« Dzienniki - marzec I - 2007 | Strona główna | Abecadłowe piekiełko - Felieton »

13 marca 2007

Z szuflady (IV)

Jest przełom w porach roku i czasu zmiana.
Więc czas na szufladę słowami wyścielaną
metaforą wymoszczoną.

Czas na kilka liryków mego autorstwa pisanych niedawno
A do tego parę zdjęć klimatów z antypodów
Krzysztof

Abstrakcja

siedzę przy biurku
fale podmywają moje horyzonty
kojący szum oceanu słyszę
zza drzwi telewizor reklamą >rzęzi

zapatrzyłem się na Chwilę
i Weny pod stolikiem szukam
rozglądając się dookoła
Świeżości po porannych opadach
ostatnie krople wydobyć pragnę
a tu wokoło… zaduch
nieskoro mi do rzeczywistości
wolę magię wyobraźni
niech rozgwiazdę fale zabiorą
a przy okazji tego
fioletowego kraba z piasku
… może odżyją.
I myślę… jak wygląda storczyk ?

czytam poezję Rysia
i łypię okiem Poza…
szum fal ustaje
za oknem słońce świeci
a ja niestety wracam do rzeczywistości.


Luty 2006

lakes2.jpg


Dlaczego jestem..?

W pełnej oktawie myśli
sen z powiek bezwładnie spływa
piętno pitekantropa
tworzy dziur czarnych zakola.
To nie boli, nie swędzi
niby w życiu nie przeszkadza
a jednak często nęka
nieznośna idée fixe:
niemożność złego przewidzieć
cóż to za życie szczęśliwe
bez gwarancji na byt godny…
Lecz i nie to “piętą” bywa
- mądrość, a z nią rozsądek
przysłowiowa miru para
nie ostudzi żaru wiedzy
nie odpowie na pytania
jak, dlaczego, gdzie jest sens
recepta na istnienie
panaceum… na życie.

październik 2005

airship.JPG


Filozoficznie…

Jestem
tuż obok
zaciskając
dłonie, próbuję
zebrać, pojąć moje
adagio codzienności
jestem, czy mnie tu już nie ma
ściszam głos, porażenie światem
dotkliwie piecze wyznania kredo
niebo powłokę ciemności zaściela
ostatni ptak przed snem zatrzepotał skrzydłem
ja siedzę gotów umysłom Kanta, Nietzschego
w duchu zastygły a w sercu “rozdygotan”
słuchając kosa rozmów wieczorowych
to co ćwierka ja rozumię, przysiadł
i zerka, wyciszył swe trele
oczekując riposty mej
noc ciemna, kusi cisza…
na gwiazdy nie liczę
zresztą dziś chmurno
lecz ja widzę
bright and light
mój świat…

maj 2006
EUKALIP.JPG


Oceanicznie...

Molo od mola w zasięgu oka
a tam sterczą kołki myte falą
spacerujemy wsród muszelek
plażą południowego oceanu.
Festiwal dźwięków ten sam co wszędzie
globalny miraż przygody
relaks z wachlarzem leniwych przypływów
z panoramicznym obrazem raju…
takiego, bez dobra i zła
ciałem bliscy Adamowi i Ewie
stoimy pokonując pychę
łaskawym dokarmianiem pelikanów
i wiecznie głodnych mew.
A one wokół tańczą sambę
na lśniącym parkiecie mokrego piasku
wołają do ciebie: daj mi, daj mi
w rytm morskiej samby pa ti, pa ti
…dla ciebie, tak to… dla ciebie.

październik 2005

DOM2.JPG

xxx

Kije golfowe podpierają biurko…
A mnie nijak wyjść w zieleń
Ja w skorupie…
Chłodnej tubie z fałszywym pogłosem
Boję się wyjść na zewnątrz…
Medytuję,
Zapach “krwi smoka” wącham
I staram sobie przypomnieć
W której dekadzie ubiegłego wieku
Robiłem dokładnie to samo co teraz
“déjŕ vu”
…och, życie gorzkie, choć zapach miły.

A kiedyś było nas tylko milion głów
Tak głów, nie dusz… bo religii wtedy nie było.
Teraz mamy sześć tysięcy języków…
A dogadać się nie potrafimy.
…Ja w skorupie

04/06

« Dzienniki - marzec I - 2007 | Strona główna | Abecadłowe piekiełko - Felieton »