« Dzienniki - sierpień II - 2006 | Strona główna | Dzienniki - wrzesień I - 2006 »

28 sierpnia 2006

Marianna Dembińska - Opowiadania cz.V

Marianna Dembińska od kilku lat mieszka we Włoszech.
Mimo młodego wieku jest kobietą wszechstronną....

więcej informacji o Autorce zamieściliśmy w części pierwszej i czwartej. Dziś zapraszamy na część V

To sie porobilo! (odc 23)

Dzisiaj obudzila mnie moja mama. Miala pretensje o brzydkie slowa zawarte w tekscie , i o to ze napisalam ,ze mnie nie czyta. A podobno czyta.Akurat! Moim zdaniem NIE CZYTA , tylko czeka az jej ktos powie ze napisalam cos co nie wypada pisac.Mniejsza z tym. Potem to sie zaczelo! Zostalam wystawiona na niezla presje. Mama chce wiedziec , ktora Ania jest „ta” Ania , bo dzwonia do niej znajome i pytaja. Te ktorych corki nie maja na imie Ania tez dzwonia , bo moglam zmienic imie dla „dobra sprawy”. Inaczej mowiac , dywizja polskich mam chcialaby widziec swe corki w szponach tego „toksycznego kobietozercy”.Obled.Dziwne ,ze jakos nikt nie pyta ktory Krzysiek to jest „ten” Krzysiek. Potwor jeden!
Dostaje tez maile (chlopczykczydziewczynka@wp.pl) z prosba o numer telefonu Krzyska albo chociaz mail. Numer zaczyna sie od 666 ! Znajomi tez mi spokoju nie daja. Krzysiek siedzi w buszu i jak go znam , wiedzac dokladnie co sie dzieje ( niewiadomo skad ) smieje ze mnie, ewentualnie obmysla wyjatkowo okrutny plan zemsty.Odpadam w przedbiegach. Jak ja moglam wpasc na tak durny pomysl zeby w ogole o tym zaczac pisac? Chcialam rowerek , to teraz nic tylko pedalowac...
Do tego mamy jeszcze Anie. Chodzacy egzemplarz „konfuzji uczuciowej”. Przerabiamy teraz prawdopodobienstwa. Problem w tym ze ja i matematyka nie za bardzo sie przyjaznimy i wcale nie jestem pewna czy gdyby sprawa zycia badz smierci bylo odpowiedzenie bez zastanawienia ile to jest 8x7 czy przezylabym. Hmmm.Marne szanse. Czy jest zawod „interpretaror” ? Jak tak , to moze sie zglosze.Moje doswiadczenie jest wyjatkowe.Jak jeszcze podciagne sie z prawdopodobienstwa!
Mowiac szczerze , gdy dowiedzialam sie ze oni mieli juz jedna „probe” troche mi to pomieszalo szyki. Bo logicznie rzecz biorac , jezeli po takim okresie czasu Krzysiek zaczal (bo to ON zaczal) znowu wiecej niz podrywac,to chyba wiedzial co robi?! Jak zwykle mozliwosci sa dwie. Ten cholerny kij z dwoma koncami.Moze w miedzyczasie „odreagowal”na rozwod i cos go do Ani pchalo.Oby, Ale jest i ten gorszy koniec.Moze myslal,ze jak za pierwszym razem sprawa po tygodniu czy dwoch sama sie jakos zakonczy? Milych dni kilka bez zobowiazan...Bez cierpienia , bez uczuc. Z tym,ze tym razem w Ani cos drgnelo. W nim tez i tu ten problem? Tylko jezeli tak ,to...eee, tez mi to nie pasuje.
- Wiesz, dzwonila do mnie mama.
- Moja czy twoja?
- Jasne,ze moja!
- I?
- Ty sobie wyobraz,ze sie spotkala z Pania Krysia, Pania Jadzia i Pania Ania i gadaly o Krzysku i o tym kim jest ta Ania. A propos bardzo ci k*** mac dziekuje , moje nieistniejace zycie uczuciowe jest tematem rozmow towarzyskich!One mowily zgodnie zreszta (normalnie nie zgadzaja sie nawet co do tego kto jest najlepszym chirurgiem plastycznym w Krakowie) , ze to pewnie ja jestem ta Ania.Wiec moja mama pyta, czy to ja , ja zaprzeczam , a ona na to ,ze tez im tak powiedziala bo Krzysiek – uwazaj- NIE MOGLBY SIE MNA ZAINTERESOWAC!Wyobrazasz sobie ? Wlasna matka !
- To chyba dobrze , co? Ze sie domyslaja ?
- Wlasciwie tak.Ale to nie o to chodzi! Wlasna matka! Rozumiesz?!
- Jak chcesz to napisze cos co pomoze cie zidentyfikowac..ha ha ha !
- No juz nie badz taka madra!

