« Dzienniki - marzec II - 2008 | Strona główna | SOKRATES »

6 kwietnia 2008

Jasnowidztwo - Felieton

Coraz bardziej popularną staje się książka „Proroctwo Oriona na rok 2012” autorstwa Patricka Geryla i Gino Ratinckxa.

A ponieważ powoli acz systematycznie zbliżamy się do tej daty to i popularność rośnie. Później, czyli po 22 grudnia 2012 roku – to już nie będzie ważne. Jeżeli proroctwo się spełni to bad luck, a jeżeli nie, to autorzy będą żyć długo i szczęśliwie jak zaplanowali do... 120 lat. A pieniędzy też im nie zabraknie żyjąc z pracy Majów i Egipcjan, bo to właśnie ich pisma odszyfrowali i na tej podstawie powstała książka.
Sam jej nie czytałem, natomiast Zenek – tak, i jest mocno wystraszony. Pocieszam go tym, że jeszcze futbolowe Mistrzostwa Europy z Polski i Ukrainy obejrzymy, bo się pewnie odbędą na parę miesięcy przed planowaną katastrofą. Nie jest tym argumentem zbytnio uspokojony.
Okazuje się, że według tych przepowiedni w grudniu 2012 roku nastąpi przebiegunowanie Ziemi i dojdzie do wielkiej katastrofy, w której raczej nie mamy większych szans przeżycia. Armagedon!
A przyczyną tego stanu rzeczy stanie się układ kosmiczny kiedy Wenus, Mars, Orion i inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., roku poprzedniego „końca świata”. Wtedy to mieszkańcy Atlantydy przewidując tę sytuację w sporych grupach uniknęli zagłady przeprawiając się w łodziach do dzisiejszej Ameryki Południowej i Egiptu.
Stąd ta ich niezwykła wiedza, czyli wyliczenie następnej zagłady i zakodowanie w kapsule czasu którą odkryli nasi dzielni autorzy. I tu śmiem zauważyć, że osiągnięcia polskich specjalistów od Enigmy bledną zupełnie. Bo ci goście złamali szyfr sprzed dziesięciu tysięcy lat! I to ukryty w jakimś tajemniczym labiryncie w... kapsule czasu.

latawce3.JPG

Jednym słowem ma nastąpić koniec naszej cywilizacji. Ciekawe tylko dlaczego to tysiące łodzi – jak piszą autorzy odszyfrowanych pism zawiozło tamtych ludzi w bezpieczne miejsce, a teraz nam tego bezpiecznego miejsca nie podają. Mamy samoloty i inne środki transportu – byłoby szybciej i sprawniej. No bo skoro jest to powtórka katastrofy z bezpiecznymi miejscami na naszym globie, to i teraz takowe powinny być.
Zaproponowałem Zenkowi nawet pewien układ. Może my we dwóch, idąc za przykładem tamtych autorów napisalibyśmy dokończenie tej historii - co więcej -wskazując sposób i poradę jak się uratować. Kasa zapewniona – ale to nie wszystko, wdzięczność ludzi którzy od teraz mieliby nadzieję na uratowanie, byłaby czymś więcej.
A dokończenie wyglądałoby tak... Z układu gwiazd wynika, że są miejsca gdzie przemagnesowanie nie spowoduje gwałtownych trzęsień ziemi i nagłego przesunięcia kontynentu. Dziesięć tysięcy lat temu tak oszczędzona została Ameryka Południowa i okolice Egiptu – tym razem podobne szczęście spotka Australię i tereny na północ od Tatr, aż po Bałtyk.
Co więcej, te ruchy ziemi będą w pewnym stopniu dobrodziejstwem dla Australii szczególnie, że Antarktyda bardzo zbliży się do niej i stworzy warunki nawodnienia, tego do tej pory pustynnego kontynentu. Australia, po kilku latach zmieni swoje oblicze – będzie jedynym zielonym miejscem na ziemi o umiarkowanym klimacie.
No i stanie się kontynentem pełnym ludzi, bo co bardziej zapobiegliwi i sprytniejsi będą tu oczekiwać tego wydarzenia. Zacznie się okres prosperity nowej ziemskiej cywilizacji.
Podobnie będzie na terenach Polski. Na wskutek ruchów skorupy olbrzymie połacie ziemi łożyskowo przesuną się na jej teren. Cała sieć autostrad ze strony niemieckiej osiądzie na nizinie – teraz już wyżynie mazowiecko-wielkopolskiej. A luksusowe ośrodki alpejskie otoczą południową część kraju. Parę nowoczesnych stadionów sportowych w stanie nieuszkodzonym, nawet z tak odległych regionów jak Barcelona czy Wembley, przemieści się na to terytorium.
No i zacznie się... narzekanie. „A nie mogliśmy z tymi mistrzostwami Europy poczekać parę miesięcy, po co było się tak śpieszyć z budową nowych obiektów i z tą autostradą na Ukrainę”. „Gdzie służby specjalne, dlaczego nie przewidziały tej sytuacji, że to wszystko u nas wyląduje”. „Po co tyle było wysiłku i poświęceń”. Powstaną nawet komsje rządowe które przeanalizują czy to co się stało, nastąpiło zgodnie z prawem. Ale mieszkańcom i tym, którzy zaryzykowali pozostanie po mistrzostwach na tych terenach, będzie się żyło długo i szczęśliwie.
Piszemy! – zachłysnął się Zenek tak optymistycznym zakończeniem.
Niestety... kiedy już mieliśmy się brać do tego wiekopomnego dzieła okazało się, że tamci autorzy nie dadzą nikomu zarobić i sami już napisali następną książkę z informacją jak się ratować. Musimy to koniecznie przeczytać. No więc, zamierzony cel został osiągnięty – tylko nie przez nas.

Wasz Chris

IMGP4204.JPG

« Dzienniki - marzec II - 2008 | Strona główna | SOKRATES »