« Jesienne impresje – wiersze | Strona główna | Festiwale i festyny w Adelaide »

1 czerwca 2010

Noga - felieton

Już za niecałe dwa tygodnie będziemy świadkami jednego z największych spektaklów sportowych – Mistrzostw Świata w piłce nożnej.

Tym razem najlepsze drużyny piłkarskie ze świata, gościć będzie Republika Południowej Afryki.

Tęczowy Naród – tak nazwał społeczeństwo RPA Arcybiskup Desmond Tutu. Chyba nie bez racji, bo w skład tego państwa, wchodzą narody operujące jedenastoma językami i różnorodnością kultur. I co ciekawe – wszystkie te języki są uznane jako oficjalne w tym kraju. Na ludność Republiki Południowej Afryki składają się grupy ludów Nguni (plemiona Zulu, Xhosa i Swazi), jak również Sotho: Tswana, Tsonga, Venda; Afrykanerzy, Brytyjczycy, kolorowi, Hindusi, ludy Khoi i San oraz imigranci z Afryki, Azji i Europy.

Wybudowali (niektóre zmodernizowali) z wielkim rozmachem dziesięć wspaniałych stadionów w dziewięciu miastach kraju. Cała ta inwestycja kosztowała niebagatelną kwotę 4,6 miliarda dolarów. Zakładają, że pieniądze te zwrócą się, ale o zyskach i ożywieniu gospodarczym raczej mowy nie ma, szczególnie w obecnej sytuacji gospodarczej. Jeszcze parę lat temu, kiedy przyznano RPA te mistrzostwa, sytuacja na świecie była zupełnie inna. Globalny kryzys wpłynie i na tę imprezę. Już teraz mówi się ze sceptyzmem, że spodziewane prawie pół miliona gości z całego świata nie odwiedzi Republiki Południowej Afryki w czasie mistrzostw. Do maja sprzedano niewiele ponad 150 tysięcy biletów, i przy obecnych kłopotach linii lotniczych związanych z pyłem wulkanicznym, nie zanosi się na pełne trybuny. Rekord z Mundialu w Brazylii, kiedy to na trybunach w 1950 roku, zasiadło bez mała 200 tysięcy kibiców, raczej im nie grozi, nawet z tego względu. że największy stadion może pomieścić “tylko” 95 tys. widzów.

Nasuwa się też analogia z organizacją podobnej imprezy, lecz w wymiarze kontynentalnym, a nie globalnym, jaką jest Mundial 2010 – z Mistrzostwami Europy 2012, organizowanymi przez Polskę i Ukrainę. Tam Mandela i zrzucenie pętów apartheidu, tu Solidarność i Wałęsa, oraz pomarańczowa rewolucja na Ukrainie. Gwałtowne przemiany w ostatnich dekadach.

W RPA wszystkie, czyli dziesięć stadionów i cała infrastruktura stoją od dawna i czekają na piłkarzy oraz kibiców. W Polsce, a szczególnie w Ukrainie, trwa heroiczna walka o czas, aby zapewnić godne warunki tylko w czterech ośrodkach (stadionach) kraju. I wszystko wskazuje na to, że się to jednak raczej nie uda – szczególnie Ukrainie.
Różnica jednak między tymi krajami jest istotna. Republika Południowej Afryki miała od dawna świetne warunki rozwoju, i zawsze była bogatym krajem - brakowało tam tylko demokracji. A teraz jak na ironię, ta demokracja nabyta od 1994 roku, daje im się mocno w kość.
Polska nabiera wiatru w żagle (tak demokracji, jak i normalności w gospodarce) od 20 lat, lecz wciąż boryka się z terminami inwestycji. Ukraina ma jeszcze gorzej, oni ciągle są na etapie przejściowym, co właśnie widać w temacie mistrzostw w nogę, jak to się za moich młodych lat mówiło.

Niestety, Polska nie będzie w tym roku brała udziału w imprezie mundialowej. Po niefortunnych występach w eliminacjach chłopcy Leo Beenhakkera (kto go jeszcze pamięta?), nie sprostali tak wysoko ustawionej poprzeczce i zostają w domu. Natomiast z wielką satysfakcją, przyjąłem zakwalifikowanie się zespołu Australii. No cóż, przynajmniej mamy komu kibicować. Ale największym sukcesem może poszczycić się Nowa Zelandia. Ten niewielki kraj z naprawdę amatorskim futbolem, wspiął się na wyżyny kunsztu i jest moją drugą drużyną do kibicowania. Jeszcze jedna ciekawostka - w RPA podobnie jak i u nas w Australii, czas mundialu to okres zimy, a więc mecze będą odbywać się w chłodnym klimacie, co będzie atutem Europejczyków. Niestety, bariery czasowe ciągle będą nam doskwierać.

Jestem przekonany że Mundial 2010 będzie sukcesem. W końcu tu chodzi o reputację całej Afryki, a szczególnie RPA z jej prezydentem Jacobem Zumą, że nie wspomnę o prezydencie FIFA Seppie Blatterze, który entuzjastycznie poparł organizację tej wielkiej imprezy właśnie tam. A więc, nic nam nie pozostaje jak budzić się w środku nocy, radośnie pomachać Zakumi – sympatycznemu leopardowi, oficjalnej maskotce tych mistrzostw i oczekiwać sporych emocji.


Krzysztof Deja

Dzisiaj w części fotograficznej też będzie sport. A właściwie różne sporty, lecz zupełnie nie związane z piłką. Nie z przekory – po prostu, u nas piłka nożna nie należy do najpopularniejszych sportów.


IMGP2033.JPG

Zawody golfowe


IMGP5935.JPG

Uliczny wyścig kolarski


IMGP6592.JPG

Jachting


IMGP7326.JPG

Kolarstwo torowe


IMGP7327.JPG

Kolarskie zawody na torze


IMGP7692.JPG

dragon boat


IMGP7694.JPG

zawody wioślarskie dragon boats z całej Australii

« Jesienne impresje – wiersze | Strona główna | Festiwale i festyny w Adelaide »