Ps. I zeby milym akcentem zakonczyc : „ Bo w tym caly jest ambaras,zeby dwoje chcialo na raz” T.B. Zelenski


Podwojna dawka ( odc 24)

Przez kilka ostatnich dni Ania nie odzywala sie wcale.Pojechala do Beauty Farm , gdzie placi sie 150 euro za lisc salaty na obiad i marchewke na kolacje. W ramach „oczyszczania organizmu” zabronione jest uzywanie telefonow komorkowych wiec sprytna Ania nagrala na sekretarce wiadomosc „ Hey wam , jestem u Olgi , jezeli pilne dzwoncie do niej , a jak ktos dzwoni z buszu to ma problem”.Olga to wlascicielka tego miejsca tortur gdzie taplac sie trzeba w blocie , znosic tysiac innych niezbyt przyjemnych rzeczy dla „twojego dobra” i gdzie twoje samomopoczucie po pieciu minutach pobytu jest gorsze od okropnego ( dowiadujesz sie,ze cellilitis sie poglebil , przytylas , masz zanieczyszczona twarz podskornymi krostami ktorych nie widac ale sa , miesnie zapomnialy do czego sluza itp itd).No, ale kto to jest Olga wiedza tylko wtajemniczone kobiety. Mezczyzni , uznajac wyjazdy tego typu za czyste fanaberie wiedza tylko , ze ich kobieta pojechala na „babski tydzien” (czytaj „wolna chata”).
Gdy juz wracala zupelnie polamana po ostatnim masazu , pozegnalnym ,zadzwonila do mnie.
- Zacznijmy od tego,ze Krzysiek do mnie zadzwonil.
- Jak tego dokonal? Mialas wlaczona komorke ?
- Nie , on wiedzial , kto to jest Olga.
- Zartujesz?
- Nie , on...on...
- Tak?
- On tam u niej kiedy byl !
- Krzysiek?!
- Wlasciwie w innej sprawie , ale mniejsza z tym. Sluchaj . Znowu mi sie snilo!
- Krzysiek?
- Gorzej!
- Gorzej?!
Mielismy juz Anie w snie jak karmi syna , potem kilkudniowa urojona ciaze , a teraz ....
Ani snilo sie , ze ....
Byla w lazience Krzyska.Takiej jak jest naprawde. W wannie . Z piecio-szesciomiesiecznym bobasem.Ona oparta o brzeg wanny z dzieckiem w ramionach. Zeby bylo bardziej realnie , wchodzi Krzysiek i mowi „ No tak, wiedzialem ze jak cie sama na moment zostawie to zastane cie z przystojnym mezczyzna przy piersi.”Dziecko mialo na imie tak , jak w zartach mowil Krzysiek.
To byl problem do interpretacji numer jeden. Sytuacja druga. Dziecko spi , ona podchodzi do Krzyska (ciagle w jego domu , tak jak naprawde wyglada ) i pyta , czy nie mogliby miec pani pomagajacaj w domu na stale zamiast dwa razy w tygodniu. On glupio sie usmiecha (czytaj „ no niech bedzie ” ) a ona na to , ze ....po tym jak urodzi sie drugie malenstwo , oby coreczka , to sama rady nie da . Czegos nie rozumiala z ta wanna , bo w wannie dziecko bylo mlodsze , jak z drugim byla w ciazy starszy synus mial dziewiec miesiecy. Wszystko bylo tak realne , ze bedac zmasakrowana po masazach obudzila sie w srodku nocy , i przekonana , ze jest na oddziale poporodowym (!) wolala pielegniarke...
Byli po slubie .
- I co ci powiedzial jak zadzwonil ?
- Ze wykrecil moj numer przez przypadek , uslyszla wiadomosc i zeby mi pokazac ze prawdziwy mezczyzna zawsze wie gdzie jest jego kobieta , zadzwonil do Olgi.
- I tyle ? A pozniej ?
- Pozniej powiedzial , ze mam sie robic ladna , bo to nie zaszkodzi.
- Rany....
- Ale wiesz , napisalam mu smsa , ze w sierpniu nie damy rady sie zobaczyc , i od razu mi odpisal!
- Tak?! A co?!
- Odetchnalem z ulga.
Rozesmialam sie bezczelnie choc nie bylo to moim zamiarem.
- Wiesz , ale czulam , ze on tez za mna teskni.
- Hmmmm.....
- My , kobiety mamy w tych sprawach szosty zmysl!


