« Z szuflady ( VIII) | Strona główna | Wielki Piątek - Opowiadanie »

20 grudnia 2008

Cudze chwalicie - Felieton

Niech się chowa Ameryka ze swym american dream... że to niby z pucybuta na milionera u nich można się wyforować.

I co z tego. W Polsce nie takie rzeczy się zdarzają. Tu, ze zwyczajnego elektryka na prezydenta kraju się awansuje, co więcej, nawet na europejskiego mędrca – jak ostatnio. A to chyba dużo więcej znaczy, niż facet z kieszeniami wypchanymi pieniędzmi, czy kontami bankowymi.

Nie dość że Polska ma o wiele więcej wykształconych aktorów, malarzy, poetów i śpiewaków (ostatnio nawet wyższe studia taneczne utworzono), niż na całym Zachodzie, to i uliczni grajcy co to zbierają drobne do kapelusza, będą wszyscy zweryfikowani muzycznie i tylko ci z licencjami nabędą prawo umilania życia przechodniów, czyli dodawania kolorytu ulicznej mozaice. Sztuka przez duże S zaczyna rządzić ulicą (krakowska – przede wszystkim), w przeciwieństwie do telewizji. A tam o wielką sztukę nawet nie pytaj. Tam rządzą pieniądze, a te z prawdziwą sztuką w parze nie chodzą. I to wcale nie dotyczy tylko polskiej telewizji. One wszystkie w całej globalnej wiosce, są teraz tak do siebie podobne...

Jednymi z bardziej uzdolnionych ludzi na świecie są też polscy politycy. Nic dziwnego, że poziom kabaterów czy innych form sztuki, które z założenia mają rozweselać publikę, nie dorównuje politykom. Oni zakasali wszystkich – to w ich wydaniu najlepszy cyrk, kabaret i komedia – razem wzięte. Co więcej, im wcale nie przeszkadza ta dodatkowa rola, którą w sumie grają społecznie – bo nikt im za to nie płaci. Porównując to z nudnawym australijskim parlamentem czy rządem, to tak jak „Sami swoi” w parze z radziecką elegią filmową „Ballada o żołnierzu”. Proszę przy tym zauważyć, że najlepsze czasy aktorskie polskiej sceny politycznej już się właściwie skończyły, wraz z odejściem Samoobrony i LPR, a mimo to ciągle bawią na niezłym poziomie. Szczególnie prezydent z premierem. Barack Obama będzie musiał dużo ćwiczyć jeżeli chce dorównać polskiej parze.

Całe szczęście, że nie wszystko trzeba oglądać w krzywym zwierciadle. Pozytywnym zjawiskiem w Polsce jest spora grupa przedsiębiorczych ludzi, którzy biorą stery w swoje ręce i prowadzą działalność gospodarczą z niezłym skutkiem. Trzeba jednak przy tym zauważyć, że walnie do takiego stanu rzeczy, przyczyniło się wejście do Unii Europejskiej.

Innym przykładem przedsiębiorczości są polscy duchowni. Chyba nigdzie na świecie zakonnicy czy zakonnice nie prowadzą tak intratnych biznesów jak w Polsce. Nie wspominam nawet o ojcu Rydzyku, czy księdzu Jankowskim, bo to już postacie symboliczne, czasem kontrowersyjne w swych zapędach i oryginalnych pomysłach działalności gospodarczej. Ale tacy polscy mnisi wcale nie ustępują niemieckim czy belgijskim, którzy są specjalistami od produkcji wyśmienitych piw. W Polsce prym w działalności spożywczej wiodą benedyktyni, których przewodnim mottem jest „ora et labora” (módl się i pracuj). A niewiele ustępują im cystersi – specjaliści od wyrobów mięsnych. Wpływy z tej działalności zawsze znajdą cel. W ten sposób znacznie łatwiej sfinansować na przykład remont zabytkowych obiektów sakralnych których są właścicielami.

Aby humorystycznie zilustrować powyższy akapit, postanowiłem zacytowac swój limeryk który popełniłem kilka lat temu. Oto on:

Zakonnik bosonogi z Very
wyrabiał wyśmienite sery.
Pytany o kwintesencję
zapachu i konsystencję.
Rzekł - ja na nich robię spacery.

Powracając na lokalne podwórko, czyli adelajdzkie środowisko polonijne, też jest się czym chwalić i być z tego dumnym. Niewiele się spotyka miejsc, gdzie działają dwa amatorskie teatry polonijne i to z tak rozbudowaną tradycją. Teatr Stary jest już naprawdę w dojrzałym wieku – toż to już grubo po pięćdziesiątce. A drugi - Teatr Ottoway, też już do młodzieniaszków nie należy. Obydwa, mogą się pochwalić niezapomnianymi premierami i bogatą historia. Z tego co wiem, nie próżnują.

Teatr Stary przygotował na koniec listopada ujmujący wieczór poezji Zbigniewa Herberta. Słowo o samym poecie i ciekawe interpretacje jego wierszy były przeplatane utworami fortepianowymi polskich kompozytorów. Dość licznie zgromadzona publiczność z miejsca dostosowała się do nastroju poetycko-muzycznego tego popołudnia. Co więcej, wyszła wzbogacona wiedzą o życiu i twórczości jednego z największych humanistów i estetów w poezji.

A Teatr Ottoway zaczyna grać po... angielsku (przedstawianego wcześniej po polsku Sokratesa) i do tego pracują nad kilkoma scenami do filmu. Podsumowując: w tym temacie – że użyję tak modnej obecnie formułki – jesteśmy potegą i basta!

Życzę szczęścia w Nowym Roku!
Wasz Chris


IMGP5787.JPG

tak kwitną teraz niektóre drzewa


panorama5mala.jpg

panorama Adelajdy ze wzgórz


IMGP4140.JPG

centrum miasta


plaza7.jpg

jedna z plaż


IMGP3031.JPG

w parku

IMGP2955.JPG

dzika plaża

« Z szuflady ( VIII) | Strona główna | Wielki Piątek - Opowiadanie »