« Yorke Peninsula – fotoreportaż | Strona główna | Nietypowo – marcowo… »

20 lutego 2010

Rok didżitalny - Felieton

Okazuje się, że właśnie weszliśmy w nowy rok, który w Australii jest oficjalnie pierwszym rokiem didżitalnym, a mówiąc bardziej po polsku – digitalnym, czyli cyfrowym.

Chodzi o to, że pomiędzy 2010 a 2013 rokiem, sygnały analogowe będą zastępowane sygnałami cyfrowymi. Dotyczy to telewizji, jak również radia australijskiego. Już teraz, prawie wszystkie kanały nadają w “cyfrówce”. Od dawna media bombardują nas wiadomością o potrzebie zmian, czyli nowym wydatku związanym z tą sytuacją. We Włoszech służby oczyszczające miasta, ostatnio nie mogły sobie poradzić, ze starymi telewizorami pozostawionymi przy krawężnikach ulic. U nas takiej plagi nie ma, ale co rusz spotyka się też podobne widoki.

Zenek już od dawna posiada wielki panoramiczny telewizor i zwie go plazmą. Ciągle też ponaglał mnie – Kris go digital! Ja więc, aby uniknąć dalszych nagabywań, w ramach postanowień noworocznych, przeszedłem na cyfrowy sygnał najtańszą drogą, kupując tzw. set top box za kilkadziesiąt dolarów. Po polsku zwany dekoderem cyfrowym. Oczywiście, nie mam prawdziwej jakości obrazu, bo mój monitor telewizyjny sam w sobie, nie posiada wystarczającej rozdzielczości. Pomimo to, obraz jest znacznie lepszy, no i jest wiele nowych programów do oglądania. Dotychczas odbierałem tylko 5 darmowych kanałów telewizyjnych, teraz mam ich czternaście, plus 4 programy radiowe. Jak na moje zainteresowanie tymi mediami, to i tak za wiele. Jedno co mnie zachwyca, to Radio ABC – Jazz, czego do tej pory nie miałem. Oczywiście, od lutego będzie więcej wiadomości z Polsatu na SBS 2 – to też jest pozytywem w tej sytuacji.

Jak już wspomniałem, mój druh Zen od pewnego czasu ogląda telewizyjne programy w najwyższej technologii, ale i tu na wyżynach techniki nie ma spokoju. Otóż na tym didżitalnym parnasie są wyznawcy dwu odmiennych technik przekazu - czyli plazmy i LCD - tocząc przy tym ze sobą zażarte boje o palmę pierwszeństwa. Zenek, przyjaźni się z innym fanatykiem plazmy który zarzeka się, że wolałby mieć siostrę prostytutkę, niż oglądać telewizję w formacie LCD. Z kolei zwolennicy LCD twierdzą, że plazmę wybraliby tylko w przypadku potrzeby dogrzewania swojego mieszkania, jako że system ten zużywa nieco więcej energii i oddaje więcej ciepła do otoczenia. W naszym dość gorącym klimacie, mocną stroną tego systemu to raczej nie jest. Co najnudniejsze, temat ten jest na wokandzie wielu spotkań towarzystkich typu barbecue. Aby przyczynić się do zaniechania tych nie prowadzących do niczego dobrego dusput, postanowiłem w paru słowach podjąć temat i mam nadzieję - dyskusje zakończyć.

Obydwie technologie mają swoje zalety i wady. Obydwie mają też równe sobie rzesze zwolenników i przeciwników. Moja znajmość tematu jest znikoma, ale Zen jest ekspertem pierwszej klasy i dlatego powołując się na jego opinie, przytoczę parę plusów i minusów poszczególnych technologii. Spójrzmy więc okiem eksperta na mocne i słabe strony tych telewizorów.

Zen uważa, że głównymi minusami systemu LCD są: gorsze odwzorowanie czerni, mniej naturalne, zimniejsze kolory i gorszy kąt boczny oglądania. Długo zastanawiał sie nad wadami faworyzowanej przez niego plazmy, ale w końcu wydukał że chyba: większe zużycie prądu, mniejsza ostrość obrazu i to, że szyba ochronna odbija światło mocniej niż LCD. Ale natychmiast dorzucił, że pewności z tym nie ma.
Natomiast w zaletach pominął LCD (no bo o tym już wspominał w wadach plazmy), a skoncentrował się na wychwalaniu swego faworyta. Jakie to plazma ma naturalne kolory i wspaniałe odwzorowanie czerni, a co najważniejsze, brak smużenia obrazu co spotyka się szczególnie w ruchomych obrazach systemu LCD.

Teraz po nabyciu potrzebnej wiedzy, poprzez przeczytanie tych cennych informacji, możecie Państwo sami zadecydować do którego klubu się zapiszecie. Co byście nie zrobili, to i tak za dwa lata, na rynku ukazą się pewnie kompletnie nowe rzeczy, które wyślą współczesne cacka i przedmioty naszej dumy na wcześniejszą emeryturę. A my znów sięgniemy do portfela. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi.

Wasz Chris


U nas lato w pełnii, a więc kilka impresji nadmorskich

IMGP7081.JPG

Miejska plaża Semaphore


plaza2.jpg

Miejska plaża Grange


IMGP3576.JPG

Miejska plaża West Beach


IMGP3586.JPG

Miejska plaża Glenelg


IMGP7072.JPG

Miejska plaża Somerton


plaza5.jpg

Miejska plaża Brighton

« Yorke Peninsula – fotoreportaż | Strona główna | Nietypowo – marcowo… »