Ja tez jade na masaze – pomyslalam . To najlepsza szkola optymizmu!


Ps. Wszelkie podobienstwo do osob i zdarzen jest zupelnie przypadkowe.
Ps.2 Krzysiu , czy ty nadal choc troche mnie lubisz ?


„ A tak poza tym , to wszysko dobrze ?” (Odc 25)

- Spisz ?
- Nie no , co ty! – mruknelam zupelnie zaspana do telefonu zapalajac swiatlo w sypialni.
- Odpisal mi Krzysiek.
- Na?
- Na moj sms.
- Aaaaa- A co napisalas?
- Ze w sierpniu nie damy rady sie spotkac.
- I co ci odpisal?
- „Odetchnalem z ulga”.
- Hmmmm. To chyba znaczy , ze wszystko , jest ok, nie?!
Znajac Krzyska , byloby sie czym martwic gdyby odpisal np „ A juz tak sie cieszylem” bo oczywiscie znaczyloby to ze sie nabija i wcale mu przykro nie jest.Ale „odetchnalem z ugla” to calkiem przyzwoita- jak na niego- odpowiedz , ktora znaczyc moze cos dokladnie przeciwnego czyli „ jaka szkoda!” Dowiedzialam sie , ze Ani od kilku dni wrocily poranno-poludniowo-nocne nudnosci , a od kiedy przeczytala w wiarygodnym zrodle jakim jest Encyklopedia Medyczna ,ze zdarza sie iz kobieta ma „swoje dni” i mimo tego jest w ciazy rozmysla dniami i nocami czyzby jednak....W dodatku te objawy!Czuje jak jej w brzuchu bulgocze. Dziwnie bulgocze.Nigdy jej tak nie bulgotalo! Czyli mamy : bulgotanie , nudnosci , jest wiecznie spiaca i zmeczona (czego powodem nie jest to,ze chodzi spac o 3 rano) , ma stan podgoraczkowy od miesiaca juz chyba (pewnie goraczka uszkodzila mozg).I ogolnie czuje sie ciazotowato. Cokolwiek mialoby to oznaczac.
- Moze pojdziesz do lekarza , co? Albo chociaz test zrob.
- Do jakiego lekarza ?
- Dentysty , psychiatry , g i n e k o l o g a ! Wybierz sobie!
Ania nie bedzie „kusic losu”. Godzine jej tlumaczylam ,ze od wizyty u lekarza ani od zrobienia testu NIE ZACHODZI SIE W CIAZE , ale tylko stwierdza sie jej obecnosc ... badz brak. Jasne , niech sobie poczeka.Jak za 8 miesiecy dostanie mocnych skurczy pojedzie do szpitala , a tam , zamiast – jak sie bedzie spodziewac – operacji wyrostka dojdzie do innej operacji w wyniku ktorej dostanie 3,5 kilorgamowe placzace cos.
Gdyby tak z Krzyskiem nie byla wyobrazam sobie jej telefon” Czesc Krzysiek ,to ja. Jak sie czuje..? No , troche zmeczona ...skad dzwonie? ...a ze szpitala....Nie , nic powaznego.Wychodze w czwartek.Hmm... wiesz dzwonie bo...pamietasz jak 8 miesiecy temu balam sie ze jestem w ciazy ale jednak nie bylam? No to jednak bylam! Krzysio Junior czuje sie doskonale ,ma ten twoj zlosliwo-ironiczny usmieszek , patrzy na mnie z tryumfem jakby chcial mi powiedziec”teraz jestes moja i bedziesz miala przegwizdane.Caly ty , wiesz!?Aha, w drodze do szpitala moglbys przywiezc jakies ubranka , wiesz ja myslalam ze to wyrostek.”
A jakby zareagowal Krzysiek ? Hi hi hi. Nie bede sie narazac.Powiedzmy,ze jego reakcji pewnie przewidziec sie nie da.

