« Festiwale i festyny w Adelaide | Strona główna | Eskulap - Felieton »

20 czerwca 2010

Urlopowicz - Felieton

Mój przyjaciel Zen – o którym już dawno nie wspominałem – poleciał miesiąc temu do Polski na kilkutygodniowy urlop.

Eskapadę tę już dawno zaplanował i zarezerwował kiedy jeszcze orły Beenhakkera miały szansę na występ w piłkę kopanych mistrzostwach świata w RPA. Marzyło mu się wspólne przeżywanie tych wydarzeń z rodakami w kraju. Niestety, zamiast tego trafił na pożałobną atmosferę, kampanię prezydencką i do tego wielki potop.

Jeszcze nie tak dawno piosenkarz Sikorowski z zespołu Pod Budą, śpiewał pieśń dziękczynną za kraj, gdzie klimat umiarkowany i katastrof klimatycznych nie ma, a tu proszę… Nawet wulkan miał wpływ na życie codzienne w Polsce, że o niewiarygodnych opadach i potopie nie wspomnę.

Znam dokładnie sytuację z prawie codziennych relacji Zena, który przekazuje mi je przez skypa. Tak, ta forma komunikacji jest teraz bardzo popularna w Polsce, to i ja się dostosowuję. Oczywiście Zenek nie oszczędza mi żadnych nowinek związanych z katastrofą smoleńską. Ciągle słyszę coraz bardziej nieprawdopodobne teorie, a Zen się zaklina, że to pewne jak w banku (chyba zgłupiał… w dzisiejszych czasach) bo to prosto z organu prasowego ojca derektora (jak to on się wyraża). To samo o powodzi – straszy mnie, że to już Armagedon nadchodzi! Dzięki niemu znam też atmosferę wyborów prezydenckich.

Aby nie być gołosłownym, przytoczę parę słów rozmowy z Zenkiem na 10 dni przed wyborami. Oto one:
- Listen Kris, ty tam nieświadom tego co się z pępku świata wyrabia. Tam na końcu globu jesteście odizolowani od prawdy.
- Nie przesadzaj, mamy przecież dzienniki SBS-u, polskie newsy…
- Ty taki durny od urodzenia, czy lekcje brałeś?... Kris tam ci powiedzą w parę minut to co chcą powiedzieć, a najprawdziwszą prawdę zatają. Co tam wiecie o meaconingu, smugach nad zalanymi terenami, czy o prawdziwych szansach kandydatów prezydenckich? Tuska nam tam pokazali, a on się rzucał w ramiona ruskich jak szczerbaty na suchary. Myśli że mu Putin czy Miedwiediew pomogą władzę utrzymać. A może się boi aby cała prawda na jaw nie wyszła? Czas zmienić władze!
- O, widzę że masz już wyrobione preferencje wyborcze?
- Kris, ty mi z wyborczą nie wyjeżdżaj, ja czytam tylko gazety polskie, a nie polskojęzyczne. Tak, byłem ostatnio na wiecu elekcyjnym i mam już swojego kandydata na prezydenta. To człowiek z krwi i kości, Polak i katolik, a do tego mocno związany z ziemią. Ja tam nie będę popierał tych co to się wystroją jak krawężnik na 1-go Maja i światowców udają. A i nie pomogą doktoraty, kiedy człowiek chamowaty. Ja wiem, ty zawsze popierałeś onych, ale ja się zmataczyć nie dam!
- Zen, nikt cię nie chce… mataczyć. Ja z takiego oddalenia, nawet nie śmiałbym nikomu narzucać swojego zdania, odnośnie prezydentury w kraju, w którym nie mieszkam i mieszkać nie będę. Będzie mi miło jeżeli wybiorą człowieka z mojego punktu widzenia, rzetelnego i z pewną klasą, ale to jest sprawa bezpośrednio zainteresowanych, a ty chyba tam jesteś tylko chwilowo..?
- Kris, nie bądź taki szybki bo cię sznurówki wyprzedzą! Tu trzeba walczyć o Polskę dla Polaków! Jest tu wielu takich mądrych, oblatane to jak szczury po śmietnikach. A powodzie też taką normalną spawą nie są. Mamy znaki, że to jakieś tajemnicze samoloty nad krajem powodowały te ulewy. Wróg jest wszędzie.
- Widzę, że klimat ci chyba nie służy bo ciężko cię zrozumieć. Tak jakbyś w północnej Korei ten urlop spędzał. Oszołomiła cię ta fala wydarzeń Zen.
- Mówiłeś do mnie czy koło mnie? Ty tam nie rozumiesz, że jeden z drugim syn wafla i polewy, tylko czeka żeby kraj na drobne rozmienić. My się nie damy. Skrzyknęliśmy grupkę patriotów i będziemy robili kampanię naszemu kandydatowi po swojemu, bo tylko tych dwóch się w mediach promuje, a nie tędy droga. Nasze hasło to: Przebrała się miarka, nie głosuj na Bronka ni Jarka. Najwyższy czas tera na Andrzeja Leppera!- Wracaj Zenek bo cię czeka tu sporo roboty. W końcu i u nas wybory niedługo. Będziesz miał zajęcie na miejscu. Tylko, kto cię wysłucha…

Nie wiem czy tam teraz takie powietrze, czy klimat wyborów tak zagęszczony, ale swego przyjaciela nie poznaję i bardzo się o niego martwię. Nawet mundial mnie już nie fascynuje jak dawniej. Zaczynam się rozglądać za dobrym psychoanalitykiem aby położył Zenka na kozetkę, a ten przemówił jak dawniej: don’t worry, take it easy.

Krzysztof Deja


W części fotograficznej przedstawiam Adelajdę nocą.

IMGP7585.JPG


IMGP7175.JPG


IMGP7311.JPG


IMGP7177.JPG


IMGP7635.JPG


IMGP7584.JPG


IMGP7613.JPG

« Festiwale i festyny w Adelaide | Strona główna | Eskulap - Felieton »