« Obejrzyj moją książkę i płytę | Strona główna | Dzienniki - kwiecień II - 2008 »

28 kwietnia 2008

Absurdy - Felieton

Dziś dalszy ciąg rozważań o naszych współczesnych ciągotach do absurdów.

Problem który mnie osobiście dotyka i często się z tym gubię. Hasła i loginy!

Toniemy w hasłach, kodach i innych zaszyfrowanych numerkach. Ileż to już ich miałem przez te lata. Teraz gdziekolwiek się człowiek ruszy wszędzie potrzebne hasło. W pracy mam ich kilka. Każde konto bankowe, komputerowe programy na hasło, telefony na hasło. I wszędzie ostrzegają - nie zapisuj. Podaj mi takiego mądrego który te dwadzieścia kilka czy więcej loginów i haseł zapamięta. Jeszcze pół biedy, żeby mogły być jednakowe - nic z tego. Tu mimimum 8 znaków w tym konieczne dwie liczby, inny - 4 cyfry, albo tylko sześcioliterowe itp. Żeby było zabawniej, to niektóre trzeba co parę tygodni zmieniać i nie mogą się powtarzać przez sześć kolejnych zmian. Zwariować można. A tu wszędzie żądają: Zarejestruj się! A tym samym - podaj hasło itd... W dzisiejszych czasach nie da się bez tego żyć.

Może ktoś wymyśli skrytkę-szyfr do tych wszystkich magicznych symboli które nam otwierają drzwi w biurach, i w warsztatach, włączają urządzenie alarmowe, i maszyny, zagrzeją wodę w jaccuzi, pozwolą wejść w program komputerowy, sprawdzić pocztę, czy zrobić operację bankową.

Na całym świecie opatentowuje się około 1,6 miliona wynalazków rocznie! A takiego szyfru-szyfrów nikt nie opatentował. A propos wynalazków, to proszę nie myśleć, że nasz nowy kraj nie ma na tym polu nic do powiedzenia.

To właśnie tu wynaleziono najlepszą pastę do butów KIWI – a nazwa, to na cześć pochodzenia żony wynalazcy, jako że urodziła się w Nowej Zelandii. Radio na pedały to też australijska perełka, jak również podwójna spłuczka w toalecie. To ostatnie bardzo się przydaje w epoce oszczędzania wody.

Ale największa furorę zrobiły wina z „kasku”. Już ponad 40 lat są w sprzedaży wina w tekturowych opakowaniach – dwu, cztero, czy pięciolitrowych z kurkiem do natychmiastowego użytku. Nie trzeba wykręcać korka – wystarczy nacisnąć czy przekręcić kurek i popłynie burgundowa czy złocista ciecz zwana napojem bogów. No może w tych przypadku, tych pomniejszych, ale fakt jest faktem – to też specjalność australijska.

Drugim tematem który mnie bulwersuje to eksperymenty w edukacji. A właściwie próby jej tonowania.

Zabawnym jest tłumaczenie nauczycieli francuskich krytykujących pomysł prezydenta Sarkozego aby nauczać w szkołach o Holokauście. „Nie wolno obciążać dziesięciolatków tak traumatycznym przeżyciem ich równieśników” – protestują nauczyciele.

Chodziło o to, aby uczniowie zapoznali się z losem dzieci żydowskich w czasie drugiej wojny i ich eksterminacją.

Ciekaw jestem ile przeciętny dziesięciolatek francuski zgładził istnień wirtualnych w grach komputerowych którym namiętnie się oddaje. Ile obejrzał „rzeźni” na ekranie filmowym czy domowego telewizora w postaci różnych filmów kryminalno-sensacyjnych, czy nawet kreskówek w których też krwi się leje niemało.

Czy to nie hipokryzja – na ekranach i monitorach przed oczami dziesieciolatków toczy się gehenna w formie różnych aktywności zbrodniczych, a prawda o człowieku czyli nasza historia nauczana w szkole jest dla nich zbyt traumatyczna. Czy o Rewolucji Francuskiej też nie będą wspominać z tego samego powodu? Może w ogóle skreślą Historię z listy przedmiotów szkolnych?!

Może zamiast tego wprowadzić jakieś wykłady, jak tworzyć Reality Shows, bo w tym wyspecjalizowano się nieźle, a są one jednymi z ulubionych programów telewizyjnych właśnie wspomnianych dzisięciolatków (plus, minus).

Ludzie z głodu każdego dnia umierają w Afryce i tego też nie można pokazywać w telewizji bo zbyt traumatyczne – ale filmy z okrucieństwem – bez problemu, i nikt się nie przejmuje, ze niejeden dziesięciolatek to ogląda.

Aż strach się bać, co będzie dalej...

Wasz Chris

IMGP3244.JPG

IMGP4214.JPG

IMGP4210.JPG

« Obejrzyj moją książkę i płytę | Strona główna | Dzienniki - kwiecień II - 2008 »