« Trzy razy NIE! - Felieton | Strona główna | Miłe złego początki - Felieton »

1 marca 2008

Dzienniki - luty II - 2008

15 lutego 2008 (piątek)

Toniemy w hasłach, kodach i innych zaszyfrowanych numerkach.

Ileż to już ich miałem przez te lata. Teraz gdziekolwiek się człowiek ruszy wszędzie potrzebne hasło. W pracy mam ich kilka. Każde konto bankowe, komputerowe programy na hasło, telefony na hasło. I wszędzie ostrzegają nie zapisuj – podaj mi takiego mądrego który te dwadzieścia kilka czy więcej loginów i haseł zapamięta. Jeszcze pół biedy żeby mogły być jednakowe - nic z tego. Tu mimimum 8 znaków w tym konieczne 2 liczby, inny - 4 cyfry, albo tylko sześcioliterowe itp. Zwariować można. W dzisiejszych czasach nie da się bez tego żyć. Może ktoś wymyśli skrytkę-szyfr do tych wszystkich magicznych symboli które nam otwierają drzwi w biurach, i w warsztatach, włączają urządzenie alarmowe, pozwolą wejść w program komputerowy, czy zrobić operację bankową. Muszę ten motyw wykorzystać w felietonach.

18 lutego 2008 (poniedziałek)

Gorący weekend i dzisiaj mocno grzeje. Codziennie około 40 stopni. Ja z moją „arabską” naturą adoptuję się dobrze i jak zwykle robiłem marsze, byłem nad morzem na innych ciekawych plażach. Samo gorąco mi nie przeszkadza – nie lubię wilgotnego powietrza, wtedy ciężko się żyje. Całe szczęście, że w naszych warunkach – to rzadkość.

IMGP4165.JPG

20 lutego 2008 (środa)

Parę dni temu p.Joanna Kucyper przesłała mi nagranie pieśni jej autorstwa pt. Hi, Australian Snowy Mountains w wykonaniu Chóru Akademickiego SGGW w Warszawie. Jest on poświęcony sir P. Strzeleckiemu – człowiekowi który wiele tu odkrył, zbadał i dokumentował. To on nazwał najwyższą górę Australii – Góra Kościuszki.
A wczoraj od innego p.Strzeleckiego otrzymałem nagrania audycji którą wraz z żoną Grażyną, przygotował. Jest to rarytas wspomnień początków polskiej muzyki rockowej. Wojtek Korda (Niebiesko-Czarni) i Piotr Kuźniak (Trubadurzy) opowiadają o Adzie Rusowicz i Niemenie – ich początkach kariery, drogach artystycznych i ciekawostkach z życia. A także drugi CD, gdzie Jan Wojdak opowiada o 35-leciu Waweli – krakowskiej grupy muzycznej. Wszystko sowicie okraszone muzyką. Dla mnie to wszystko żywa historia.

IMGP4171.JPG



22 lutego 2008 (piątek)

Ochłodziło się, ale opadów jak nie było tak nie ma.
Za to w centrum miasta strasznie głośno – zaczęły się wyścigi ośmiocylindrowych samochodów seryjnych, ale mocno usportowionych. Kiedyś miałem nawet podobny (ten seryjny). Tylko mój silnik był sześciocylindrowy - 3,9 litra, a te mają po 5 litrów pojemności. Są to auta produkowane w Australii: Ford i GM Holden.
Kiedy prawie 25 lat temu przyleciałem do Australii było tu 5 wytwórni produkujących różne warianty aut. Ford, GM Holden, Nissan, Mitsubishi i Toyota. W samej Adelajdzie jest 2 producentów – to jak dwa Żeranie . Właśnie podjęto decyzję o zamknięciu fabryki Mitsubishi, a więc w Australii zostaje tylko trzy – parę lat temu zamknięto też Nissana.

