« Dzień Kobiet - Felieton | Strona główna | Genom - felieton »

10 marca 2011

Wiersze na koniec lata

Dzisiaj przedstawię kilka wierszy napisanych ostatnio, jako podsumowanie odchodzącego

Tak naprawdę to ładnej pogody możemy się jeszcze spodziewać do początków maja. Jednak kalendarzowo prawie wchodzimy w jesień. A zilustruję te przemyślenia liryczne fotografiami z mojej dzielnicy. Mamy tu nie tylko piękne plaże, ale również ładne jezioro, lub rozlewisko jak kto woli. Miejsce do spacerów, sportów wodnych i rekreacji. Są tu także pola golfowe i wielki stadion. Polecam też artykuł z internetu – oto link http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/news/rodziny-rozdzielone-przez-historie,1573069,3439
w którym wykorzystane są m.in. moje dywagacje z opowiadania pt. Emigrancka wola.

Krzysztof Deja

IMGP8386.JPG


Terapia

Dzień się wygasza, w dali żagiel kołysany
Oceaniczny dywan w karmazynie nieba
Gorący wiatr otula słońce grzywą piany
Nasze stopy na piasku, cóż więcej potrzeba.

Mewy w zwartych kolumnach na noc odlatują
Tylko pelikan biały czeka na posiłek
Jak dojrzałe brzoskwinie twe usta smakują
Fali pomruk i głos twój memu uchu miłe.

Łyk martini zmieszany w ustach z morską solą
Nie znaczy melancholii, czy goryczy miarek
A “Bitter sweet symphony” nie jest metaforą
pomimo, że uwielbiam właśnie ten kawałek.

Nie głodnym swoiskich ścieżek, pól, łąk i ruczajów
Wystarczą bugenwilly girlandy miłości
Nie tesknię za etosem polskich obyczajów
Ani za bufonadą codziennej wrogości.

Gdy ojczyźniana ckliwość osaczy marzenia
I serce za nic nie chce z rozsądkiem rozejmu
Proponuję nieśmiało w celu uzdrowienia

Jednodniową wycieczkę do polskiego sejmu.

IMGP8381.JPG

IMGP8391.JPG


Balkon

Nasze siesty balkonowe
dachów czerwone dywany
przetykane liśćmi palmy
uśmiechem twym barwione
zaułek szafirowej zatoki
lśni wraz z wermutem w kieliszku
wokoło spokój, tylko pomruk fali
tuż obok Ty z brzoskwinią w ręku
książkę na stoik odkładasz
ptaki spłoszone uleciały
tylko ruchomy cień drzewa

myśli nasze pokrywa
Tak trzeba, tak trzeba…

Kawa smakuje inaczej
o, kuter do portu wpływa
chodźmy plażą na spacer
powędrujemy do nieba
znów weźmiesz książkę do ręki
ja łyk wermutu wysączę
promienie słońca nas ogrzeją
dasz mi swą aurę gorącą
w balkonu wsiąkniemy otchłań
kolejny kwiat tu dojrzewa
oddychasz tak spokojnie
Tak trzeba, tak trzeba…


IMGP8399.JPG


IMGP7979.JPG


Hymn sceptyka

Miło śpiewać pieśni, psalmy
Chwała Panu! Alleluja!
Taka była partytura
Dyrygentów – łuk triumfalny.

Każdy z nich piał na swą nutę
Przez wieki to echem grało
Grożąc innym atrybutem
Nicowali duszę, ciało.

Cała pustka galaktyczna
Wagnerowskim brzmi cyklonem
Mędrcom szkiełka z bizantyjska
Dać koronę i pierścionek.

Symbolikę świata poznać
Owinąć się szalem wiedzy
Co jest złem, a co to dobroć
Nie będzie już nikt nam bredził.

Jedno pewnym być nie może
Mitologia uwrażliwia
Czy mędrcy w pracy ferworze
Nie puszczą nas w nowy żywioł.

IMGP7691.JPG

IMGP8383.JPG


Nostalgomania
pisane w 28 roku emigracyjnego życia

W słoiku z konserwą trwać
w truskawkowym dżemie
dostąpić spełnienia…
urok takiej egzystencji
często wiekiem wspomagany
ogarnia nawet powiatowych wychodźców.
Rekwizyty teatru nostalgii:
łąki, lasy, łany zbóż
znajomych uliczek czar.
Sceneria młodości po latach zbiera żniwo…
wszechgłośne narzekanie
pełzające wypalenie i nuda
to przełomy jaźni współwinne zaćmie ocznej
niszczą subtelność zmysłów
tworząc pokłady codziennej
afirmacji niezadowolenia.

Truizmów czas nastał
wręcz trywialności, oto one:
- łąki wszędzie aromatem pachną
- lasy wszelakie mają urok swój
- podobnie się łany zbóż kołyszą,
a gwar uliczny na krańcu świata ekscytować potrafi.
Wystarczą tylko usta, uszy i nos
i jeszcze coś…

Malkontenci temu zaprzeczają
uparci wchodzą do upragnionego słoja…
jakże im po chwili ciasno
to zbyt ciemno, lub za jasno
to już nie jest ten sam smak
no i romantyzmu brak.

Zawiedzeni kolejnym niespełnieniem
w próżni zawieszeni
szukają innego słoika.


IMGP7003.JPG


IMGP8387.JPG

« Dzień Kobiet - Felieton | Strona główna | Genom - felieton »