« PRELEKCJA I FOTOREPORTAZ | Strona główna | Victoria - Felieton »

10 października 2010

Tematy krajowe - Felieton

Niedawno zawarłem z Zenkiem dżentelmeńską umowę, że tematy krajowe zostawiamy same sobie.

Ponieważ od pewnego czasu kompletnie nie możemy się pod tym względem dogadać, co grozi nawet zerwaniem naszej długoletniej przyjaźni, poszliśmy po tzw. rozum do głowy i zawiesiliśmy wszelkie dysputy na temat tego, co się ostatnio w Polsce dzieje.

Może jestem od tego zbyt oddalony, może nasiąknąłem już przez te lata anglosaskim chłodem, albo nie wyłapuję jakiś niuansów, ale z mojego punktu widzenia, to co się tam dzieje, jest niczym innym, jak paranoiczną formą psucia państwa obywatelskiego i jego demokratycznych zasad zapisanych w konstytucji.

W sumie niewielka grupa ludzi, mąci tworząc psychozę strachu, rozsiewając teorie spiskowe i fatum armagedonu. Owinięci w szale narodowego cierpiętnictwa, obnoszą wokół pseudopatriotyczną pozę i sprawiają wrażenie, że tylko w takim stanie osiągają szczęście. Jest to forma nirwany „a la polacca”. Są też tacy, którym wydaje się, że to „przedwojna” i czas ruszać z szabelką na domniemanych wrogów najjaśniejszej (cokolwiek przez to rozumiejąc). Oczywiście, atmosfera ta odpowiada polującym na władzę, tym bardziej że w demokratyczny sposób, raczej szans na to nie mają. Mówię o paru facetach, którzy już w przeszłości mieli swoje 5 minut na najwyższych urzędach i nic dobrego nie zdziałali. Ale to oni ciągle stroją miny, jakby wszystkie prawdy tego świata posiedli i to siebie uważają za jedynych sprawiedliwych. Dorabiają do tego otoczkę walki o sprawiedliwość społeczną i mają poklask, głównie wśród tych, którzy na wszelkie logiczne argumenty reagują formą zaklęć modlitewnych, zasłonięci symbolami religijnymi. Co ciekawe, nawet tu na emigracji spotyka się coraz więcej takich nawiedzonych (przykładem mój Zen), którzy jeszcze do niedawna, rozsądnie mówili i logicznie świat pojmowali, a tu nagle – trzask, prask i zmiana poglądów... Może to teraz taka moda?

To co się teraz dzieje, nijak się kupy nie trzyma, trudno znaleźć rozsądne rozwiązanie bo jak można szukać logiki w irracjonalnym postępowaniu. Wyczuwa się w tym tendencje do powtórki z historii - chęci przewrotu majowego, czy powrotu do epoki wczesnej solidarności z roku 80. Niektórzy nawołują wręcz, zejście do podziemia! Podają wykazy mediów, które należy słuchać i czytać. Oni ciągle walczą o... niepodległość! Smutne ale prawdziwe. Od ponad 20 lat Polacy żyją w wolnym kraju, ale są tacy którzy tego zauważyć nie chcą.

Na te wszystkie moje spostrzeżenia Zen ma zwykle jedną odpowiedź.
– Kraj opanowała zaraza, bezczelność i tyrania cwanych polonofobów i pod przykrywką realizują swój program. Jest prawie pewne, że Moskwa i Berlin w tym maczają palce - dodając – Im wcale nie zależy (tym rządzącym – dop. mój) na Polsce, ani na prawdzie – i tak słyszę w kółko macieju.

Ja z kolei ripostuję:
- Dosyć tego życia przeszłością, tych procesji i caprztyków, gdzie królują pseudopatriotyczne kłótnie i zwykłe chamstwo. Tych płaszczyków podszytych religijnymi symbolami. Żyjmy tym co jest, co będzie, przywołując słowa znakomitej piosenki Grechuty: „ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy”.

A Zenek znów w słowa, że:
- Mimo to przeszłość trzeba rozliczyć i prawdę trzeba odkryć.

No i trwa to rozliczanie i odkrywanie od ponad 20 lat, a szczęścia i sprawiedliwości to nikomu nie przysparza, przybywa jedynie niezadowlonych i sfrustrowanych, rozpadów przyjaźni, wzajemnych oszczerstw i pomówień. Wszystko to w imię zaszczytnych celów. Te cele służą członkom partyzantki politycznej, którym marzy się przejęcie władzy i przez to, samodowartościowanie się. A reszta cierpi. No cóż bawmy się dalej. Zamiast wymagać od polityków przy władzy konkretnych wyników ekonomiczno-ustawodawczych, w formie poprawy życia obywateli i pożytecznych reform państwowych, stawia się kłody w formie sekciarsko-hakowej. Oczekiwałbym od konstruktywnej opozycji, poddanie rządu merytorycznej krytyce, a nie szafowanie sloganami teorii spiskowych, których efektem jest jedynie uśmieszek zażenowania u odbiorców.

To smutne, ale już Otto von Bismark zauważył straszną przywarę rodaków mówiąc: „dajcie Polakom rządzić a sami się wykończą.”
Ciekawe, że wielu w tym kraju, tak przywiązanych do historii tego nie zauważa.

Krzysztof Deja


A w serii fotograficznej, dalsza część wiosennych klimatów: kwiaty, pączki, soczysta zieleń.

wiosna2.JPG


wiosna3.JPG


wiosna4.JPG


wiosna5.JPG


wiosna7.JPG


wiosna11.JPG


wiosna15.JPG

« PRELEKCJA I FOTOREPORTAZ | Strona główna | Victoria - Felieton »