« Dzienniki - styczeń III - 2007 | Strona główna | Dzienniki - Luty I - 2007 »

31 stycznia 2007

Trzeci stopień - Felieton

Do tej pory, aż przyjemnie było wjeżdżać na naszą dzielnicę. O każdej porze roku witała świeżą zielenią trawników, krzewów i drzew.

Kilometry linii automatycznego podlewania regularnie ugaszały pragnienie okolicznej flory. Widać to było szczególnie w lato kiedy wszystko wokoło żółkło, a tu… świeżo i zielono.
Tak było. Od nowego roku kolejne zaostrzenia w używaniu wody nie ominęły i naszego skrawka “małej ojczyzny”. I tu wprowadzono ograniczenia. Nagle zieleń zmienia kolory i właściwie powinna się nazywać: żółcień.
Tassie18a.jpg

Zen, mój kolega i sąsiad z dzielnicy stwierdził, że teraz to już się nie da żyć.
- Bloody mać, to ja z dwudziestego stopnia zasilania zimą uciekłem, aby trzeci stopień restrykcji używania wody mnie dopadł! – narzekał.
- No cóż, susza jest suszą, nic nie zmienisz – pocieszałem go - musimy poczekać.
- Czekać… na co?!
- Mamy parę opcji: po pierwsze na spore deszcze, po drugie na zimę z nadzieją, a po trzecie na 22 marca – pouczałem go.
- Na 22 marca ?
Tak, tego dnia przypada Światowy Dzień Wody, może coś zaradzą na światowym szczeblu…
- Ja już wolę czekać na zimę, niż na rozsądne decyzje na wysokim szczeblu… - podsumował Zen. – Przecież góry lodowej z Antarktydy tu nam nie przyciągną – dodał.

Tak, nie diamenty, nie złoto a woda będzie w najbliższym czasie największym bogactwem. Już teraz mówi się o wodzie jako niebiańskim złocie XXI wieku.
Natomiast, jest już faktem, że ponad milliard ludzi na świecie nie ma stałego dostępu do czystej wody, nadającej się do picia. Oczywiście, najgorzej jest w Afryce.
Szczególnie tragicznie jest pod tym względem w Afyce Zachodniej. A na świecie umiera rocznie półtora miliona dzieci przed piątym rokiem życia, na choroby związane z brakiem czystej wody.
water1maly.jpg

Cóż więc nam pozostaje, na tle problemów świata, nasza sytuacja nie jest taka straszna. My raptem musimy nauczyć się OSZCZĘDZAĆ WODĘ.
Stosować restrykcje w podlewaniu ogrodu, myciu samochodu i rozsądniej używać ją w domu.
I tu Zen poskarżył się na Maggi, że “ta jak wejdzie pod prysznic to nie wie kiedy skończyć…”
- Chyba ją zadenoncjuję – zażartował, nawiązując do niedawnej historii kiedy to sąsiad jednego ze stanowych ministrów w Adelajdzie, widząc iż ten zostawił włączone automatyczne podlewanie ogrodu w nocy, zawiadomił odpowiednie władze, że minister marnuje wodę… Żeby było śmiesznej – ten minister jest właśnie od… wody.
No i facet o mało nie podał się do dymisji…
- Uważaj abyś ty nie wyleciał z domu! – ostrzegałem Zenka. – Najpierw porozmawiaj a potem używaj drastyczne posunięcia – tak też pouczają w naszych mediach.
No i postępowanie nadgorliwego sąsiada opinia publiczna uznała za “nieaustralijskie zachowanie” – co tu jest traktowane prawie jak obelga. Inna sprawa, że facet jest akurat… Nowozelandczykiem.

Wasz Chris

« Dzienniki - styczeń III - 2007 | Strona główna | Dzienniki - Luty I - 2007 »