« Dzienniki - czerwiec II - 2008 | Strona główna | Dzienniki - lipiec I - 2008 »

5 lipca 2008

Felieton - Olimpijski

Współczesne igrzyska olimpijskie popularnie zwane olimpiadami, to dla wielu udowodnienie dominacji nad światem i pożywka dla ludu, bo: nie samym chlebem człowiek żyje.

Cała idea tego największego wydarzenia sportowego na świecie wywodzi się z starogreckich igrzysk sportowych ku czci Zeusa. Starożytne olimpiady odbywały się przez prawie 1200 lat, a ostatnia - 291 olimpiada - odbyła się w 395 roku naszej ery. I to był koniec igrzysk – powodem były dwa potężne trzęsienia ziemi które zniszczyły Olimpię.

W 1896 roku Francuz Pierre de Coubertin zainspirowany ideą starożytnego współzawodnictwa, zorganizował w Atenach pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie, które do dziś zachowują wiele elementów wywodzących się z czasów starożytności.

W ostatnich dekadach ludzie uczynili z tego również wielki biznes.
Jestem przekonany, że chińskie imperium rozkwitnie na dobre po olimpiadzie w Pekinie, mimo że z powodu sytuacji w Tybecie, i nie liczenia się z prawami człowieka, nie uzyska tego, czego mu do tej pory brakowało – międzynarodowego szacunku i prestiżu. Ten rozkwit wynikał będzie bardziej z rozmachu gospodarczego, a nie postępu demokratyczno-ideologicznego - bo jednak pieniądz rządzi światem.

Jak co cztery lata zjadą się ludzie z łukami, oszczepami, kulami – atrybutami dawnych wojen. Inni bez ogródek wezmą się za bary w zmaganiu kto lepszy, jak to w zapasach, czy wręcz spiorą się po twarzach i innych częściach ciała, jak w boksie.
Są też dyscypliny pochodzące ze wschodnich technik walki, jak judo czy taekwondo.
Jeździectwo to nic innego jak dawne popisy kawalerii.

Oczywiście, szermierka czy strzelectwo nie wymagają dodatkowych wyjaśnień, bo tu używa się nieco zmodifikowanych broni białej (szpada, szabla) czy palnej (pistolet, karabinek).

I bardzo dobrze. I o to chodzi. Udział w olimpiadzie nikomu nie zaszkodził, a ile przy tym niósł niezapomnianych przeżyć. Jest to najlepsza forma potyczek jaka zna ludzkość. Jest walka, jest determinacja, są emocje, a nikomu krzywda w wymiarze katastrofalnym się nie dzieje. A może w tym przypadku nieco pomóc Tybetańczykom.

Są dyscypliny które nie wywodzą się z placu boju, czy strategii wojennych.
Wszystkie gry zespołowe, część konkurencji lekkoatletycznych, pływanie czy kolarstwo. Właśnie… przytoczyłem tu dwie dyscypliny które mają najwięcej konkurencji i tym samym rozdają najwięcej medali.

Lekkoatletyka zwana od dawna królową sportu, na olimpiadzie w Pekinie wyłoni aż 47 złotych medalistów. A zatem będzie okazja 141 razy stanąć na lekkoatletycznym podium.
Drugą też dość hojną dyscypliną jest pływanie. Tu jest 46 złotych medali « for grab ».
I właśnie zawodnicy tych dwóch dyscyplin mają największe szanse zdobyć więcej niż jeden medal.
Absolutnie szans takich nie mają, sportowcy uprawiający softball czy baseball, bo tylko po jednym złotym medalu można zdobyć w tych dyscyplinach.

W tempie sprinterskim, bo w ciągu 16 dni odbędą się wszystkie 302 konkurencje w 28 dyscyplinach sportowych. Teoretycznie więc 302 złote medale czekają na zwycięzców. Wiadomo że, w konkurencjach zespołowych wszyscy uczestnicy otrzymują medale. Więc od złota, srebra i brązu będzie się w Pekinie mienić. Oby smog nad miastem nie przesłonil tego blasku.

Chciałbym zauważyć, że przy okazji takich imprez jak olimpiady czy mistrzostwa świata dobrze takim jak my – emigrantom. Jesteśmy emocjonalnie związani z dwoma krajami, a więc w Pekinie mamy nadzieję na podwójną dawkę wrażeń. Tak z polskiej jak i australijskiej strony. Są tacy, którzy mają emocjonalne związki nawet z trzema krajami. Oby tych miłych wrazeń jak najwięcej. Gorzej gdy reprezentacji „naszych” krajow grają przeciw sobie. Wtedy często wybór jest trudny.
Niech wygra lepszy!

Wasz Chris

wyscig5.JPG

IMGP4122juz.JPG

IMGP4131.JPG

wyscig2juz.JPG

« Dzienniki - czerwiec II - 2008 | Strona główna | Dzienniki - lipiec I - 2008 »