Ja uwazam ( a Wy?!?) ,ze oni pasuja do siebie jak „Flip i Flap” , jak „Bonnie i Clyde „ , jak dwie polowki tego samego jablka z domieszka dynamitu , jak tort z wisienka i spirytusem , jak ...jak Wawel do Krakowa a smok do Wawela , jak szampan do ostryg a sol z cytryna do tequilli , jak ...jak Ania do Krzyska a Krzysiek do Ani. Jak ja do ciszy , spokoju i wylaczonego telefonu!
Co chodzi po glowie Ani , to ja wiem , i Wy rowniez... Ale Waszym zdaniem , coz tez blaka sie w glowie (sercu) Krzyska? Piszcie prosze : chlopczykczydziewczynka@wp.pl
Aha , wszelkie wypowiedzi beda zupelnie anonimowe.


Marianna Dembinska

Ps. Bylam u prawnika , gdybym zostala wyslana na przymusowe leczenie (wariuje przez nich) on zalatwi mi staly dostep do internetu i widzenia z Anka.Czyli pisac bede.Cokolwiek by sie dzialo.


Moj dzien „NIE” (Odc 26)

Sa takie dni , kiedy wszystko jest na „NIE” . Moj dzien zaczal sie od tego , ze jakis facet najwyrazniej mylac numer telefonu zadzwonil do mnie i wydzieral sie niemilosiernie nie dajac mi zadnej mozliwosci powiedzenia , ze to nie ja zgubilam jego psa (?!). Potem okazalo sie ktos czegos nie zrobil , ktos cos zrobil ale spieprzyl , kolezanka powiedziala mi ze nie jestem jak kiedys... Co do diabla znaczy , ze nie jak kiedys?! Jak sie poznalysmy ona miala 4 latka a ja 6 , ona tez nie jest taka jak kiedys ! Moja mama powiedziala mi , ze jestem jak Armia Zbawienia ( to nie byl komplement ) i do tego zadzwonila kolezanka ktora daje sie wlasnie podrywac przystojniakom ktorzy z calego swiata sciagneli na Sardenie , mowiac ze jej dom stoi pusty a sasiedzi dzwonili , ze caly dzien sie ktos tam krecil i ublagala mnie zebym tam poszla spac. Jak dowiedziala sie o tym inna moja kolezanka zamowila kwiaty na moj pogrzeb , bo napewno mnie tam zamorduja. Inna kolezanka, Ania , ( ale nie TA Ania ) zadzwonila poinformowac mnie o tym , ze ona dlugo o mnie myslala i ze JA cos musze w sobie zmienic . W zwiazku z koniecznoscia dokonania radykalnych zmian przeslala mi mailem najpierw wirusa a potem ksiazke pt „ Dlaczego mezczyzni kochaja zolzy”. Nie wiem co bylo gorsze.
Co jeszcze. Bylam tez na pogrzebie. Pogrzeby z zalozenia nic wesolego w sobie nie maja. Rodzina zmarlego 90 dziadka ( mam znajomych w kazdym wieku...) zarezerwowala mi miejsce w drugiej lawce (!). Obciachem bylo i plakac i nie plakac. A mnie noz sie w kieszeni otwieral, bo siedzialam obok kobiety , ktorej wolalabym moc nigdy w zyciu nie widziec . Musialam byc na jej slubie , musialam byc na chrzcie jej dziecka , ale pogrzeb (nie jej...) to juz przesada. Moze rzeczywiscie powinnam cos zrobic !
No i wtedy zadzwonila Ania. TA Ania. Nie zdazyla powiedziac „a” a zastrzelilam ja pytaniem.Bo dlaczego ja mam rozmyslac o jej paranojach ? Niech sobie sama odpowie ! Pytanie brzmialo : „ Kochana Ty moja , marzysz o Krzysku , snisz o ciazy we snie i na jawie , nawet Ci w brzuchu bulgocze . Co bys zrobila , gdyby postawil cie przed ultimatum – masz tydzien na spakowanie sie , przeprowadzenie do niego , tak na probe wspolnego mieszkania , albo koniec.”
Uslyszalam , ze to najgorsze pytanie jakie moglam jej zadac .... A wcale tak nie jest! Mam gorsze w zapasie ! Jestescie malzenstwem – Krzysiek cie zdradza . Wybaczasz , czy odchodzisz ? Albo Krzysiek chce dziecku dac na imie Enufry (z calym szacunkiem) . zalatwiasz mu psychiatre czy skazujesz dziecko na cierpienia ?
Miotla jedna ! Najgorsze pytanie ! Phi !

