« Rzeka Torrens - fotomigawki | Strona główna | Nihil novi - Felieton »

20 listopada 2009

(Wy)szczeżony - Felieton

Szczeżonego pan Buk szczeże – jak zwykł pisać mój kolega Zen.

Zauważam zastraszająco niski poziom w operowaniu polskim językiem pisanym. W mówionym to jakoś idzie – co drugie słowo wrzuci się kurna, czy jeszcze bardziej dosadny wypełniacz, a mowa robi się płynna i czysta jak polskie rzeki za czasów Gierka.

Odnośnie tego nieszczęsnego, Zenkowego szczeżonego (że nie wspomnę o Bogu bo by sie pogniewał) – spostrzegłem ten błąd-gigant w jego liście do rodziny, gdzie chwalił się przezornością informując, że on zawsze kąpie się w oceanie w towarzystwie dużej grupy pływaków, dając im pierwszeństwo na głębokiej wodzie.
- A niech rekin ma duży wybór zaczem skieruje się na mnie – podsumował.
Nie wiem czy to moralnie naganne, tak zasłaniać się współtowarzyszami kąpieli morskich, ale fakt jest faktem, że w listopadzie na plażach południowych wybrzeży Australii, zapanowała plaga rekinów. Media, codziennie donoszą o zauważonych osobnikach przy miejskich plażach. Trzeba również podkreślić, że siatek zabezpieczających w wodzie nie ma. Zen twierdzi, że mu na tamtą stronę nie śpieszno.
- Wiesz Kris, tu w Australii bardzo skąpią z przestrzenią po śmierci. W Polsce za życia było ciasno, ale przynajmniej na wieczny spoczynek, ładny kawałek ziemi na cmentarzu człowiek dostał. A tu pół stopy ci przydzielą i spróbuj w takich warunkach wygodnie spoczywać.
- Co cię tak na memento mori zebrało? – zapytałem.
- Wiesz to w związku z niedawnym świętem zmarłych, drzemiąc na shoppingu miałem taki dziwny sen, że moim prochom strasznie ciasno w tych miniaturowych kwaterach. Kiedy się obudziłem, poczułem ciężar dwóch sąsiadów drzemiących przy moich ramionach. Wszystko przez tą pogodę…

Rzeczywiście, takich upałów jak ostatnio, to w listopadzie jeszcze nigdy tu nie zanotowano. W Adelajdzie, dzień w dzień termometry oscylują około czterdziestki, a noce też nie dają wielkiej ulgi. I to już ponad dwa tygodnie.
W takie dni nie wiadomo co ze sobą robić. Szcześliwcy z dobrą klimatyzacją w pracy nie narzekają – a reszta…
Zenek na przykład, idzie na krótką drzemkę w okolicach lunchu do pobliskiego shopping centre. Znalazł tam (jak wcześniej wspomniałem o jego przedziwnym śnie) w jednym z hallów ustronne miejsce, dobrze wychłodzone i do tego z wygodnymi kanapami.
- Mówię ci Kris, jak się tam cudownie komara ucina – to jedno z jego określeń na drzemkę.
- A te ciągłe jingle bells ci nie przeszkadzają? – zapytałem, nawiązując do melodii bożonarodzeniowych które u nas grają w shoppingach już od końca października.
- A skądże, wręcz przeciwnie. Śni mi się że właśnie otrzymuję wspaniałe prezenty na święta.
Może to i dobra terapia na szczęśliwe życie – senne marzenia w shopping centre.

Odnośnie błędów językowych o których wspominałem na początku, to mam pewnie zastrzeżenia. Mówią że patrzeć na telewizję to błąd językowy, że powinno się oglądać telewizję. A ja się pytam, co tam oglądać? Na to można tylko patrzeć, dopóty, dopóki się nie znudzi. To wszystko.

Zenek namiętnie ogląda w internecie serial telewizji polskiej “Świat według Kiepskich”. Widziałem i ja kilka odcinków tego badziewia. Jest to najlepszy przykład degrengolady tak języka używanego przez bohaterów tego sitcomu, jak i poziomu produkcji telewizyjnej. Zenek pociesza mnie, że ten serial nie jest najgłupszy. Są gorsze – zapewnia mnie.

Aż się łezka w oku kręci, kiedy człowiek wspomni dawne, poniedziałkowe teatry telewizji czy czwartkową Kobrę, że nie wspomnę o kabarecikach Olgi Lipińskiej. Śmieliśmy się, przeżywaliśmy, czy wręcz zachwycaliśmy się. Wtedy telewizję… oglądaliśmy. Teraz jest to tylko śmiech żenady, zawstydzenie miernotą i przeżywanie, że na coś takiego znajdują się jednak pieniądze.


Wasz Chris

Dzis w kaciku foto, kilka migawek ostatnich (i nie tylko) zachodow slonca :)

IMGP7003.JPG

zachod z mojej sypialni


IMGP7015.JPG

goracy zmrok


IMGP7054.JPG

z mojego okna


IMGP3693juz.JPG

z domku wakacyjnego na polwyspie Yorke


zach6.jpg

zachod w Moonta Bay


zachodduzy.jpg

zimowy zachod slonca

« Rzeka Torrens - fotomigawki | Strona główna | Nihil novi - Felieton »