« Melbourne zimą – fotomigawki | Strona główna | Rydze - Felieton »

20 lipca 2009

Epidemie - felieton

Wygląda na to, że mniej więcej co trzy lata, trafiają w nam epidemie niczym plagi egipskie.

Jak dziś pamiętam kiedy mój przyjaciel Zen z małżonką, zakładali maski hirurgiczne gdy otwierali przybyszowi drzwi do swego domu. Na początku 2003 roku gazety informowały, przytaczając słowa przedstawiciela chińskiego Ministerstwa Zdrowia: „Mamy 159 nowych przypadków nietypowego zapalenia płuc zwanego SARS, zmarło kolejnych pięć osób”. W sumie w tym czasie zmarło już 219 chorych w samych Chinach.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia do końca lipca 2003 kiedy uznano sytuację za opanowaną, na całym świecie zachorowało 8273 osoby, a zmarło – 775, co jak na epidemię jest liczbą znikomą.

Trzy lata później zaatakowała nas ptasia grypa. Ta przebiegła znacznie łagodniej w ludzkiej formie. Na całym świecie do roku obecnego było tylko 433 zachorowania, a zmarło 262 osoby. Znacznie gorzej odbiła się ta choroba na ptactwie, tak tym domowym, jak i dzikim. W końcu to ich grypa. Dotychczas nie stwierdzono jeszcze ani jednego przypadku przeniesienia tego wirusa pomiędzy ludźmi. Wszystkie ofiary śmiertelne ptasiej grypy zaraziły się od zakażonego drobiu lub dzikiego ptactwa. Podobno w Indonezji był przypadek przejścia wirusa z syna na ojca, ale lekarze wykluczają to jako typowe zarażenie.

Czym ptasia grypa różni się od SARS? Głównie tym, że wirusem SARS-u człowiek zakaża się drogą kropelkową od drugiego człowieka, a wirusem ptasiej grypy zakażamy się tylko od ptaków. Z tego punktu widzenia SARS jest groźniejszą chorobą, bo szanse rozprzestrzenienia się epidemii są o wiele większe.

Tak na dobrą sprawę jakby było tego mało, mamy do wyboru jeszcze grypę kocią, psią, końską i, świńską która właśnie teraz nas dopadła, czyli po kolejnych trzech latach. Z tygodnia na tydzień gwałtownie rośnie liczba zachorowań na tę grypę w Australii. Niestety, mamy już kilkanascie ofiar śmiertelnych (w chwili kiedy piszę ten tekst).

Oczywiście mamy też grypę ludzką, która rokrocznie zabiera z tego świata najwięcej ofiar, ale o tym jakoś się nie wspomina. Bo to nasza, własna, jakby udomowiona, to co robić z tego problem. A tylko w samym USA rokrocznie na „normalną” grypę umiera ponad 36 tysięcy ludzi. Natomiast na całym świecie, jest nawet do pół miliona ofiar. Te nasze grypy też się uegzotyczniły, że tak to nazwę. Bo to już zwykła hiszpańska grypa nie robi wrażenia. Teraz mamy grypy azjatyckie, hongkongskie itp.
Ta hiszpańska jest uznana za grypę „typową” czy „sezonową” i oznaczona jest symbolem wirusa H1N1. Grypa azjatycka natomiast to H2N2, z Hong-Kongu H3N2, a ptasia H5N1. Te tajemnicze symbole oznaczają materiał genetyczny białka w wirusie.

Weźmy pod uwagę świńską grypę, która ma symbol wirusa H1N2. Oznacza to, że mamy do czynienia z hemaglutininą typu pierwszego i neuraminidazą typu drugiego. Oczywiście, nam przeciętnym zjadaczom chleba i tak niewiele to mówi.

Przy okazji podłożę kłodę pod nogi zwolenników teorii spiskowych. Teorie takie pojawiają się tu i ówdzie na temat tego ostatniego wirusa. Otóż, nie jest to „wynalazek ostatnich dni”. Już w grudniu 2005 roku wykryto pierwsze zachorowanie człowieka na tego wirusa i od tego czasu aż do lutego 2009 roku, kiedy choroba nagle rozwinęła się w Meksyku, było 12 przypadków wśród ludzi, w dziesięciu stanach USA.

Chciałbym jeszcze tylko przypomnieć, że trzy lata przed SARS-em, mieliśmy chorobę wściekłych krów, która na szczęście nie dotykała bezpośrednio nas ludzi. Aż strach pomyśleć co bedzie za kolejne trzy lata. A muszę nieśmiało zauważyć, że będzie to akurat rok 2012! Rok bardzo złych przepowiedni. Na sama myśl już dziś dostaję jakiejś dziwnej wysypki.

Wasz Chris

Dzisiaj w słoneczny zimowy dzień, przedstawiam fotoreportaż z jednej z adelajdzkich dzielnic z przystanią. Położona nad małą zatoczką w pobliżu portu.

IMGP6593.JPG


IMGP6597.JPG


IMGP6598.JPG


IMGP6599.JPG


IMGP6594.JPG


IMGP6600.JPG

« Melbourne zimą – fotomigawki | Strona główna | Rydze - Felieton »