« Warzywka - felieton | Strona główna | Rzeka Torrens - fotomigawki »

30 października 2009

Fredrowska emancypacja - Felieton

Kolejna premiera u Starego!

Takie hasło obiegło lokalne media w Adelajdzie. My z Zenkiem wiele się nie namyślając “zabukowaliśmy” bilety i udaliśmy się w dniu 17 października na przedstawienie komedii Fredry “Gwałtu co się dzieje” w wykonaniu adelajdzkiego Teatru Starego.
Staruszek Fredro niby niegdysiejszy, ale humorem sytuacyjnym ciągle potrafi rozbawić, nawet tę młodszą widownię. A ze sprzedażą biletów nie było najmniejszego problemu, poszły jak świeże pączki sprzedawane w antrakcie przedstawienia.

Któż nie zna twórczości hrabiego Aleksandra Fredry…? W szkołach obowiązkowe lektury, w teatrach zawodowych jego komedie zawsze wypełniały sale. W tej sytacji nawet nieco archaiczny język i dość ograny w teatrach pomysł przebieranek, nie zmniejszyły jej sowizdrzalskiego polotu w oczach widzów, którzy rzęsistymi brawami nagradzali każdą scenę. Zasługa tu reżyserii Ewy Leśniewskiej, wspomaganej pracą Grzegorza Koterskiego (scenografia) i Krystyny Gałązkiewicz (kostiumy) oraz Andrzeja Strzeleckiego (opracowanie muzyczne).

Parę słów o treści sztuki. Rzecz dzieje się w miejscowości Osiek gdzie kobiety (Małgorzata Szczepaniak, Alicja Weidner, Krystyna Gałązkiewicz) przejęły władzę, przebierając się w męskie ciuchy, zaczęły rządzić w mieście. Natomiast mężom swoim (Edward Strzelbicki, Bogdan Lichtański, Wiesław Wajs) nakazały wdziać sukienki, fartuszki i zagnały ich do garnków, itp. Oczywiście, sama przebieranka nie zmienia przecież mentalności, struktury psychicznej, czy osobowości człowieka.

Mężczyźni wprawdzie wykonują polecenia kobiet, ale pragną by nastał dawny porządek, gdzie wszystko wróci na swoje miejsce. I tu pojawia się przystojny lekkoduch Doręba (Piotr Utnicki) proponujący mężczyznom uwolnienie ich spod panowania dam i wspólnie dokonują "zamachu stanu". Nie idzie to gładko chociaż czynią postępy. Kobiety pomimo męskiego ubioru, nie utraciły przecież typowo kobiecej wrażliwości na zaloty i czułe słówka mężczyzny. I tak powoli zawiązuje się intryga w której prym wiodą – komiczny lizus Grzegotka (Marek Kobyłecki) w swoją stronę i Kasia (Elwira Byrt) z pomocną ręką Makarego (Ryszard Tytuła) w swoją. W sztuce udział biorą również Dariusz Król, Joanna Stępniewska oraz Daria Byrt.

Manipulacje Doręby wywołują niezgodę między rządzącymi paniami, a chodzi o wzajemną zazdrość pań o zaloty młodzieńca. A kiedy pojawia się (wyimaginowane) niebezpieczeństwo w postaci najazdu Tatarów – co też jest elementem komediowym jako, że sztuka napisana została w 1826 roku w formie farsy współczesnej – kobiety w strachu same pozbywają się władzy. I tak “świat na opak” zanika i sytuacja powraca do normy ku powszechnemu zadowoleniu.

Rozmawiałem z Zenkiem po spektaklu – stwierdził, że wszyscy aktorzy zasłużyli na uznanie, więc postanowiliśmy nie wyróżniać nikogo. Wypada natomiast wspomnieć że oprócz wymienionych, jeszcze spora grupa osób pomaga każdorazowo przygotować spektakl, a to w charakteryzacji, pomocy technicznej, światła, czy jako suflerzy.

Interesującym było poznać aktorów Teatru Starego którzy równo 51 lat temu (w 1958 roku) zagrali tę samą sztukę w Adelajdzie. Zostało jeszcze cztery osoby z obsady tamtego przedstawienia, a są to panie: Ada Pomianowska, Barbara Niemiec-Warcoch,
Aleksandra Krzymuska oraz pan Stanisław Dijakiewicz który ciągle pełni funkcję Honorowego członka Zarządu STAREGO.
Osoby te zostały mile wyróżnione po niedzielnym spektaklu. W końcu – gdyby nie oni, pewnie nie mielibyśmy dziś teatru z tak wspaniałymi tradycjami.

Wasz Chris

IMGP6948.JPG

rząd kobiet z Grzegotką


IMGP6943.JPG

sfrustrowani mężowie

IMGP6942.JPG

zespół aktorów, reżyser Leśniewska w środku

« Warzywka - felieton | Strona główna | Rzeka Torrens - fotomigawki »