« Emigrancka wola - Felieton | Strona główna | Historyk - Felieton »

4 października 2007

Dzienniki - wrzesień II - 2007

15 września 2007 (sobota)

Dziś spędzam większość dnia na terenach Royal Show.

Jak co roku oglądam wszystko co wokół mnie. Pokazy psów, kotów, ptaków i kwiatów. Wystawę sztuki, malarstwa i fotografiki, rzemiosła artystycznego i kolekcji wszelakich. Zawody w różnych dyscyplinach, jak na przykład – drwali, bardzo tu popularne. Koncerty i lunaparki, wystawy i testowanie wszelkich napojów (pyszne wina) słodyczy i serów. Nawet piaskowa rzeźba jednego z pierwszych obiektów wystawienniczych wybudowanego w 1930 roku.

IMGP2994.JPG

Jest tu zapach wsi i nowoczesna technologia, atmosfera festynu i ogrodu botanicznego. No i co nie typowe w Australii, tłumy ludzi przewalające się ulicami tego niezwykłego miasteczka ożywającego co roku na 9 dni.

17 września 2007 (poniedziałek)

Dzięki uprzejmości mojej znajomej, obejrzałem wczoraj film Ingmara Bergmana „Fanny i Aleksander”.
Był to ostatni jego film nakręcony już dość dawno bo w 1982 roku.
Ja takich filmów tego reżysera nie znałem. Mój Bergman to czarno-białe, ascetyczne, długie ujęcia kadru w filmie „Jak w zwierciadle” czy niezrozumiałe dla mnie (w tym czasie) sceny z filmu „Persona”.
Ten film jest już inny „ucywilizowany”. W poprzednich reżyser jednak lekko przesadzał z dramaturgią dzieła. Temu filmowi nic z dramaturgii nie brakuje, a jest już inny – może dlatego, że jest zrobiony w pięknych kolorach :)

Bo jak mawiał jeden z prelegentów na spotkaniach towarzystwa fotograficznego na których kiedyś bywałem: „na kolorowych zdjeciach nawet gówno w trawie jest piękne, ale powtórzcie ten sam efekt na czarno-białej kliszy”.

Ta anegdotka jest tylko dygresją i nie ma nic wspólnego z dziełem Bergmana.
Co by nie mówic film jest doskonały. Jest tam wiele wątków autobiograficznych reżysera. Pewnie dlatego, tak przekonywująco potrafił oddać atmosferę i uczucia bohaterów filmu.


19 września 2007 (środa)

Właśnie przeczytałem, że pokrywa lodowa Arktyki stopniała o 25% w porównaniu z rokiem 2005, kiedy ją ostatnio mierzono!
A w ogóle jest najcieńsza od 1978 roku, czyli od czasu kiedy zaczęto prowadzić takie pomiary.
Są to oszałamiające dane!
Ma to jednak i dobre strony. Podobno pod tą powłoką znajduje się jedna czwarta ogolnoświatowych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego. Będziemy bogatsi...
Ale niebawem... zacznie się walka o dominacje w tym regionie świata. Rosjanie już zaczęli podchody.
A co będzie dalej?


21 września 2007 (piątek)

Poranki takie świetliste. Zauważyłem, że teraz dużo więcej ludzi maszeruje czy biega o tej porze. A pamiętam w zimowe, chłodne i ciemne ranki bywało, że nikogo nie mijałem. Zdarza się mi często spotykać pewną parę - ludzi po siedemdziesiątce, którzy zawsze razem maszerują uśmiechnięci. Zatrzymują się przy stawie, karmią kaczki i idą dalej.

Na YouTube znalazłem moją kultową grupę sprzed wielu lat... Ten Years After.
Super gitarzysta Alvin Lee popisuje się znakomitą grą w takich numerach jak: Slow blues in C, czy I’am going home. Niesamowite ile to już lat i ciągle dobre!