25 lutego 2008 (poniedziałek)

Znowu odkryłem ciekawe ścieżki w naszych wzgórzach. Wydawałoby się że już nic nowego tu nie odnajdę – a jednak. Co więcej, jest tam jeszcze sporo do przejścia, a w sumie całkiem niedaleko od mojego domu. Okolice Czarnego wzgórza zawsze zaliczałem z drugiej strony, a tu tyle pysznych widoków.
Niedziela - głośna niedziela. A to z powodu wyścigów ulicznych. Kiedy szedłem na wernisaż cztery samoloty bojowe F-17 robiły mi nad głową popisy, a przy tym niemiłosierny huk. Później 3 helikoptery nad trasą, a na samej trasie warkot pięciolitrowców – to gorzej niż Formula I.
W Narodowym Centrum Winiarskim odbył się wspomniany wernisaż młodej malarki polskiego pochodzenia - Julii Blanki Leśniewskiej. Maluje ona głównie kompozycje abstrakcyjne, niektóre bardzo ciekawe i inspirujące wyobraźnię. Tytuł wystawy „ Płótna z duszą”. Potrwa ona aż do 16 marca, a więc jest okazja jeszcze te płótna zobaczyć.
A na samym wernisażu była okazja spotkać znajomych i wspólnie wśród dzieł artystki posmakować wybornych win czy smacznych przekąsek. I tak dwie godziny zleciało błyskawicznie. Poniżej załączam dwa zdjęcia z tej imprezy.

wernisaz1.JPG
z Prezesem Teatru Starego w Adelajdzie Andrzejem Munkiem na tle obrazow.

wernisaz2.JPG
od lewej - Marek Kobylecki i Andrzej Munk (obaj TEATR STARY),Julia Blanka Lesniewska i ja.

27 lutego 2008 (środa)

Pare dni temu napisałem wiersz. Teraz już dojrzał a więc mogę go opublikować. Tytułowe „szczęściki” to drobne radości dnia codziennego które nakładając się na siebie wprowadzają dobry nastrój. I tego nam trzeba jak najczęściej.

Szczęściki

małe,
przez obcych niezauważalne
szczęściki ulotne,
motylem znienacka wzlatują
pieczętując klimat chwili,
purpurowa bugenwilla myśli oplata
uwodzi, do ogrodu uśmiechów wciąga
przejrzystością czaruje lica kwiecistego,
a winny bukiet Greenache Shiraz
zapachem i smakiem zniewala,
tak sączone unosi nad zwyczajnością,
roztaczając panoramę spełnienia
i żaden zawodu motyw
nie zmąci uroków obrazu,
bo szczęścik jak błękit nasłoneczniony,
odruch fantasmagorii,
otula i syci ambrozją
i oczy i uszy i nos.

29 lutego 2008 (piątek)

Czytam książkę Stelli Rimington pt. „Secret Asset”. Tym razem wziąłem się za książkę tylko i wyłącznie z zainteresowania życiem samej autorki. A miała ona życie niezwykłe. Pierwsza kobieta na czele brytyjskiego kontrwywiadu MI-5. Stella Rimington dziś ma 72 lata i od ośmiu lat jest na emeryturze. Pisze powieści szpiegowskie. Patrzę na tę miłą twarz i aż mi się wierzyć nie chce, że ta kobieta przez 27 lat była jedną z ważniejszych postaci w Wielkiej Brytanii. To podobno ona złamała strajki górników. To ona była wmieszana w zabójstwo terrorystów z IRA, czy dzięki niej wywalono wielu rosyjskich szpiegów.
A sama książka pewnie jest w dużej mierze oparta na wydarzeniach znanych jej z autopsji. Bohaterka powieści Liz Carlyle, rozpracowuje podejrzane osoby i w ostatniej chwili udaremnia zamach w trakcie uroczystości, gdzie uczestniczą szefowie rządu brytyjskiego. Ciekawie napisana. No, po takim doświadczeniu i praktyce to dla niej żaden problem – choć podobno każdą nową książkę musi najpierw dawać do cenzury kontrwywiadu a później do wydawcy.


glenelg04.JPG

« Trzy razy NIE! - Felieton | Strona główna | Miłe złego początki - Felieton »