« Felieton - STRACH... | Strona główna | Nabór zagranicznych - Felieton »

16 maja 2008

Dzienniki - maj I - 2008

1 maja 2008 (czwartek)

U nas dzień jak co dzień. Rano mała mżawka później się rozjaśniło.

Ma być 20 stopni, a więc nie tak źle. Jesień na dobre rozgościła się wokoło. Ale robi się jednocześnie zielono – to dobrze. Soczyste kolory naszej pory zimowej – to jest to co lubię.

Znicz olimpijski i do nas (Australia) zawitał akurat na 100 dni przed olimpiadą. Tak jak i w innych miejscach i u nas były demonstracje, choć nie tak gwałtowne. Ciekawi mnie, jak to wszystko wypadnie... Czy obejdzie się bez przykrych niespodzianek? Czy to będzie tylko wydarzenie sportowe, czy polityczno-społeczne ze sportem w tle?

IMGP4389.JPG


3 maja 2008 (sobota)

W Polsce święto! „witaj majowa jutrzenko...”
U nas pogoda mimo jesieni chyba wcale nie gorsza niż w Polsce.

Tak mnie wciągnęła problematyka Tybetu, że napisałem parę strof na ten temat. Oto one:

Tybet

Rachityczny dymek kadzidła z Tybetu
pochodnię z Olimpu przysłonił
chociaż nie obnoszony
aromat jego
rozprzestrzenił się w świecie
a tlić się będzie
emocje rozpalać wytrwale.

Mnisia szata w krwi skąpana
Lhasa tłamszona terrorem
obłudnej propagandy echem
z nalepką: made in China
zastrzykiem w serce gaszona.

Estonia i Łotwa też były
sowieckim Tybetem XX wieku
przez lata duszone
już odychają i żyją dla siebie
choć nikt w to nie wierzył.
A jednak możliwe...

Wszystko przemija
ideologie i imperia w nicość
zamienia czas
tylko wiara pozostaje
wiara i nadzieja na jutro
chciałoby się też dodać:
i miłość.

IMGP2373.JPG


5 maja 2008 (poniedziałek)

Interesująco mi niedziela minęła. Wiele się zdarzyło, ale wspomnę tylko o zakupie kolejnych lektur (4 książki) w Domu Polskim i miłym spacerze w botaniku (urocze kwiaty), oraz ciekawych dyskusjach ze znajomymi przy obiedzie. Poruszyliśmy szeroki wachlarz - od współczesnych problemów ośrodków polonijnych, aż do koleje życia Abrahama. To się nazywa rozpiętość tematów dyskusji...

A dziś dzień wspomnień sam w sobie... to już tradycja dla mnie... inni też piszą wiersze...inni też podobnie czują... inni mają zbliżone marzenia i wyobraźnię... inni...

Wymalowałaś
słowem swym
jasne, wręcz słoneczne myśli
nawet te z burzowej chmury....

IMGP1939.JPG


7 maja 2008 (środa)

Czytam Don Kichota Cervantesa, choć gwoli ścisłości, to poprawny tytuł brzmi: Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy.
To klasyka, dzieło kanonu literatury światowej, i co tu więcej mówić – każdy czytał... chyba? A jest co czytać – ponad 1200 stron. To grubsze niż Biblia.

Wspomnę tylko, że Cervantes pisał to dzieło w więzieniu. W życiu mu się zbytnio nie szczęściło, nawet można powiedzieć: permanentnie nie wiodło. Pomimo że starał się i próbował poprawić los. Nic z tego – nie wszystkim to dane.

A właśnie przeczytałem w gazecie, że dzisiaj hiszpański następca tronu, książę Asturii Filip Burbon otwiera nową siedzibę Instytutu Cervantesa w Warszawie. To największa tego rodzaju placówka na świecie. Przynajmniej po śmierci o nim pamiętają.

Do tego dostałem dodatkową lekturę – wiersze i eseje Zygmunta J. Prusińskiego.

9 maja 2008 (piątek)

Mój felieton STRACH (o książce Grossa) ukazuje się w rekordowej liczbie periodyków – trzech papierowych i czterech internetowych.

Pod koniec miesiąca nasz adelajdzki Teatr Stary wystawia kolejną premierę. Tym razem sztukę Jerzego Jurandota pt. Pamiątkowa fotografia. Jeszcze nie raz będę o tym pisać, bo tym razem jak i poprzednio, będę zaangażowany w foyer w „księgarni” a właściwie, antykwariacie teatralnym.

IMGP2357.JPG



12 maja 2008 (poniedziałek)

W sobotę byłem między innymi, na imprezie Dnia Polskiego w bibliotece jednej z ładniejszych dzielnic Adelajdy. Przez dwie godziny, spora grupa uczestników miała okazję dowiedzieć się o Polsce, w prelekcji po angielsku Doroty Nowickiej, a był i folklor w wykonaniu Polanek i grupy górali i wiele innych. Ciekawe, że po raz pierwszy sprzedałem swoje utwory, ludziom którzy nie znają wcale języka polskiego.

No i był poczęstunek polskimi smakołykami – pierogi i nne wyroby, a do tego ciasta na deser. Miłe popołudnie.

A pogoda przez cały weekend była doskonała i tak będzie przez cały tydzień – słonecznie i temperatury około 24 stopni.

W niedzielę party rodzinne. U nas to uroczyście obchodzony Dzień Matki.


14 maja 2008 (środa)

Mógłbym pisać o tymczasowych katastrofach, o straconym czasie, zawiedzionych uczuciach... ale co to da... co to znaczy w wymiarze całego życia?! To wszystko jest tylko przeżyciem tymczasowym, że nie nazwę, epizodycznym - jeszcze jednym doświadczeniem.

Kiedyś myślałem, że wszyscy jesteśmy mniej więcej jednakowi – to nieprawda! Ludzkie rozumowanie świata, ba, swojej codzienności bywa tak odległe od innych, że aż nie do wyobrażenia.

Literatura doskonale odzwierciedla charaktery i sposoby postępowania człowieka. Jestem tego pewien. Trendy literackie typu romantyzm, pozytywizm, turpizm, itp. mają odbicie w naszych charakterach. Z ta różnicą, że u ludzi w przeciwieństwie do literatury, jest to wszystko wymieszane w jednym czasie.


IMGP4382.JPG

« Felieton - STRACH... | Strona główna | Nabór zagranicznych - Felieton »