« Dzienniki - maj I - 2007 | Strona główna | Dzienniki - maj II - 2007 »

9 maja 2007

Wystawa - Felieton

Od pewnego czasu gościmy w Australii eksponaty z paryskiego Luwru na obwoźnej wystawie pt. Egipskie antyki z Luwru: Podróż w życie pozagrobowe.

Ponad 200 eksponatów starożytnej kultury i sztuki wędruje po galeriach i muzeach antypodów.
Egipcjanom pewnie się nawet nie śniło, że istnieje taka kraina jak nasza, czy, że kiedyś ich dzieła zawitaja na tak odległy kontynent. Jestem pewnien, że nawet emerytury antyków w Luwrze nie przewidzieli.

Starożytna kultura egipska przetrwała 3 tysiące lat i ten okres reprezentują dzieła na naszej wystawie.
Według ich wierzeń – ludzie, którzy przeżyli moralnie całe życie, zgodnie z prawami kodeksu etycznego Egipcjan, mieli szanse na przejście duszy bram Podziemi i tam po osądzeniu przez boga Ozyrysa pojść do raju. Jednak droga od śmierci do tego finałowego momentu była długa – usłana niebezpieczeństwami i wyznaczona próbami. Stąd niezliczona ilość amuletów, magicznych zakleć i innych tajemniczych precjozów z tamtych czasów pomagających w tej trudnej drodze.

Wiele z nich mamy okazję zobaczyć na tej wystawie.
Są tu eksponaty z czasów budowy wielkiej Piramidy w Gizie – czyli 5000 lat temu, aż do czasów Kleopatry – ostatniego faraona.
Możemy podziwiać posągi bogów, królów. Sarkofagi i mumie, a również mniejsze eksponaty reprezentujące przedmioty codziennego użytku czy gadżety rytualne. Są także papirusy i biżuteria starożytnych Egipcjan.

Niestety, większe dzieła jak piramidy, są poza naszym zasiegiem – nawet do Luwru ich nie przytargali, i biedni Francuzi musieli sobie wybudować własną i to szklaną.
Ale jak wieść niesie, tamte piramidy były dziełem niewolników, czyli nie Egipcjan.

Mam w tym miejscu nieodpartą chęć porównania tamtego okresu do współczesności. Kiedy czytam doniesienia z europejskich rynków pracy miewam wrażenie, że królują tam Polacy…
Świadczą o tym tytuły w gazetach typu :
Cała Polska buduje Norwegię… Brytyjczycy dziękują Polakom za poprawę gospodarki… Irlandia chłonie Polaków… itd.

Okazuje się, że Polacy ratują pół Europy, no bo jakże inaczej przyjąć oświadczenie premiera Norwegii Jensa Stoltenberga : Gdyby nie polscy robotnicy, nie byłoby obecnego boomu gospodarczego. Dzięki Polakom wkrótce mają ruszyć potężne programy inwestycyjne.
Chodzi o to, że pieniądze były a brakowało siły roboczej – teraz jest, i to w dziesiątkach tysięcy chętnych do pracy.
W podobnym tonie wypowiadali się inni przywódcy europejscy.

A przecież nie jesteśmy znani z tego od dzisiaj.
Czy to nie przypomina faktu, że potęgę Ameryki budowali emigranci (m.in. Polacy).
A tu w Australii, podobnie…
Nie zawsze też robiliśmy to dobrowolnie, że przywołam tu pamięć tzw. Sybiraków, którzy na nieludzkiej ziemi, budowali podwaliny industrializmu sowieckiego.

I już jesteśmy o krok od odkrywczej tezy. Bo skoro mówi się, że gdzie nas nie ma… to kto wie… może i wśród budowniczych piramid byli jacyś przybysze z północy o swojsko brzmiących imionach, antenaci Stasia Tarkowskiego z “Pustyni i puszczy” – kto wie …?!
Może - jak twierdził Wacław Rzewuski – szlachta polska wywodziła się od czterech arabskich plemion Anazes, które przed dwudziestoma wiekami wywędrowały ze wzgórz Nedżdu i osiadły w północnej Europie… A to już byłoby jakieś powiązanie.

Powie ktoś: nie ma żadnych dowodów archeologicznych na nasze istnienie w tym czasie na ziemiach słowiańskich. Może historia się powtarza – budujemy u innych, a o siebie nie dbamy…

Wasz Chris
IMGP2377.JPG

« Dzienniki - maj I - 2007 | Strona główna | Dzienniki - maj II - 2007 »