« Port Adelaide - fotomigawki | Strona główna | »

20 grudnia 2009

Świętowanie - Felieton

No i kolejne święta Bożego Narodzenia przed nami.

W tym roku spędzamy je w domu. Zwykle gdzieś nas gnało i w drodze (czyt. w caravan parku czy motelu) spędzaliśmy te święta. Tym razem Zenek zarządził że w związku z ogolnoświatowym kryzysem poświętujemy w domu. Co więcej, w dzień Bożego Narodzenia mamy rozpostrzeć na plaży śnieżnobiały obrus i rozłożyć na nim potrawy. Najważniejsze to pieczony indyk, małe ciasteczka z bakaliami o wymyślnych kształtach, owocowe puddingi i ciasto, przypominające polski keks. Zapytany dlaczego właśnie tak, odpowiedział, iż wyczytał w polskim interenecie, że gromadzenie się na plażach z obrusami i takim żarciem, to jest nasz australijski zwyczaj bożonarodzeniowy. Ażeby nie zawieść rodaków w kraju, musimy kultywować te tradycje.
No cóż, tradycja to rzecz święta i jeżeli nawet o niej nic nie wiedzieliśmy, to najwyższy czas się dostosować.

Ja i tak wiem jak to będzie... Zenek, jak co roku zacznie spierać się z Maggi, o datę urodzin Jezusa. Ona będzie trzymać się 25 grudnia zerowego roku, a Zen będzie żonglował prawdopodobnymi datami: 6 stycznia, 19 kwietnia, 6 rok p.n.e. i zażarcie będzie jej udawadniać, że Dioniozy Mały zwyczajnie pomylił się w rachunkach, a poza tym, gdyby miał rację to nie nazywano by go małym, tylko wielkim.

Następnie zaczną się wywody, kto jeszcze oprócz nas Polaków, dzieli się w wigilię opłatkiem. Maggi wynajdzie kilka nacji, łącznie z którymś z krajów Ameryki Południowej (bo jej koleżanka stamtąd o tym pisała), a Zen będzie uparcie stał na stanowisku, że to czysto polski wynalazek (czyt. tradycja).
Przygotowując się na te dysputy, sam poszperałem w źródłach i okazuje się, że Zen ma rację. Łamanie się wigilijnym opłatkiem to zwyczaj z XV wieku, kiedy na terenach ówczesnej Polski, parafie otrzymywały prawo do wypiekania opłatka. Na początku zwyczaj ten był przyjęty tylko przez szlachtę, a dopiero w XIX wieku upowszechnił się we wszystkich katolickich domach. Ale nigdzie indziej się nie przyjął. Pewnie koleżanka Maggi miała kontakt z domami polonijnymi.

Okazuje się, że i choinka to bardzo młoda tradycja, szczególnie w Polsce. Na dobre zadomowiła się u nas dopiero w XIX wieku. A zwyczaj pochodzi z Alzacji, gdzie zaczęto stawiać przybrane ozdobami drzewko w domu, już w XVI stuleciu. Ale nie wszędzie się przyjęła, w takich Włoszech, zamiast choinkami dekorują mieszkania gałązkami jemioły, a w wigilię opychają się indykiem.

Jeszcze „młodsza” jest szopka betlejemska. Tradycja jej stawiania - to dopiero początki XX wieku.
Oprócz tego, święta Bożego Narodzenia wiążą się z wieloma wierzeniami ludowymi jak to, że woda w źródłach i potokach w tym dniu zamienia się w wino, miód, a nawet złoto, co mogą rozpoznać tylko osoby niewinne. W tym dniu zakwita kwiat paproci i drzewa owocowe, a nad kwitnącą jabłonią otwiera się niebo. Ptaki i bydło (z wyjątkiem konia, który nie był przy narodzeniu Chrystusa) mówią ludzkim głosem, rośliny pochylają się ku ziemi, aby uczcić Chrystusa. Zostawiano wolne miejsce przy świątecznym stole dla gościa (zwłaszcza na wigilii). Dokonywano też czynności magicznych, mających zapewnić urodzaje następnego roku.

Chyba najmłodszym zwyczajem jest wysyłanie kart z życzeniami świątecznymi. Stał się popularny na całym świecie dopiero w latach 20. XX wieku. Obecnie kartki świąteczne znane są we wszystkich krajach, a ich coroczna produkcja liczona jest w miliardach sztuk. Pewnie w dobie nowych technik komunikacji medialnej, ten zwyczaj za długo nie potrwa.

W Grecji, w której Boże Narodzenie trwa najdłużej, bo podobno aż 12 dni, podarki kojarzą się nie tak ze św.Mikołajem, co Bazylim, bo właśnie w jego dzień obdarowują się prezentami.

A swoją drogą, to najgorzej na tym wszystkim wyszedł św.Mikołaj. Ten dobroduszny gość z białą brodą, w czerwonym ubranku, jakim się go od dłuższego czasu przedstawia, to patron żeglarzy, piekarzy, podróżników a także... złodziejaszków. Kościół katolicki dopatrzył się jednak jakichś skaz, a właściwie nie autentyczności postaci samego świętego i w 1969 roku usunął go wraz z dwustu innymi ze spisu. Dopiero papież Jan Paweł II w 2001 roku, przywrócił jego imię w poczet świętych.
Kiedyś Zen wypominał mi z wyrzutem, że podobny los w tym nieszczęsnym 1969 roku, spotkał mojego patrona św.Krzysztofa. Poczułem się jakby odpowiedzialny za tę całą sytuację i nagły brak świętego, ale co mam zrobić, sam się w niego nie wcielę. Nie ten charakter... Może Watykan jednak zmieni zdanie, na to tylko liczę.

Życzę Wszystkim Czytelnikom Zdrowych i Szczęśliwych Świąt!

Wasz Chris

Już święta Bożego Narodzenia, a to nierozłącznie kojarzy się tu z plażą, słońcem i wysokimi temperaturami.
Dzisiaj w fotoreportażu dwie sąsiadujace ze sobą miejskie plaże: Semaphore i Largs Bay. W całej Adelajdzie jest tu takich ponad tuzin.

IMGP6186.JPG


IMGP6188.JPG


IMGP6278.JPG


IMGP7084.JPG


IMGP7083.JPG


IMGP7082.JPG


IMGP7076.JPG


IMGP7075.JPG

« Port Adelaide - fotomigawki | Strona główna | »