« Imperium - Felieton | Strona główna | Gorączka - Felieton »

17 października 2008

Grund to prund - Felieton

Pamiętam jak w połowie lat osiemdziesiątych na dobre wprowadzono komputeryzację biur i urzędów państwowych. Mówię oczywiście o Australii.

Tak jak do tej pory urzędnicy chętnie rozmawiali z petentami, tak w tym czasie zaczęli ich unikać jak nieprzyjemnego zapachu. Najczęściej słyszanym wytłumaczeniem czy odpowiedzią było: to nie ja pisałem (pisałam) to pismo (rozliczenie, wezwanie, itp), ... to komputer. Stąd ta wola unikania petentów. Bo za współpracownika można było się wytłumaczyć, ale za głupotę komputera...?!

Trzeba zaznaczyć, że na początku maszyny te były odporne na wszelkie niuanse, i indywidualne problemy. Zaprogramowane były na standardową obsługę ogółu petentów, stąd często idiotyzmy w postaci rachunków na dwa centy do zapłacenia i temu podobnymi. I z takim rachunkiem trzeba było jechać wtedy do urzędu i płacić lub wyjaśniać. Teraz już takich rzeczy od dawna się nie widuje, a i z płaceniem pół biedy, bo jest z pieć czy sześć opcji płacenia wszystkiego. Najprościej i najszybciej – elektronicznie, czyli przez internet, ale są opcje telefoniczne, b-pay, poczta, bank, itp.

Inna sprawa, że w tym samym czasie zaczęły znikać miłe pokoiki przyjęć w urzędach, gdzie na petenta do tej pory czekały wygodne foteliki i miła atmosfera. To wszystko wyparowało, bo przecież nie potrzebne w relacji petent – komputer, a urzędnik przestał się liczyć. Po jakimś czasie powoli wracały do łask, ale to już nie w tej formie.

Komputery w miedzyczasie nabrały inteligencji i już takich bzdurnych anonsów się wystrzegają. Ciągle potrafią zachorować, czyli zarazić się wirusem, ale zdecydowana większość właścicieli ma jakąś tam polisę na ich zdrowie, czyli system antywirusowy i są zabezpieczone.

O przypadkach zajścia w ciążę komputera, nikt jeszcze nie słyszał – choć ostatnio zdarzyło się to mężczyznie. Przerobionemu, co prawda. Ale w przyszłości nic nie wiadomo, co się zdarzyć może.

Jeżeli zliczyć te wszystkie czynności które teraz robimy przy pomocy komputera to lista byłaby nieskończenie długa. Niektóre nasze działania są tylko wspomagane przez system komputera, inne w całości wykonuje już maszyna. Co więcej, nawet ci zarzekający się, że oni nic z tym narzędziem szatana wspólnego nie mają, są w wielkim błędzie. Mogą nie być operatorami, ale są biorcami korzystając szeroko z dobrodziejstw komputera.

Wszelkie formy leczenia, (nawet operacji), analiz medycznych, produkcji lekarstw nie robi się już bez pomocy komputera. Często lecąc samolotem nie zdajemy sobie sprawy, że jest on wlasnie sterowany przez automatycznego pilota, czyli... komputer. A wszelkie urządzenia domowego użytku...

Taka współczesna, standardowa pralka, ma w sobie o wiele bogatszy system komputerowy, niż pojazd kosmiczny który wylądował z ludźmi na Księżycu w 1969 roku.

Telefony komórkowe już tylko z nazwy przypominają ich oryginalne przeznaczenie, bo przecież to nic innego jak wieloczynnościowe komputery. A współczesny samochód...
Można śmiało powiedzieć, że nie ma dziś dziedziny życia która obywałaby się bez programu komputerowego. Nawet w Kościele już od dawna wprowadzono komputer do wspomagania programu ceremonii mszalnych.
A to tylko początek.
Cały świat jest opleciony siecią informatyczną która służy do wielu dobrych, ale i złych działań. Jak wszystko inne w naszej codzienności.

Jest jeden ale poważny problem, który nie jest rozwiązywany proporcjonalnie do rozrostu komputeryzacji. To zródła energii. Wiadomo, że to wszystko ma sens do czasu – mówiąc trywialnie - aż zgaśnie światło. Mieliśmy już takie próbki z nagłym brakiem energii w kilkunastu wielkich agromeracjach USA i Kanady w 2003 roku. Trwało to tylko kilka godzin - a chaos i zamieszanie niebywałe. Ostatnio Szczecin doświadczył podobnego losu.

Zabraknie źródła energii i stanie wszystko, bo GRUNT TO PRUND – jak mawiali spece od elektryfikacji w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Wasz Chris

wiosna 6.jpg

Wiosna we wrześniu


IMGP2371.JPG

Pensjonat poza Adelajdą


IMGP2398.JPG

Dzielnica miasta


IMGP2749.JPG

Miejska plaża


IMGP3011.JPG

Wiosna w ogródku

« Imperium - Felieton | Strona główna | Gorączka - Felieton »