« Czasy się zmieniają - Felieton | Strona główna | Z szuflady (IV) »

1 marca 2007

Dzienniki - marzec I - 2007

1 marca 2007 (czwartek)

Jeszcze dwa miesiące pięknej pogody przede mną.

A marzec to miesiąc imprez w Adelajdzie. Od dziś przez 4 dni w centrum miasta wyścigi ośmiocylindrowych samochodów rajdowych.
Zaraz po tym dwa festiwale artystyczno-muzyczne. Zjeżdża sporo artystów z całego kraju i ze świata. Dodatkowo w miejscowościach pobliskich też różne przeglądy, pokazy itp. I tak przez cały miesiąc.
muzyk1.JPG

3 marca 2007 (sobota)

Pogoda doskonała. Oczywiście o deszczach na dobre zapomnieliśmy…
Dość leniwy weekend się zapowiada.

Czytam ostatnio spory zbiór wierszy zawarty na 200 kartkach książki “Ojczyzna słowem malowana” Krystyny Kołodziej z Adelajdy. Pochodzi ona z gór i świetnie ma opanowana gwarę góralską. Co więcej, ponad połowa wierszy napisana jest właśnie gwarą.
Kiedy czytam (po raz pierwszy - wiersze po góralsku), to wręcz słyszę ten góralski zaśpiew każdego słowa.
Oto fragment jednego z nich.

Holny
Rozhuloł sie holny
Ku dolinom lecioł
Po górach sum robiył
I lawiny zrucoł

W Zakopanem smutno
Kie holny szaleje
Niejednego cłeka
Śmiertelnie morduje…

A i złość w cłowieku
Tyz casem wyzwolo
Biyda dojść do ładu
Kie cłeka rozwścieco.

Hej wiaterku holny
Duchoj kielo wlezie
Ba, ludzi oszczedzoj
Zdrowia nie psuj przecie.

5 marca 2007 (poniedziałek)

Tadeusz NALEPA nie żyje!
Ojciec polskiego bluesa – jak go nazywają odszedł w wieku 64 lat.
Jeszcze parę lat temu byłem na jego koncercie tu w Adelajdzie. A także mam zarejestrowany na taśmie video, bo nagrywałem obszerne fragmenty. No a jego nagrań mam też nie mało.

Był to jeden z moich ulubionych muzyków. A fascynacja zaczęła się wiele lat temu jeszcze kiedy grał w zespole BLACKOUT. Takie numery jak: Anna, Studnia bez wody czy protest-songi. Tak jak oni nikt inny w Polsce nie grał. A kiedy parę lat później przeszli transformację i zaczęli grać rockowego bluesa pod nazwą BREAKOUT – to już była pełnia szczęścia.

Pamiętam ich pierwsze koncerty na których bywałem. Pamiętam też, kiedy służyłem w wojsku w rzeszowskim sztabie wojskowym chodziłem pod klub kultury, aby posłuchać prób muzycznych zespołu Breakout. A była to zima i wystawałem czasem godzinę w kilkunastostopniowym mrozie. Ale warto było… słuchałem czegoś, co dopiero za kilka miesięcy ukazywało się na płytach, czy w radio. O telewizji raczej mowy nie było, bo zespół był u nich na cenzurowanym. Nie pasowali do socjalistycznego programu kultury jak na przykład Czerwone Gitary, czy Skaldowie.
Co wcale nie znaczy, że te zespoły “szły na rekę” partyjnym decydentom kultury -
po prostu byli “bardziej normalni”.

7 marca 2007 (środa)

Ciekawe są prognozy odnośnie interneru i innych dziedzin życia. Południowokoreańscy eksperci przewidują, że internet przekaże zapach już w 2015 roku, a baterie wytrzymujące dwa miesiące bez ładowania będziemy używać około 2012 roku, natomiast chirurgów zastapią mikro-roboty w 2018 roku.
„Raport powstał w celu sformułowania przyszłych potrzeb rozwijającego się społeczeństwa informacyjnego” napisał w oświadczeniu Ryoo Pill-Gye, dyrektor generalny specjalnego zespołu opracowującego raport, działającego dla południowokoreańskiego Ministerstwa Informacji.

9 marca 2007 (piątek)

Długi weekend przede mną.
A z okazji wczorajszego święta Kobiet załączam australijski kwiatek dla wszystkich pań które zaglądają na moją stronę, dziękując jednocześnie za zainteresowanie.
kwiat2.JPG

12 marca 2007 (poniedziałek)

Sporo różności. Party urodzinowe i długie wypady piesze, i praca koło domu, i wiele innych rzeczy robię w te wolne dni. Dziś “Puchar Adelajdy” – wielki wyścig konny (którym tak naprawdę, nikt się nie przejmuje), no i dzień wolny od pracy.
Co ciekawe, do poprzedniego roku dzień ten obchodzony był w czerwcu – a czerwiec, jak to czerwiec u nas – na ogół, mokro i chłodno. A więc postanowiono przenieść na koniec lata. I bardzo dobrze…
Miałem też smak odbywającego się w mieście festiwalu kultury – jazz na ulicach i galerie grafiki i malarstwa.
festiwal3.JPG

14 marca 2007 (środa)

Wczoraj pocztą otrzymałem przesyłkę z Polski od utalentowanego poety, grafika, malarza, tekściarza nawet kompozytora – Lecha Lamenta.
Co za wszechstronność.
Powracając do przesyłki - dostałem dwie książki z jego poezją (Zapiski czarnoksiężnika, Sprzymierzeńcy księżyca) i płytę kompaktową (Królestwo modliszki) z utworami muzycznymi jego autorstwa różnych wykonawców, jak również z grafiką i malarstwem, i fotografie autora – głównie w jego ukochanych górach. A i więcej poezji ma tej samej płytce.
Bogaty zbiór – mam lekturę na wiele dni.
Oto jeden z jego wierszy ze zbiorku “CZŁOWIEK TRAGICZNY ALBO KWIAT UWIKŁANY”

REALIA

Patrząc z drzewa czasu na owoce ziemi
odgadując ślady ran epok i kłamstwa historii
boję się celów wybranych przed chwilą
boję się popartych świadomie idei

bo prawdą jest tylko to wszystko co przeszłe
pewność kroku i czyny poddane rachunkom
boję się skazy przodków tkwiących w mym umyśle
boję się zwiastowań przewidywań wszystkich

czuję okaleczone niebo ostrą łyżwą stali
wnętrzności wszechświata wytrącone z orbit
czuję pięści synów wzniesione wysoko
które brzmią jak wyrok milczeniem zabite

zagubieni w laboratoriach utopii
poddawani próbom doktryn
stajemy się głusi na chaos

bezradność jest kresem przemian
i tylko czas kroczy naprzód

Zainteresowanym podaję stronę internetową twórcy – Lecha Lamenta
www.tymoteusz.com.pl
myer.JPG


« Czasy się zmieniają - Felieton | Strona główna | Z szuflady (IV) »