« Na piwko - Felieton | Strona główna | Wystawa - Felieton »

1 maja 2007

Dzienniki - maj I - 2007

1 maja 2007 (wtorek)

Czytam zbiór opowiadań Katarzyny Grocholi pt. Upoważnienie do szczęścia.

Nie zachwycam się tym. To tylko trochę powyżej opowiadań “z życia” w kolorowych pismach kobiecych. Jedno czy dwa opowiadania robią większe wrażenie, a reszta ucieka wraz z ostatnim słowem.

U nas ciągle piękne dni. Dziś nawet bardzo ciepło, świeżo i pogodnie. Oczywiście - normalny dzień pracy. W Polsce teraz przyjemnie – tyle dni wolnych i chyba niezła pogoda.

3 maja 2007 (czwartek)

Dwa lata życia to dużo, a życia natchnionego to tylko mgnienie szczęścia. Szczęście, nigdy nie jest premanentnym stanem duchowym, to krótkie powiewy uniesienia jak: tęczowy chaber na niebiańskiej łące. A po czasie wszystkie te mgnienia zlepiają się w jedno i zastanawiamy się nad przemijaniem czasu:…Przerażają mnie uciekające nam minuty, godziny, dni…Jedno jest pewne – sama możliwość doświadczenia szczęścia, uduchowienia, jest czymś niezwykłym… w końcu niewielu to dane. Zharmonizowanie tego w jedną dużą całość, rozpoztarcie pajęczyny natchnienia między kontynentami, i czerpanie z tego w życiu codziennym, to już sztuka i z tego możemy być dumni.

…refleksje wyostrzają prawdę o nas samych – tak to prawda. Szkoda, że niewielu stać na refleksje.
kwiat1.JPG


5 maja 2007 (sobota)

Mam następną lekturę - książkę Gustawa Herlinga-Grudzińskiego pt.Inny świat.
To był naprawdę inny świat – przerażający, odczłowieczony, bez żadnej nadzei… a jednak ludzie nadzieję mieli, bo niektórzy przeżyli. Przeżyli sowieckie wiezienia: łagry i zsyłki uwięzieni za NIC – za błachostkę, za niespodobanie się decydentowi, z powodu czyjejś chorobliwej podejrzliwości, czy za “podejrzane” nazwisko jak w przypadku autora. Za zbytnią opieszałość w pracy, czy opuszczenie szkolenia partyjnego po harówce w fabryce, itp. Chorobliwe społeczeństwo sowieckie nie tolerowało niczego, nie znosiło samych siebie.
I to wszystko przejmująco opisuje Herling. Autor, który na domiar złego, przez wiele lat po wojnie w Polsce był pisarzem zakazanym. Paranoja dziejów!
Tylko dlatego, że śmiał pisać PRAWDĘ o “najlepszym systemie na świecie”…

Historia Józefa K. w Procesie Kafki, jest idyllą w porównaniu z realistycznym obrazem życia na ziemi sowieckiej XX wieku. Wieku postępu i cywilizacji jak dumnie go nazywamy. STRASZNE!


7 maja 2007 (poniedziałek)

Kolejny piękny weekend za nami. Pogoda super jak na tę porę roku.
W sobotę obszedłem spore połacie buszu które 130 lat temu były polami złotonośnymi. Ile tam potu ludzkiego zostało, ile nadziei szybkiego wzbogacenia się. W czasie prosperity żyło tu i pracowało ponad cztery tysiące ludzi. Teraz - przez trzy godziny wedrówki nie widziałem żywej duszy. Wokoł ruin po zabudowaniach zobaczyłem malutkie kwiatuszki – akurat rozkwitały – były to pozostałości po miniaturowych, przydomowych ogródkach. Tylko one przetrwały…
Byłem tu chyba rok temu, ale teraz wybrałem inną trasę po górach, dolinach…
Jeszcze się tu kiedyś wybiorę…
busz14.JPG


9 maja 2007 (środa)

Pracuję twórczo. Piszę powiększoną formę poetycką i to mi zaprząta umysł. To taki przyjemny dreszczyk emocjonalny przy tworzeniu układu myśli, które chce się przekazać na papier.
A jak najdzie to: rano, wieczór, we dnie w nocy…:) I trzyma aż się skończy.

A wolne chwile poza tym spędzam na www.youtube.com
Jaka tam skarbnica wizualnych fragmentów kultury. Jaka przyjemność znaleźć coś czego się nie widziało 40 lat: stare piosenki “mocnego uderzenia”, kabarety stare i nowe, fragmenty filmów tak polskich jak innych, nawet przedwojenne polskie komedie filmowe… poeci, muzycy, piękne kobiety, mecze klubu piłkarskiego z rodzinnych stron, historia Polski w ampułce – czego tu nie ma?!
Załączam internetowy adres mojej ulubionej suity rockowej grupy YES pt. Gates of delirium. Classic! http://www.youtube.com/watch?v=gyxU4cGFihA
To właśnie ten utwór jest lejtmotywem do działania bohatera mojej powieści W kolejce do raju – Pawła

11 maja 2007 (piątek)

Wziąłem się za książkę Anny Bojarskiej pt. Bóg pali cygara.
Autorka na okładce zapewnia czytelnika, że to książka o miłości, ja po kilkudziesięciu stronach widzę, że te quasi-pornograficzne opowiastki nie wiele mają z miłością wspólnego. Może później się wątek rozwinie.
Coś te polskie autorki takie butne…, ocierające się o zlewki ze stołówki robotniczej…, wymiotno-namiętne, w mini i w walonkach, intelektualistki w błotnych zapasach.
Wiem, że ta pisarka ma wiele dzieł na koncie (to moja pierwsza jej lektura) ale początek tej książki szokuje. Może o to chodziło…


14 maja 2007 (poniedziałek)

Ciągle piękna pogoda, wręcz letnia.
Korzystając z tak sprzyjającej aury w sobotę wybrałem się w okolice najwyższych wzniesień w okolicy. Pojechałem na Mt. Lofty (710 m n.p.m.) i stamtąd schodziłem do żlebu wodospadów, aby znów piąć się pod górę przez Clealand Park. Łatwą ta trasa nie jest – różnica poziomów ponad 600 metrów i dość stromo, ale jakie widoki…
IMGP2372.JPG


W niedzielę natomiast – Dzień Matki, tradycyjne święto rodzinne. Ulice obstawione sprzedawcami kwiatów – głównie chryzantemów ( teraz pora kwitnienia). Przypomina mi to trochę polskie Wszystkich Świętych, też tak stoją na ulicy i handlują.

Dopiero dzisiaj spadło trochę deszczu, ale kiedy rano wyszedłem pochodzić już było prawie sucho. A ciepło od rana.
Wczoraj dwa razy wygrałem z komputerem w szachy… - nie jest ze mną jeszcze tak źle – pomyślałem. Oczywiście na niższym poziomie, bo na tych wyższych to nie mam szans.

JESIEN1.JPG

« Na piwko - Felieton | Strona główna | Wystawa - Felieton »