« Dzienniki - czerwiec II - 2007 | Strona główna | Z szuflady (V) »

20 czerwca 2007

Symbole - Felieton

Symbol Trójcy świętej jest raczej skomplikowaną metaforą naszej wiary.

Kiedyś próbował to rozpracować japoński filozof (nazwiska nie pamiętam). Wyznał swemu europejskiemu koledze: “połączenie bóstwa ojca i syna to chyba potrafię zrozumieć, ale znaczenia tego ptaka świątobliwego to nie pojmuję”. Świątobliwy ptak – to gołąbek który często symbolizuje Ducha świętego.

st.Peters2.jpg

Polskie korzenie są bardzo katolickie. Tak bardzo, że nawet dotkryna Trójcy świętej została zaadaptowana we władzy świeckiej. Co wiecej - władzy ustroju socjalistycznego.
Przecież przez wszystkie lata PRL-u mieliśmy 3 partie, a właściwie partię i stronnictwa. Ta główna, czyli PZPR, chłopska czyli PSL i inteligencko-rzemieślnicza SD.
Oczywiście ta główna miała przygniatający głos, ale inne… były. Czyli pozory demokracji zachowane.

No i po latach znów trójca rządzi.
Ta główna- PiS, ta chłopska – Samoobrona i narodowo-anachroniczna LPR. Trójząb władzy tępi się co rusz… ale trwa.
Co ciekawe, inna trójca – Wałęsa, Olechowski, Kwaśniewski – skrzyknęła się na zlot aby bronić demokracji. I takich trójek w życiu publicznym spotyka się w Polsce sporo. A w Rosji – nie!
Tam tylko konie dają się zaprzęgnąć w trojki.
Tam rządzi… Putin.
Krytykuje… Putin.
W opozycji (do Zachodu)… Putin.
JEDNOSTKA – TO JEST TO!
Silna jednostka. A przykładów tam mają co nie miara.

Zostawmy przez chwilę Wschód w spokoju.
Najwyższy już czas spojrzeć na siebie, a najlepiej za siebie, przeanalizować przeszłość i wyciągnąć wnioski.
A one nasuwają się same.

Nie ma społeczności monolitycznej, potrzeby tak obywatelskie jak i prywatne jednostki są zrożnicowane.
Nie można tak dużego organizmu społecznego jakim jest państwo kierować w jedną stronę, bo to zawsze wcześniej czy później prowadzi w ślepy zaułek. Tylko droga środkiem z silnie wdrożonymi zasadami demokracji, daje pełne możliwości rozwoju i zadowolenia społecznego.

Dopiero mniejsze organizmy w państwie (partie polityczne, organizacje społeczne i kościelne) na zasadach dobrowolności, mogą ukierunkowywać się skupiając zwolenników tej a nie innej drogi. Ale rząd musi się wycentrować jeżeli chce być dobrym rządem. Natomiast, radykalizm prowadzi tylko do narodowej frustracji.

Zauważmy, że partie na Zachodzie tak się do siebie upodobniły, iż trudno znaleźć wyraźnie różnice w rządach lewicy czy prawicy. Tam już dość dawno zrozumieli, że tylko rządy centrowe dają powodzenie. Zresztą my tu w Australii mamy to na codzień.

Kompromisy i tolerancja - to niezbywalna zasada postępowania w dzisiejszych czasach.
Wymachiwanie szabelką dziś już nikogo nie wzruszy, najwyżej rozśmieszy. Nawet Reagan w latach 80-tych używał już laserowego miecza zapowiadając “gwiezdne wojny”.
A narzucanie obywatelom dodatkowych obowiązków, czy sposobów myślenia w postaci schematów moralnych, tylko prowadzi do zniechęcenia i stagnacji w państwie.

Aby nie wpadać w tak minorowy nastrój, trzeba zakończyć optymistycznym akcentem.
Otóż, może by tak w Polsce postawić na młodych. Wprowadzić limit wieku dla piastujących wysokie stanowiska w państwie i w rządzie. Na przykład do pięćdziesiątki przez następne 5 lat. Wtedy zniknęłyby problemy zasłużonych-podejrzanych, oszukanych-niedocenionych, czy posągowych moralistów ze zwichniętym kręgosłupem.

Czy z lewa czy z prawa, weszliby na firmament rządowy młodzi, nieskażeni przeszłością fachowcy i skończyłyby się spory historyczno-ideologiczne. Kto kim był, czy nie był kiedyś - zejdzie z wokandy. I wiele podobnych problemów zniknie z horyzontu politycznego.
Lustracje, dewiacje etyczne czyli pomówienia. Ile czasu i energii spożytkowałoby się we właściwym kierunku.
A chyba większości o to właśnie chodzi.

Wasz Chris
WINNICA2.JPG

« Dzienniki - czerwiec II - 2007 | Strona główna | Z szuflady (V) »