« Czas - Felieton | Strona główna | Dzienniki - Październik II - 2007 »

29 października 2007

Polonijnie

Październik obfituje w różne imprezy.

W niedzielę (21.X.) oglądałem (co prawda tylko fragment) inscenizacji teatralnej dla dzieci pt. Czerwony kapturek.

Bardzo ciekawie i sprawnie zrobiona z przestrzenną scenografią. Widowisko oglądała spora grupa dzieci i ich rodziców. Dzieciaczki bardzo przeżywały losy czerwonego kapturka a wilk wzbudzał autentyczne przerażenie.
Całość przygotowali głównie aktorzy teatru Starego, ale to cenna inicjatywa Polskiego Towarzystwa Kulturalnego.
Poniżej załączam dwie fotografie ze spektaklu.

kapturek2.JPG
po przedstawieniu

kapturek3.jpg
zabawa z artystami


W czwartek natomiast, dzieci szkółki polskiej w Parafield Gardens przygotowały się do niedzielnych Dożynek w swojej klasie. Przy ładnie przygotowanej dekoracji dożynkowej pełnej rekwizytów około czterdzieścioro dzieci brało udział w konkursach, zgadywankach i zabawach prowadzonych przez panie Jole.
Kierowniczkę szkoły, Jolę Matysek i Jolę Ratuszyńską przy współpracy p.Małgorzaty Kędzior. Było wszystko o płodach rolnych a także o zwierzętach gospodarsko-hodowlanych.

szkola1.JPG

Na obie imprezy zaprosiła mnie Jola Ratuszyńska – aktorka Teatru Starego i jednocześnie nauczycielka w wyżej wymienionej szkole.
A na koniec pamiątkowe zdjęcie całej grupy uczniów z nauczycielkami.

szkola2.JPG


W niedzielę, 28 października 2007 na boisku Klubu Sportowego "Polonia", odbył się kolejny Polski Festiwal "Dożynki"
Dożynki rozpoczęły się Mszą św., a oficjalne otwarcie imprezy nastąpiło po godz. 11.00. W programie były tańce, występy muzyczne, wystawy malarstwa i wyrobów sztuki artystycznej, no a przede wszystkim polska kuchnia i napoje. To co ludzi przyciąga najbardziej.
Niestety, pogoda nie dopisała. Zimny, przenikliwy wiatr i przelotne deszcze przerzedziły uczestników. Nie było takich tłumów jak w latach poprzednich. A trzeba wspomnieć, że Festiwal "Dożynki" odbywa się od 1979 roku.
I ja tam byłem choć piwa nie piłem – bo za zimno, ale pierogi – owszem.

Wasz Chris

IMGP3187.JPG

zespol taneczny TATRY


« Czas - Felieton | Strona główna | Dzienniki - Październik II - 2007 »