Jak musisz to mow ! (odc 27)

Poniewaz na wredna zolze zdecydowanie (niestety) sie nie nadaje , no chyba , ze ktos dlugo i ciezko pracuje zeby mnie z rownowagi wyprowadzic ( jak np pewna pani , ktorej imienia podawac nie bede bo w swej proznosci ucieszylaby sie , ze o niej napisalam..., to ta sama z lawki podczas pogrzebu , poprzedni odcinek ) wiec odzwonilam do Ani i przeprosilam ja za pytanie o ultimatum. Niech zyje telepatia ! Ona w tym samym czasie co ja do niej , dzwonila do mnie , zeby mi powiedziec ze miala czas wszystko przemyslec i na ultimatum „masz tydzien na spakowanie sie i przeprowadzenie , tak na probe wspolnego mieszkania , albo koniec” ona by wybrala (!) TRZECIA mozliwosc ( z dwoch mozliwych , szczegol ! ) to znaczy : „daj mi troche czasu i przyjezdzam”. To jak dlugie byloby to „troche” zalezaloby od jego cierpliwosci i pragnienia bycia z nia. Chcesz zupe pomidorowa czy rosol ? – No to poprosze o kotlet schabowy.
Ucieszylam sie ,ze Ania na mnie sie nie obrazila i ze szczescia odpalilam sobie az dwa papierosy , ( pierwszy bo mialam ochote zapalic , drugi bo zapomnialam , ze zapalony papieros puszcza mi znaki dymne z popielniczki , zdarza sie ).
W tej atmosferze tytoniowego relaksu Ania zaczela cos , co nie moglo nie byc POWAZNYM tematem. Na rozgrzewke padlo pytanie (ale odpowiedziala sobie na nie sama , uuffff)
- Czy twoim zdaniem ja sie zakochalam ? ....Hmmm- pomruczala - Jest taka mozliwosc...
po czym – „czy zakochac sie a kochac to to samo ?” (tu tez odpowiedziala sobie sama , a mianowicie zakochanie jest pierwszym stadium i nie koniecznie zmienia sie w kochanie) A pozniej ....
Pozniej zapytala czy moim zdaniem Krzysiek sie zorientowal ze ona cos do niego czuje (ZNOWU ! ) , powiedzialam zgodnie z prawda , ze pewnie moze miec pewne watpliwosci w tej kwestii. Wiec ona powiedziala , ze my znamy sie tyle lat ...i tak dobrze ...i ze KONIECZNIE musi mi cos opowiedziec. Dotyczylo to spraw intymnych jej i Krzyska. Wystraszylam sie i prawie krzyknelam , ze wszystko wszystkim ale tego nie chce sluchac , na co ona , zupelnie spokojnie , ze przeciez nie bedzie mi mowic o nieskonczonej ilosci cudownych orgazmow , tylko o czyms zupelnie innym. Gdy byli w Miescie Seksu (Lodzi) Krzysiu , budzac ja rano slodkim pocalunkiem , powiedzial , ze ona teraz , ze tak powiem w „przescieradlowych sprawach” , jest inna niz podczas ich pamietnego tygodnia w Zakopanem . Ekspert damskich zachowan vel niestrudzony konsumator niewiast stwierdzil , ze wtedy byla seksualna egoistka nastawiona na branie przyjemnosci , a teraz ....teraz....
Wyglada na to , ze Krzysiu albo rzeczywiscie ma pewne watpliwosci co do jej wiecej niz przyjacielskich uczuc do niego , albo...bardzo chcialby aby tak bylo.

