne mienie na wadze łazienkowej. Tu ujmujemy, tam dodajemy, a wszystko już w wakacyjnym nastroju.

Na początku zdziwiłem się nieco tą jego decyzją wyjazdu w tym roku, bo wiem, że planował wojaże na 2012 rok, kiedy to w Polsce jak i na Ukrainie, odbędą się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. Skąd ta nagła zmiana?

Okazuje się, że zmienił plany aż z trzech powodów.
Po pierwsze stwierdził, że nie będzie siedział na trybunach z motłochem. Po ostatnich wyczynach polskich kiboli na Litwie i boiskach krajowych stanowczo postanowił, że odechciało mu się polskich stadionów. (Na PZPN po raz kolejny po meczu narodowej jedenastki została nałożona kara za wyczyny polskich kibiców, cóż z tego...). Zen stwierdził, że woli oglądać to w telewizji.
- Ja chcę przeżywać atmosferę meczu, a nie siedzieć w oparach gazów łzawiących i dymie rac i petard rzucanych na boisko, i jeszcze za to wszystko słono płacić – powiedział jednym tchem.
- Literalnie się z tobą zgadzam – poparłem go.

Druga sprawa która niepokoi Zena, to znana przepowiednia Bendandiego na 2012 rok – straszny kataklizm, a może i koniec świata.
- Lepiej już spędzić ten czas w domu, tu bezpieczniej – wyjaśnił.
- To racja. Jak wieść niesie, nas ten kataklizm może oszczędzić. To ciekawe, że Chrystus urodził się dokładnie 2011 lat po biblijnym potopie. Te daty tak do siebie pasują – dodałem.

A trzecia sprawa powodująca przyśpieszenie odwiedzin starego kraju, to wybory w Polsce na jesieni tego roku.
- Kris, tam później nie będzie po co jechać... która strona by nie wygrała to będzie źle. Bardzo źle... sprawy zaszły już za daleko – stwiedził ze smutną miną.
Trzymając się dawnej dżentelmeńskiej umowy na ten temat, nawet słówkiem nie pisnąłem. Powiedziałem tylko: pożyjemy, zobaczymy i zmieniłem temat.

Zaczęliśmy przygotowania od wytyczenia trasy i zbierania informacji oraz prób rezerwacji w kilku miejscowościach. Oprócz odwiedzin rodziny chcemy głównie pojeździć. Proste to takie nie jest wcale, bo Polacy to dziwny naród. Narzekają jak to im ciężko, że turyści ich omijają i wybierają zagraniczne kurorty, ale sami nie robią nic aby to zmienić. Po pierwsze, nie odpowiadają na pytania rezerwacyjne. Każdy ośrodek turystyczny, czy to hotel czy kwatera prywatna, mają swoją stronę internetową i dane kontaktowe. I to się chwali... Cóż z tego, skoro na 20 wysłanych e-maili, dostawaliśmy średnio 2, 3 odpowiedzi. Takie rzeczy nie zdarzają sie nigdzie indziej.
Próbowaliśmy również telefonicznie, owszem połączenie jest, gorzej z zakwaterowaniem.

- Na dwie noce nie ma, minimum na tydzień, a najlepiej na dwa – słyszeliśmy w odpowiedzi na nasze zapytania.
Jakbyśmy tak wszędzie po dwa tygodnie przebywali, to i pół roku byłoby mało na naszą podróż. Poza tym, problem stwarzają zaliczki które trzeba przelewać na konta w kraju. Są miejsca z których odpowiedź przychodzi dość szybko, to są jednak apartamenty o tak wygórowanych cenach, że w Londynie czy w Paryżu bywa taniej, nie mówiąc już o hotelikach na Manhattanie.
No cóż, polskie kurorty starają się szybko gonić świat. Nam się wydaje, że nawet już przegoniły..., na razie pod względem cen.

A więc wybywamy z Zenem na jakiś czas. Kiedy wrócimy, wszystko z detalami opowiemy.
See you.



Krzysztof Deja

a ilustruje roznymi obrazkami


P1020291.JPG

w botaniku


P1020309.JPG

jeziorko


img_6378[2].jpg

jeden z moich ostatnich projektow (trailer)


P1020217.JPG

pien eukaliptusa


P1020302.JPG

rzeka Murray


P1020344.JPG

u mnie po deszczu


w37.JPG

zatoka w miescince

« Soczysta zima – fotomigawki | Strona główna | Wakacyjne refleksje (1) - Felieton »