« Dzienniki - czerwiec I - 2008 | Strona główna | Dzienniki - czerwiec II - 2008 »

22 czerwca 2008

Galimatias - Felieton

Świat stanął na rozdrożu...

Jak do niedawna wiadomo było dokładnie kto jest kto, i na co go stać, teraz już tej pewności nie mamy. Jeszcze 20 lat temu podział świata był tak wyraźny, że bez większego wysiłku intelektualnego można było określić państwa demokratyczne i nie, świat bogatych i biednych, postępowych i zacofanych. Każdy wiedział co wolno a czego nie wypada, czy wręcz co jest tematem tabu.

Wiadomo było gdzie przebiega strefa wpływów i kto za kim stoi, polityczny układ wiązał się ściśle ze światopoglądem. To było... teraz się wszystko wymieszało.

Jeszcze do niedawna wielkie firmy produkcyjne były tak kojarzone z krajami powstania, że stały się wręcz synonimami tych państw. Dla przykładu: Philips=Holandia, Addidas=Niemcy, Wrangler=USA, Sanyo=Japonia. To też było... teraz na większości powyższych marek jest skromna informacja: Made in China. Choć nie jest to regułą, bo można spotkać produkty tych marek wykonane w wielu innych azjatyckich państwach.

IMGP4342.JPG

A powracając do wcześniejszego problemu. Kto mi powie do jakich kategorii należy taka pierwsza z brzegu... Ukraina?! Ani taka biedna, a i wcale nie bogata, daleko tam do pełnej demokracji, ale z drugiej strony nie można powiedzieć, że to państwo z dyktaturą. Strefa wpływów - to jedna z większych tajemnic. Przypomina chorągiewkę która zawieje razem z wiatrem politycznym. I tak dalej, a takich krajów jest cała masa, nie tylko w polskim sąsiedztwie. Taka Macedonia, Pakistan czy nawet Argentyna.

USA stoi u progu największego kryzysu od ponad 80 lat. I nie wiadomo jak będzie z ich hegemonią za rok czy dwa. Wielki apetyt na pozycję supermocarstwa mają Chiny. A Rosja czy Indie z apetytem im wcale nie ustępują. Co więcej, chętnie połączą szyki aby dostąpić prestiżu najpotężniejszych tego świata.

Europa idzie dobrą drogą pod względem ekonomicznym, ale problemy wewnętrzne – głównie, powiększająca się siła imigracji muzułmańskiej, wcześniej czy później da jej się mocno we znaki. Zreszta już falowo zaczęła to odczuwać. Dojdzie do tego, że na szczeblu centralnym obowiązywać będzie prawo oparte na konstytucji, a na dzielnicach – Szariat. To już jest rzeczywistością w niektórych dzielnicach Londynu czy Paryża.

Na potwierdzenie tych faktów, niech świadczą dane z najnowszego Rocznika Papieskiego, z których wynika, że liczba wyznawców islamu przekroczyła liczbę katolików. Muzułmanów jest na świecie 1,322 miliarda, a katolików 1,3 miliarda. Oczywiście, porównując statystyki europejskiego przyrostu narodowego i religijności, liczby te będą wyglądać wyjątkowo niekorzystnie dla rdzennych mieszkańców Europy.

IMGP4634.JPG

Tak zwana wielokulturowość, tak mocno zakorzeniona w poprawności politycznej krajów cywilizacji zachodnich zaczyna wychodzić... bokiem. W wielu krajach przystąpiono do poszukiwania nowej drogi dla wyrażenia podstaw demokracji.

Problem też w tym, że spłowiały wszelkie autorytety. Jeszcze do niedawna sędzia, czy osoba duchowna należeli do hierarchii budzącej szacunek, a ich głos w jakiejś sprawie był bardzo ważny. Trudno uwierzyć, ale nawet politycy i dziennikarze mieli respekt i uznanie. Teraz wszystko się wymieszało. Skandal goni sensację, często wyssany z palca, oparty na plotce, ale w dobie globalizmu obiega cały świat w sekundy.

A poza tym dziś, każdy może prowadzić program telewizyjny, organizować nowe partie, nagrać piosenkę, polecieć dookoła świata, napisać książkę, czy sfilmować w krzywym zwierciadle nielubianego sąsiada i to opublikować. Naubliżać uznanemu autorytetowi, założyć nową wiarę i co najgorsze znaleźć wyznawców, podszywać się pod kogoś innego i robić malwersacje na wielką skalę. Wejść na najwyższe szczyty świata i być pilotem samolotu w trzy tygodnie.

To wszystko umożliwia dzisiejsza technologia i wiele zależy od naszego sumienia, czy chcemy to prawidłowo spożytkować. Niestety, nie wszyscy chcą...

Wasz Chris

CITY1.JPG

« Dzienniki - czerwiec I - 2008 | Strona główna | Dzienniki - czerwiec II - 2008 »