« Polonijnie | Strona główna | Felieton - Profesje… »

3 listopada 2007

Dzienniki - Październik II - 2007

15 października 2007 (poniedziałek)

Co za miły początek tygodnia. Właśnie otrzymałem wiadomośc ze moja strona internetowa www.australink.pl/krzysztof została uhonorowana II Nagrodą w Multimedialnym Festiwalu Polonijnym „Polskie Ojczyzny 2007” w Częstochowie.

Dzisiaj na Inauguracji w Akademii Polonijnej będzie oficjalne ogłoszenie wyników. Cała impreza transmitowana jest przez internet. Zaznaczam z przyjemnością, że znów w tym roku wśród nagrodzonych są znajomi z Australii: Ernestyna Skurjat za program „Muzyka Kościuszki Na Górze Kościuszki” i ks. Szablewski za zrealizowanie „Sokratesa”. Gratulacje!

IMGP2351.JPG


17 października 2007 (środa)

Ileż to przyjemności z takiej okazji jak nagroda konkursowa.
Sporo gratulacji z różnych części świata, no i tym samym mobilizacja do dalszego działania. W sumie niespodziewałem się żadnego wyróżnienia z prostej przyczyny, że jest to strona właściwie prywatna. Ma jednak charakter szerszy (promocja działalności polonijnej) i pewnie to zaważyło że została nagrodzona. Ale wybór był ogromny. Niektórzy w korespondencji podkreślają specyficzny klimat moich dzienników...
Co by nie było, chciałbym tą drogą podziękować wszystkim za miłe słowa!
Redakcja POLINFO puściła na stronach laurkę i stamtąd od czytelnikow też otrzymałem gratulacje.

19 października 2007 (piątek)

Kolejny suchy miesiąc...
Ostatnio czytam książkę St.Mackiewicza „Stanisław August” – o ostatnim królu polskim.
Ciekawe, że został on królem właściwie tylko po to, aby móc poślubić swoją kochankę, carycę Katarzynę II Wielką, która nota bene, urodziła się w Szczecinie.
Nic z tego ożenku nie wyszło.

Była ona kobietą niepospolitą, wielce inteligentą i urodziwą, a mimo to mąż Piotr - wielki książe, wolał kochankę Elzbietę Woroncow. Pewnego razu aby usankcjonować schadzki małżonki wziął ją półnagą z łóżka i zaniósł do komnaty goszczącego w pałacu Poniatowskiego mówiąc „bawcie się moje dzieci”.

Stanisław August już jako król polski w 1779 roku wstąpił do loży masońskiej. Otrzymał tam imię Salsinatus.
Mackiewicz robi przy tym doskonałą analizę masonerii. Staje się ona bowiem już wtedy, największą organizacją mistyfikacyjną naszych czasów. Jest to w pewnej formie równowaga do duchowieństwa. Ci pierwsi są kapłanami sacrum, a masoneria – profanum. Choć w szeregach masonów było też wielu biskupów.
W dobie współczesnej brzmi to jednak śmiesznie. Przy obecnych możliwościach przepływu informacji, wszelkie związki sekretnej wiedzy trącą niedorzecznością.
Książka bardzo dobra, doskonale obrazuje upadek I Rzeczpospolitej. Sposób działania wpływowych ludzi tamtych czasów, ich mentalność i tło sytuacji politycznej. Co ciekawe, Liberum veto które było największym złem w historii polskiego parlamentaryzmu zniosła Katarzyna II caryca Rosji.
Według Mackiewicza to właśnie Stanisław August był inicjatorem i głównym twórcą Konstytucji 3 Maja.

wiosna557.jpg


22 października 2007 (poniedziałek)

Korzystając z obecności Konsula w naszym mieście postanowiłem złożyć dokumenty na nowy paszport polski tzw. biometryczny. Ponieważ procedura otrzymania paszportu trwa bardzo długo, często ponad pół roku, więc trzeba robić to dużo wcześniej i tym samym tracę, jeszcze ciągle prawie rok ważny, dotychczasowy paszport. A procedura ... wszystkim cierpiącym na nostalgię za krajem w ramach terapii polecam to przedsięwzięcie. Skompletować dokumenty, formularze i zdjęcia (niedorzeczne wymagania precyzji). Jest to sztuka, nie do zrobienia za pierwszym razem. Podobnie, jak zdobycie prawa jazdy w Polsce.
Nie uwierzę, że przeciętny Francuz, Włoch czy Anglik podlega tym samym wymaganiom. Jest to wręcz niewiarygodne. Jako skrajny przykład powiem, że paszport australijski załatwia się na poczcie w 3 minuty i po 10 dniach jest w domu. W wyjątkowych wypadkach można dostać w 48 godzin.
I weź tu wytłumacz dziecku, że Polska nie wszystko ma takie złe. Cała praca po takim doświadczeniu bierze w łeb. Żadne szkółki niedzielne, rodzinne lekcje patriotyzmu nie pomogą po takim zderzeniu z biurokracją.
Gdybym zdawał sobie sprawę wcześniej, co ode mnie i mojej rodziny będzie wymagane, nie zawracałbym sobie głowy z polskim paszportem.