Robert Panasiewicz właśnie oficjalnie opublikował na internecie swoje nowele. Zainteresowanym podaję adres http://fauntimtom.blogspot.com/


24 września 2007 (poniedziałek)

W sobotę łaziłem po ZOO. Już parę lat tu nie byłem i z przyjemnością odwiedziłem „dawnych znajomych” a i zobaczyłem parę nowych miejsc. Dzisiejsze ogrody zoologiczne to takie małe oazy naturalnych warunków stworzonych dla zwierząt czy ptaków. Jak ma się szczęście to pływającego tygrysa pod wodą można zaobserwować.
Mnie się nie udało, bo niechciało mu się kąpać, za to małpy dały niesamowity pokaz. Takiej zręczności w skakaniu z drzewa na drzewo już dawno nie widziałem.

IMGP3016.JPG

Oprócz zwierząt i ptaków flora zauracza wokół. Fragmenty azjatyckich puszczy, czy mokradła z nad Amazonki wprowadzają nagle w świat innych zapachów, odgłosów, kolorów. Nie chce się stamtąd wychodzić.

W niedzielę odbył się piąty już przegląd MŁODE TALENTY Polonii w Adelajdzie.
Jak zwykle sprawnie zorganizowany przez pp. Strzeleckich. Szerszą informację zamieszczam w Pulsie Polonii i w Przeglądzie Australijskim.

IMGP3053.JPG


26 września 2007 (środa)

W Expressie Wieczornym – tygodniku polskojęzycznym dla Australii i Nowej Zelandii ukazał się mój setny felieton pt. Emigrancka wola.
Regularnie przez 4 lata, co dwa tygodnie ukazują się tam moje felietony. Bo nim zacząłem pisać w tym miejscu, pisałem już do Expressu.

Właśnie czytam o nieznanej mi technice medytacji.
Vipassana jest jedną z najstarszych indyjskich technik medytacyjnych. Jest to proces samooczyszczania poprzez samoobserwację. Ścieżka (Dhamma) którą się odkrywa poprzez codzienną medytacje jest uniwersalnym środkiem na poznanie życia.

Wszystko to znajduje się w książce Rafała Łepika pt. Vipassana.
Jest to interesujące, jak wszystkie zresztą tego typu informacje, odkrywające nam nowe drogi do swojego wnętrza. Jednocześnie muszę stwierdzić, że medytacja jest nie dla mnie. Ja nie chcę się pozbyć pewnych emocji i zainteresowań, impulsów których zanik jest efektem medytacji. Ja jestem szcześliwym takim, jakim jestem.


28 września 2007 (piątek)

Długi weekend przede mną. W poniedziałek wolne.
Mam zaplanaowane długie wypady do buszu. Ciekawe, czy pogoda planów nie pokrzyżuje bo trochę popaduje.
Oglądam parę odcinków polskiego serialu „Ranczo”. Dosyć zabawny i rozrywkowy. Tacy współcześni „Sami swoi”. Ale tamci zdecydowanie byli bardziej autentyczni.
Tu jest dużo nierówności, tak w scenariuszu jak i w grze aktorskiej.

30 września 2007 (niedziela)

Sobotnia kilkugodzinna wędrówka po dzikim terenie zamieszkałym przez kangury, koale oraz mniejsze zwierzątka i ptaki.
IMGP3104.JPG

Widoki są piękne, bo z wysokiego brzegu roztacza się panorama oceanu z wyspą Kangura na pierwszym planie. A ja maszeruję raz w górę, raz w dół.
Oglądam pozostałości po XIX-wiecznej kopalni srebra. No i ledwo zipię po dotarciu do pięknego wodospadu. A tu trzeba jeszcze wrócić.
Pogoda przyjemna, ale kiedy się wejdzie na wyżyny, owiewa nieprzyjemny, lodowaty wiatr znad oceanu.
Mimo to, nie chce mi się wracać do cywilizacji.

« Emigrancka wola - Felieton | Strona główna | Historyk - Felieton »