« Dzienniki - Luty I - 2007 | Strona główna | Dzienniki - luty II - 2007 »

12 lutego 2007

Dynastia - Felieton

W styczniu minęło 17 lat od upadku ostatniej dynastii.

Warto to pokrótce przypomnieć – ten dziwny poczet głów rządzących sporym krajem środkowej Europy.
Dynastia trwała stosunkowo krótko – tylko 42 lata. Tyle przy tym krzywd wyrządziła tyle szkód uczyniła, że będzie długo pamiętana, choć trzeba przyznać, że na tle równoleglych dynastii innych krajów nie wypadła aż tak źle. Czyli… mogło być jeszcze gorzej.
Ciekawe też, że w tej dynastii nie łączyły panujacych więzy krwi ale powiązanie ideologiczne.

Pierwszym z panujących był Bolesław. “Koronacja” miała miejsce 22 grudnia 1948 roku. Władca miał kilka pseudonimów, ale jeden przylgnął do niego aż do końca życia. Był człowiekiem niewysokim i raczej małomównym, ale potrafił płomiennie przemówić do ludu. Tłumy przychodziły aby go słuchać. Miał respekt wśród swej świty, Jak wieść niesie sumiennie realizował wytyczne sąsiedniego mocarstwa. Wydawałoby się, że wywiązywał się ze swej roli a jednak w trakcie wizyty u sąsiadów, zakończył żywot i jak powiada ludowa opowiastka: “pojechał w futerku a wrócił w kuferku”.
No cóż, można podsumować że spotkał go los na jaki w pełni zasłużył. Wielu niewinnych ludzi skazał na śmierć, a ilu złamał życie…

Po ośmiu latach rządów Bolesława berło przejął władca o imieniu Edward. Edwardów do tej pory nie mieliśmy, więc lud z nadzieją skierował oczy na nowego. A ten takim nowym znowu nie był… sprawował już wcześniej ważne funkcie za czasów poprzedniego władcy. To on zamknął granice państwa przed papieżem Pawłem VI, który chciał uczestniczyć w uroczystościach tysiąclecia Chrztu Polski.

No a później nastał Władysław. Władysławów mieliśmy w swej historii wielu, więc ten aby go nie mylono, kazał nazywać się”Wiesław”. Na początku nawet nieźle się zapowiadał. Po pierwsze przyszedł na świat w… Białobrzegach Franciszkańskich (czyż nie ładnie to brzmi…), po drugie władze przejął w czasie tak zwanej odwilży październikowej (powiało zefirkiem demokracji). No i do tego odgrażał się sąsiedniemu mocarstwu!
Ludzie go z miejsca polubili. Po takich dwóch niefortunnych władcach przyszedł nareszcie człowiek z ludzką twarzą – mówiono.
Tak powtarzano na początku jego panowania, aby z biegiem lat przejrzeć na oczy i zrozumieć, że tak naprawdę to ten nic nie polepszył. Pod koniec jego panowania nikt już nie chciał go słuchać. Czarę goryczy przelał w grudniu 1970 roku nakazem rozprawienia się z protestującymi stoczniowcami. Wtedy wysłano go na przymusową emeryturę. Trzeba przyznać, że to bardziej nagroda niż kara…

Władzę po nim przejął kolejny Edward. Ten zaczął swe panowanie inaczej. Jeździł po kraju z prośbą: POMOŻECIE!
Bratał się przy tym z ludem pracującym (miast i wsi) i lud go zaakceptował i polubił. Edward spędzał młodość w burżuazyjnym kraju to wiedział jak normalne życie codzienne powinno wygladąć. No i próbował naśladować: wdrażać i egzekwować.
Aby to realizować zaczął pożyczać – gdzie się dało i skąd się dało.
No i kraj rósł ekonomicznie do czasu kiedy trzeba było zacząć spłacać zaciągnięty dług… Wtedy okazało się, że nie wyrabiamy… Życie było coraz droższe, ludzie zaczęli się buntować, wychodzić na ulice. Co więcej, uformowała się oficjalna opozycja wobec władzy. Powtórzyła się historia sprzed 10 lat.

Przyszedł czas na zmianę. Zastąpił go Stanisław. Ten na ideologicznym tronie siedział niewiele ponad rok i wymiótł go Wojciech.

Wojciech to był przywódca – nie tylko ideolog ale i generał! A więc już po trzech miesiącach panowania poszedł po linii swego zawodu i ogłosił… wojnę. Konkretnie - stan wojenny. Bo to była wojna specyficzna… wojna z narodem.
Mimo początkowej przewagi wojnę tę przegrał z kretesem. Jednak trzymał się długo i dopiero po 8 latach oddał władzę w ręce ostatniego z dynastii – Mieczysława. Ten widząc, że nic z tego już nie będzie, dnia 29 stycznia 1990 roku abdykował, berło w trumnie pochował i leży tam do dzisiaj. Chyba…

Dla tych którzy nie pamiętają tej dynastii zwanej dla zmyłki… “władzą ludową” podaję pełne nazwiska władców:
Bolesław Bierut, Edward Ochab, Władysław Gomułka, Edward Gierek, Stanisław Kania, Wojciech Jaruzelski i Mieczysław Rakowski.

Podsumowując: mordów i krzywd ludzkich nie brakowało – szczególnie we wczesnym okresie panowania dynastii. Dwór się nieźle obłowił na przestrzeni czasu a poddani żyli i żyć będą - w konsekwencji tego okresu - w ubóstwie. Tylko za czasów Edwarda II sytuacja społeczeństwa poprawiła się, a on sam zaczynał prośbą, natomiast kończył panowanie zapewnieniem: chciałbym towarzysze żebyście wiedzieli że zawsze chciałem dobrze.
Marna to pociecha dla tych którzy mu zaufali.

Wasz Chris

« Dzienniki - Luty I - 2007 | Strona główna | Dzienniki - luty II - 2007 »