« Galimatias - Felieton | Strona główna | Felieton - Olimpijski »

30 czerwca 2008

Dzienniki - czerwiec II - 2008

15 czerwca 2008 (niedziela)

Pogoda piękna. Cała zima mogłaby taka być.

Z drugiej strony – my potrzebujemy deszczów, wilgoci. Wczoraj pospacerowałem po plaży a dziś się krzatam po podwórzu. Jest tak ładnie, że szkoda siedzieć w domu.

Ostatnio czytałem, że wchodzi w powszechny użytek – może jeszcze nie masowy na tym etapie – nowa generacja internetu, tzw. grid (po polsku – siatka). Jest kilkadziesiąt razy szybszy i będzie dawał nowe możliwości których do tej pory nie można było osiągnąć. Dla porównania: ściągnięcie filmu fabularnego zajmuje obecnie około 3 godzin, grid zrobi to w kilka sekund. Ale nie to jest najważniejsze, pojawią się nowe możliwości jak: odtworzenie powstawania świata, tworzenie sztucznych przyjaciół a nawet kochanków, nowe formy leczenia i wiele innych, które dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.

IMGP2355.JPG


17 czerwca 2008 (wtorek)

Marzenia o potędze futbolowej prysły po raz kolejny. Byłoby nawet bardzo dziwnym gdyby właśnie teraz, w czasie największego kryzysu we władzach i strukturach polskiej piłki nożnej, reprezentacja czyli kwintensencja całości, wzbiła się na szczyty światowe, czy nawet europejskie. W obecnych warunkach to sam udział wśród 16-tki był dużym osiągnięciem i trzeba się skoncentrować nad tym, jak poprawić szkolenie zawodników, bo to ciągle kuleje, a nie nad tym czy był spalony, czy nam ktoś coś ukradł, itp.

Z tego co słyszę i czytam to tylko polscy komentatorzy zachwycali się poziomem meczów z udziałem polskiej drużyny, nikt inny. Prawda jest taka, że jeden Boruc, nie robi złotej jedenastki.

IMGP2768.JPG

19 czerwca 2008 (czwartek)

Niestety i mnie grypa dopadła. Nie jest to miłe uczucie, ale trzeba z tym żyć. I żyję. A sam zawaliłem, bo jeszcze dwa miesiące temu w pracy, można było się bez problemu i za darmo, zaszczepić przeciwko grypie – a ja zbagatelizowałem. Jedyna zaleta to więcej czasu na telewizję, bo czytanie jednak nie idzie w parze razem z bólem głowy. A dziś wieczorem właśnie, miałem być na koncercie naszej orkiestry symfonicznej w City Town Hall – szkoda.


21 czerwca 2008 (sobota)

Obejrzałem okrzyczany i obsypany zachwytami – głównie w polskich mediach -niemiecki film pt. Good bye Lenin. Szczerze mówiąc, nie zrobił na mnie większego wrażenia. Ani film, ani fabula. Nie jest zły, ale nic ponadto powiedzieć nie mogę.

IMGP3099.JPG


23 czerwca 2008 (poniedziałek)

Dziś już normalny dzień pracy, a ja się wcale lepiej nie czuję. Kaszel mnie męczy – dobrze że temperatury nie ma. A ja nie chcę już dłużej chorować.

Obejrzałem fragmenty starych sztuk teatralnych Tango, Mrożka i Proces, Kafki - a także epizody teatralne z dzieł Gombrowicza. Pyszne momenty z doskonałymi aktorami.


25 czerwca 2008 (środa)

Ciągle kicham i kaszlę. To już tydzień, a u mnie niewiele się pod tym względem zmieniło. Pogoda jest nadwyraz łaskawa jak na tę porę roku. Bezchmurne niebo i dość ciepło. W środku dnia 17, 18 stopni w cieniu, tylko noce chłodne – często 6 stopni.

U nas w Adelajdzie odbędzie się pod koniec 2009 roku, ogólnopolonijny festiwal POLART. Dostałem właśnie dokumenty na ten temat. Impreza ta odbywa się raz na dwa lata, w różnych miastach Australii. Ostatnio była w Hobart na Tasmanii w 2007 roku.

IMGP3180.JPG


27 czerwca 2008 (piątek)

Wena mnie trzyma. Dopiero skończyłem sporą formę literacką, a już machnąłem felieton. Przyjemnie jest pisać, jak coś wewnątrz wręcz popędza i poddaje myśli i pomysły. Ale zdarza się to nie często.

Zauważam, jak przerwa w porannych marszach, ze względu na grypę, uszczupla moje dzienniki. Brak porannych, swieżych myśli, od razu rzutuje na te strony.

IMGP4268juz.JPG


30 czerwca 2008 (poniedziałek)

W niedzielę miałem kolejną projekcję z cyklu: POLSKA OCZAMI TURYSTY. Tym razem pokazałem południową Polskę. Wrocław, Śląsk, Kraków wraz z Wieliczką, Zakopane i Wadowice. Dla wielu z tych którzy przyszli obejrzeć, jest to jedyna okazja zobaczenia współczesnej, turystycznej Polski. Do Domu Polskiego przyszli głównie ludzie starsi, i jest to miłe, że sprawiłem im tym przyjemność.

IMGP4289.JPG

« Galimatias - Felieton | Strona główna | Felieton - Olimpijski »