« Pamiątkowa fotografia - Felieton | Strona główna | Galimatias - Felieton »

16 czerwca 2008

Dzienniki - czerwiec I - 2008

1 czerwca 2008 (niedziela)

Teatralny weekend. Wczoraj i dziś kolejne odsłony spektaklu – a ja już znam sztukę prawie na pamięć :).

Dziś ostatnie przedstawienie. Generalnie – co rzuca się w oczy, to mała ilość widzów. A sztuka dość zgrabnie zrobiona – dobra rozrywka.

IMGP4699.JPG

Pogoda super. Ciepło jak w lato, a to przecież nasza zima się zaczęła. I tak przez cały tydzień: bezchmurnie, bezwietrznie i słonecznie.


3 czerwca 2008 (wtorek)

Czytam (drugi tom Don Kichote zostawiłem na później) książkę Andrzeja Chciuka „Towarzysze z bezpieczeństwa”. Książka emigracyjnego pisarza daje interesujące spojrzenie na powojenne sposoby utrwalania władzy ludowej, a szczególnie bogato przedstawia charaktery tych, którzy się w to zaangażowali. Są tu retrospekcje z przeszłości bohaterów tej powieści i ich powojenny status, a właściwie jego niepewność. Rzecz charakterystyczna – wśród tych utrwalaczy, nikt nie był pewny jutra. Donosy i bezprawie (oczywiście wszystko w imię litery prawa) tak się rozpanoszyły, że nikt nie mógł spać spokojnie. Chciuk w analityczny sposób pokazuje te perfidie. Tak to powstawał ustrój „sprawiedliwości społecznej i dobra ogólnego”.

Ale to nie tylko kwestia ustroju.

Są ludzie którzy po wielu latach zabiegania o wszystko, jednego dnia wracają z pracy i znajdują ogołocony, prawie pusty dom... Jak to nazwać: grabież czy podłość? Jak żyć z taką świadomością? Czy takie rzeczy można robić w imię sprawiedliwości?

IMGP4380.JPG

5 czerwca 2008 (czwartek)

Ukazała się pierwsza moja relacja ze spektaklu „Pamiątkowa fotografia” w PULSIE POLONII. Niedługo będzie też w papierowych wydaniach EXPRESSU i miesięcznika PANORAMA, a także tu na tej stronie.

Sam zacząłem pisać dłuższą formę literacką. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jedno jest pewne – ja już żyję innym światem. To tak zawsze jest w trakcie kreowania postaci. Podobnie odczuwałem pisząc powieść. Żyłem światem moich bohaterów i czasem ciężko było mi odwrócić jaźń i powrócić do rzeczywistości. Teraz zacząłem odczuwać podobnie. Przyjemny stan, ale czasem uciążliwy.

7 czerwca 2008 (sobota)

Mam długi weekend. W poniedziałek świetujemy urodziny królowej angielskiej ale i naszej, bo ona jest królowa całej Wspólnoty Brytyjskiej. Tak naprawdę, to urodziła się innym miesiącu, ale święto jest i to się liczy:).
Dziś jeździłem w podgórskim miasteczkach obok Adelajdy, i botaniczny ogród na wzgórzach zaliczyłem, a wieczorem byłem na koncercie angielskiej gwiazdy musicali – Marii Friedman. Śpiewa ona głównie w teatrach muzycznych West Endu w Londynie, lub na Broadwayu w Nowym Jorku.
Był to jej pierwszy i jedyny występ w Australii. Widać artyzm i profesjonalizm. Choć warunków głosowych aż tak nadzwyczajnych nie ma.

Wykonała między innymi parę utworów francuskiego kompozytora Michela Legranda. Publiczność (a była pełna sala) żywiołowo reagowała w trakcie koncertu. Miły wieczór w Festival Theatre.

IMGP4635.JPG


9 czerwca 2008 (poniedziałek)

Wczoraj byłem w Centralnym Domu Polskim na spotkaniu autorskim Bogumiły Żongołłowicz z Melbourne. Bogumiła jest dziennikarką, poetką i pisarką. Doktoryzowała się na Macquarie University w Sydney. Od kilkunastu lat mieszka w Australii i tu głównie zajmuje się dokumentacją i opracowywaniem życia i losów Polaków, zamieszkałych na antypodach po II wojnie światowej. Publiczność dopisała, a Bogumiła ze specyficzną sobie żarliwością i temperamentem opowiadała o swojej pracy pisarsko-badawczej. Nie często zdarza się bywać na tak interesujących spotkaniach intelektualnych.

Dziś w nocy grała Polska na EURO 2008. U nas bezpośredniej transmisji na podstawowych kanałach nie było, ale była transmisja radiowa. Obudziłem się nad ranem i słuchałem przebiegu meczu, a po południu oglądałem skróty. No cóż – lepsi wygrali. Gdyby wynik był inny, tzn. na korzyść Polski, byłby niesprawiedliwy. A to, że Podolski i Klose grają tak dobrze, to też jest na każdym kroku podkreślane przez komentatorów, że oni są z Polski. A więc, nawet grając przeciwko Polsce, są jej ambasadorami.

Są jeszcze dwie szanse a właściwie tylko jedna – bo obydwa mecze trzeba wygrać, jeżeli chce się grać dalej.

IMGP4408.JPG

11 czerwca 2008 (środa)

Zauważam, że w dzisiejszych czasach wszyscy, a szczególnie media czyhają na sensacje, sensacyjki. Żadna normalna wiadomość nie jest „newsem”, jak to się teraz po polsku mówi. Musi to być zabarwione czymś emocjonalnym, prowokować. Jednym, słowem wiadomości bez przypraw się nie liczą. Pół biedy, żeby wyciągali na światło dzienne wydarzenia o posmaku sensacyjnym, ale wydarzenia... prawdziwe. Niestety – coraz więcej kłamstw, pomówień, niedomówień, naciąganych przypuszczeń i wyssanych z palca danych. Przodują w tym informatory internetowe, ale cała masa innych mediów jak: radio, prasa, czy telewizja tzw. poważne, nie unikają wcale takich wiadomości. Co najwyżej, zaznaczają skąd tę plotkę wyciągnęły. A „wiadomość” idzie w świat.

Komunistyczna TRYBUNA LUDU miałaby się czego uczyć od współczesnych mediów, a za tamtych czasów mówiło się że „prasa kłamie”.


13 czerwca 2008 (piątek)

Kolejny weekend przede mną. Szybko minął krótki tydzień pracy. Teraz oglądam często telewizję, bo mistrzostwa w piłce, no i zima..... Ale zima przyjemna, świeża, słoneczna, bezwietrzna i dość ciepła.

IMGP4673.JPG

Przygotowuję materiały na kolejną projekcję filmową pt. Polska oczami turysty, którą będę prowadził 29 czerwca. Pokażę m.in. Kraków, Zakopane, Wadowice. Poprzednia projekcja zapełniła salę. Ciekawe, ile osób przyjdzie tym razem?

« Pamiątkowa fotografia - Felieton | Strona główna | Galimatias - Felieton »