24 października 2007 (środa)

Zauważam rzecz która jest tu tak oczywista, że wręcz normalna. W moim biurze gdzie pracuje około 50 osób, chyba trzy, cztery wychodzą na papierosa. Na produkcji ten stosunek jest nieco gorszy, ale generalnie liczba palących papierosy jest mała.
Pijących jest znacznie więcej (oczywiście nie w pracy, choć piwo w piątek pod koniec pracy często jest tradycją), ale tu wchodzą w grę napoje niskoprocentowe – piwo, wino, koktajle. Zataczających się, normalnie na ulicach się nie widuje.

IMGP2335.JPG


26 października 2007 (piątek)

Wczoraj byłem zaproszony do polskiej szkółki na dziecięce zabawy dożynkowe. Wszystko co wiąże się z tą tradycją w formie zgadywanek, gier i zabaw sprawnie przeprowadziły panie Jola Matysek – kierowniczka szkoły i nauczycielka – Jola Ratuszyńska, ktora oprócz tego często zabiera dzieci do studia radiowego aby tworzyć z nimi audycje.
Byłem też niedawno na „Czerwonym kapturku” gdzie też Jola R. była spiritus movens przedstawienia. Niektórzy mają w sobie ten piąty bieg do działania.
Oto cytat z wczorajszej wypowiedzi premiera Kaczyńskiego:
“W moim przekonaniu, stojąc na czele tej formacji i z takim otoczeniem, jakie ma Donald Tusk - mówię o tym jego najbliższym otoczeniu, tych panach, którzy mu się w usta wbijali zaraz po zwycięstwie wyborczym - i cokolwiek o tych panach wiedząc - a ja cokolwiek o tych panach wiem - to musiałby być prawdziwym geniuszem, aby być dobrym premierem - dodaje premier.”

Ano, pożyjemy, zobaczymy... a swoją drogą jestem zachwycony zrownoważonymi wypowiedziami p.Tuska i jego sposobem zabierania się do rządów. Oby tak dalej.
Bo przecież tu o Polskę chodzi, a nie „nas i ich”...


29 października 2007 (poniedziałek)

Wczoraj odbyły się adelajdzkie Dożynki. Pogoda nie była najlepsza: zimne, porwiste wiatry i przelotne deszcze odstraszyły wielu ludzi od uczestnictwa w tej manifestacji polskości. Stanowy Premier Mr. Rann jak zwykle płomiennie przemówił do społeczeństwa polonijnego. Był wianek dożynkowy, tańce ludowe i wiele innych rzeczy.
Ja z artystami (malarze i rzeźbiarz) siedziałem we wspólnym namiocie robiącym za galerię sztuki. Później dołączył jeszcze jeden poeta Michał Wrzesiński i miło pogawędziliśmy. Sprzedaż była żadna z paru względów, ale czynnik pogodowy zaważył.

dozynki.JPG


31 października 2007 (środa)

W Przeglądzie Australijskim http://przeglad.australink.pl/sztuka/artykuly/nagroda.php ukazał się wywiad ze mną z okazji ostatniej nagrody na Festiwalu „Polskie Ojczyzny 2007”. Jest tam też mój najnowszy wiersz pt. Chwast.

IMGP2392.JPG

Ostatnio w Australii fundacja kulturalna Pulsu Polonii pod patronatem Konsulatu Polskiego w Sydney ogłosiła dwa konkursy dla osób w wieku do 25 lat: muzyczno-poetycki i fotograficzny, promujące generała Tadeusza Kościuszkę, Sir Pawła Edmunda Strzeleckiego, inż. St. Bluma i wszystkiego co z tym wiąże. Zainteresowanym polecam strony Pulsu Polonii www.pulspolonii.com gdzie znajdą szczegóły regulaminów tych konkursów. Obydwa konkursy są z nagrodami.

« Polonijnie | Strona główna | Felieton - Profesje… »