« Polszczyzna - Felieton | Strona główna | Cudze chwalicie - Felieton »

10 grudnia 2008

Z szuflady ( VIII)

Koniec roku się zbliża, a więc czas na parę lirycznych strof. Oto one ilustrowane fotografiami które wykonałem w mojej okolicy.

Bogowie liryki

Nie istnieje bóg-Miłosz litewski
nic to, że na Skałce pochowan
ni Herberta bóstwo znamienite
zdobne mirtem greckich tytanów
Słowacki-bóg w aureoli opium spowity
niczym oponenta Świtezi mgiełkami,
Norwidowskie, Mickiewicza
wszelkich wieszczy bóstwa
w spiżu zatopione – nie istnieją.

Co najwyżej – bożyszcza przez
Naturę czy Boga na podobieństwo stworzone
jak każdy z nas – (niewielu jednak do nirwany dąży)
te sławy lirycznego słowa
to ludzie z krwi i kości (i ducha)
z ułomnościami i charakterkiem
łącznie z dziwactwem na starość
(dotyczy tych co im dana była)
jak każdy z nas śmiertelnych
przeżywali wzloty i upadki (w tym wenę).

Tego nie zakryje patyna popiersia, pomnika.
wsród bogów po prostu miejsc brak
w panteonie patosu ścisk wielki
i bóstw upadłych bez liku
zostawcie ich zwykłym cmentarzom
a Sztuka niech się sama wzniesie.


Wrzesień 2008

IMGP4631.JPG


Tybjóm

Pomiętą drogą wyobraźni
kursuje we wszystkie strony
szukając przystanku Komfort.
Tylko tyle...
Tybjóm wie, że
za Szczęściem nogi by uchodził
bez szans...
przeto iluzja synonimem jego.

Pojęcie to w ojczystym języku
zbyt szerokie, aż abstrakcyjne.
Komfort natomiast... osiągalny
wymierny w konkretach
życiowy, nawet ten moralny.
Tylko trzeba wiedzieć gdzie...
mieć sposób i znać kierunek.

Tybjóm niestety go nie zna...
błądzi ciągle wierząc w sukces poznania
Tybjóm nie traci energii na tyle
aby się wypalić.
przynajmniej tego mu nie brak.
Sensem życia jest mu wiara
a motorem - energia ducha
...to jego perpetuum mobile.

wrzesień 2008


IMGP3684juz.JPG


Zanik myśli

Trzy pelikany
rozpostarły skrzydła
szybując – myśli uleciały.
Zostałem sam w pustce
przestworzy głuchych dziur.
Czekałem nieświadom czasu
na szczęśliwy powrót pelikanów.
Myśli wszelakie – wracajcie!
Bądźcie ze mną i we mnie
umysł osamotniony
bez was szkieletem się staje.
Już od świtu wpatrywałem się w horyzont
nie wiedząc czemu tak pragnę ich widoku.
Bezmyślne codzienne oczekiwanie na...?
Gogota, Armagedon czy Amora?
Aż wreszcie nadeszła przedziwna chwila.
Trzy pelikany rozpostarły skrzydła
szybując – nadleciały
majestatycznie kołowały przez chwilę
nade mną i odpłynęły w przestworza
a ja znowu myślę
tylko już trochę inaczej.


październik 2008

IMGP4341.JPG


Jesienna impresja

Bonawentura
Losu brawura
Porywa liście
Wietrznie i mgliście
Kamuflażami
Niczym żaglami
Jesienny amok
Stary Sącz, Sanok
Miejsca wędrówki
Łyczek Żubrówki
Z sokiem jabłkowym
Krajobraz nowy
Wspomnienie dźwięczy
Sieci pajęczej
Uśmiech radosny
To promień wiosny.

Październik 2008

IMGP2787.JPG


Wagony

W pełnym słońcu
na przejeździe kolejowym
sześćdziesiąt sześć wagonów
łańcuch pociągu dosięga horyzontu
przeszłość w przyszłość karawaną przetaczając
kolorowe kontenery płynnie defilują
zawirowują obrazy z mgieł myśli
witając egzotycznymi nazwami
pobudzają wyobraźnię przestrzeni
w wydłużającej się z minuty na minutę kolejce aut.

Nieśpiesznie mi do ruchu
wolę tak stać i patrzeć
jak kiedyś przy szlabanie i budce dróżnika
na sapiące pociągi z młodych lat
goliaty i dawidy zarazem
ach, wejść z nimi w zawody
wrzeszczeć w rytmie dudnienia
pod wiaduktem - to była ekstaza
przygoda i pożądanie nowych krajobrazów
na ukwieconych nasypach torowisk wśród lasów.

Każdy wagon jest oberżyświatem
tym co bez pośpiechu, ale w ciągłym ruchu.
na noclegi do zajezdni nie zjeżdża
nigdy nie ma stałej trasy
bywa hinduską tablą,
to afrykańskim tam-tamem
wystukując rytmicznie takt
melodii wolności na torach
czasem piskiem dopełniając frazy.

Dniem i nocą – to tu, to tam
to tu, to tam, skąd ja to znam
i pędzą pociagi z wiatrem w nieznane
tak wtedy jak i teraz
dusze w wagonach zostały te same.


Listopad 2008

BUSZ3.JPG

« Polszczyzna - Felieton | Strona główna | Cudze chwalicie - Felieton »