« Kapuściński - Felieton | Strona główna | Jesienne impresje – wiersze »

10 maja 2010

Haki - Felieton

Polityczne haki rozgościły się na dobre w polskiej demokracji.

Prawie każdy ważny polityk, ma haka na drugiego ważnego polityka i następuje równowaga matematyczna, typu wyzerowanie, czyli… gołe haki, niczym z typowego sklepu mięsnego czasów PRL-u.
Haki stają się modne, szczególnie w okresie wzmożonej agitacji jak wybory, czy przetasowania w układach politycznych. Jeden polityk straszy, iż ma takiego haka na drugiego, że wszyscy oniemieją. Jednocześnie zastrzega że: wie, ale nie powie bo to tajemnica państwowa. Inny, niczym magik wyciąga z kapelusza szokujące informacje o życiu prywatnym polityka opozycji. Były już czarne teczki, dziadek z Wermachtu, etniczne pochodzenie, wojujące ateizmy, itp.

Władze białoruskie gorączkowo szukają haka na Andżelikę Borys aby ja zamknąć, a najlepiej dać bilet w jedną stronę. Nawet Maggi miała parę haków na Zenka kiedy dochodziło do ich rozwodu. Wmówiła mu tak wredne opinie o jego teściowej, a swojej mamusi które rzekomo wygłaszał 15 lat temu, że Zen nie mógł się z wrażenia pozbierać. Skąd u niej tak fenomenalna pamięć, i dlaczego czekała z tymi żalami tak długo, nikt nie mógł zrozumieć. Oczywiście, kiedy nie wiadomo o co chodzi, to zwykle w grę wchodzą pieniądze, a w wypadku polityków – władza.

Na dobrą sprawę, haki można mieć na każdego i na każdą okazję. Tak, na każdego nie wyłączywszy największych patriotów. Mówimy o nieskazitelności, dumie narodowej bohaterów walki o niepodległość, lecz zapomiamy że życie to nie kontrastowy, czarno-biały film, a ludzie są tylko ludźmi. Spiż spiżem, a nie kto inny jak Tadeusz Kościuszko zwolniony z więzienia w Petersburgu złożył carowi Pawłowi I, przysięgę na wierność słowami: “…iż powinienem i chcę być poddanym dobrym, wiernym i posłusznym Jego Imperatorskiego Majestatu”. (zob. Mała historia wielkiej Polski, G.Kucharczyk, wyd. Fundacja św. Benedykta,2006 - str.140).

Jakby tego było mało, w 1815 roku o następnym carze Aleksandrze I, zwierzchniku Królestwa Polskiego tzw. Kongresówki mówił: “winniśmy wdzięczność wieczną cesarzowi za wskrzeszenie już zaginionego imienia Polski – tak chwalebnego dla nas” (zródło - jak wyżej). I cóż przy tym znaczy wierszyk Szymborskiej, popełniony ku chwale Stalina, o którym tak głosili szczerzy patrioci. Nie chcę oczywiście udawadniać, że tak Kościuszko jak i Szymborska, pozostawali w zaślepieniu na całe życie. Wiadomo jakie zasługi położył Tadeusz Kościuszko dla niepodległości Polski i narodu. Chodzi o co innego, o nie poddawanie się euforii wybielonych dziejów, patetyzmowi symboli i traktowaniu tradycji wyłącznie jako sacrum, co u nas Polaków jest tak nagminne.

Skoro jestem już przy sacrum, to trzeba też wspomnieć o najbardziej patriotycznej pieśni religijnej “Boże coś Polskę”. Szokującą ciekawostką pewnie będzie dla wielu, że pieśń ta, napisana i skomponowana przez Alojzego Felińskiego została ku czci… wspomnanego powyżej, Aleksandra I, jako króla Polski. W tekście został on nawet nazwany “aniołem pokoju”. Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Ale czyż to przeszkadzało, że piesń ta przez całe lata XIX i XX wieku zagrzewała naród, krzepiła serca i wyzwalała ducha walki o niepodległość kraju, tak za czasów powstań, wojen światowych, jak i ruchu solidarnościowego ostatnich lat, aż do odzyskania całkowitej niepodległości w 1989 roku.

Jak widzimy, teorię haków można rozciągnąć do nieograniczonych rozmiarów. Można nimi szafować i manipulować opinię publiczną. Z lektury krajowej prasy wiem, że hakowanie czy kontrhakowanie, zajmuje co najmniej trzy czwarte czasu poświęcanego na rządzenie. Czy to ma jakikolwiek sens? Pytanie następne, czy w ogóle można bez haków żyć? Podobno arcymistrzem hakowania był gen. Czesław Kiszczak. Pracowała dla niego wielotysięczna Służba Hakowa zwana Służbą Bezpieczeństwa. Efekty jej działań są odczuwalne do dzisiaj. Co więcej, on ciągle straszy, że wiele ich jeszcze ma w zanadrzu. Czy hakujący wiele odstają od hakerów? A to niezbyt chlubna profesja. Na pewno nie licująca politykom wielkiego, demokratycznego kraju centralnej Europy.

Krzysztof Deja

W kaciku fotograficznym dzisiaj dalszy ciag cacuszek laserowych naszych budynkow uzytecznosci publicznej.
Oto one:

Stanowa Galeria Sztuki

IMGP7600.JPG

IMGP7602.JPG

IMGP7603.JPG

Stanowe Muzeum

IMGP7604.JPG

IMGP7605.JPG

IMGP7606.JPG

IMGP7607.JPG

Stanowa Biblioteka

IMGP7608.JPG

IMGP7609.JPG

IMGP7611.JPG

IMGP7612.JPG

« Kapuściński - Felieton | Strona główna | Jesienne impresje – wiersze »