Poniewaz milczenie oznacza zgode , jezeli Krzys nie bedzie protestowal ( po przeczytaniu tego odcinka ) , to znaczy ze mam racje , a jak do mnie zadzwoni / napisze to znaczy ze tez mam racje bo gdybym jej nie miala , zdecydowanie mogl przeciez to zignorowac ,prawda ?

Czyli Krzysiu chcialby , zeby Ania cos do niego czula....Interesujace , nieprawdaz ?

Hurra, hurra , hurra czyli „odrobina” optymizmu. (odc 28)

- Wstawaj spiochu szkoda dnia ! - uslyszlam dzis rano obierajac telefon i przeklinajac sama siebie ze go nie wylaczylam . Niedziela godzina 8.15 . Spi nawet moj ekspress do kawy i sasiad ktory znajdzie sie w ksiedze Guinessa za ilosc spedzonych godzin w ogrodzie , z kosiarka do trawy w prawej rece a niezapalonym cygarem w lewej . ( Male wyjasnienie , kosiarka jest zbedna , bo trawy od dawna nie ma , wkurzyla sie na niego i w imie protestu poszla rosnac gdzies indziej) .
- Idz napij sie kawy a ja zadzwonie za 10 minut.
- Dzieki ci dobra kobieto ! – odpowiedzialam i odbijajac sie od szafy pomaszerowalam do lazienki . Nie po to by zrobic kawe , rzecz jasna !
Zdazylam usiasc wygodnie z kubkiem „czorciej” kawy ( proporcje 1:1 – lyzeczka kawy,lyzeczka wody ) i telefon zadzwonil ponownie.
- No wiec sluchaj . Krzysiek chyba jednak zaczyna o mnie , no wiesz....
- Myslec?
- Tak . Myslec. I traktowac nas jako cos ŕ la ....
- Pare ?
- Tak . Pare .
- I wiesz , jak byl w tym buszu i sie nie odzywal , to chyba troszke za mna....
- Tesknil ?
- Tak . Tesknil . A skad ty to wszystko wiesz ? Mowil ci cos ?
- Nie . Nazwijmy to kobieca intuicja . A skad – powiedz – ten nagly przyplyw optymizmu ?
Wrazliwe czytelniczki prosze o przerwanie w tym momencie lektury i przyniesienie zapasu chusteczek na wypadek wzruszenia . Krzysiek powiedzial ze Ania moze go sprawdzac i pilnowac ! I by lepiej mogla to robic , dostala numer telefonu „top secret” . I jeszcze ...w rozmowie wyszlo ze musi jechac do Szczecina i ze bedzie z Agata i Markiem (wspolni znajomi ), wiec Ania mu powiedziala ze szkoda ( bo blisko Berlina ), no i ze pewnie ona nie przyjedzie bo przed nimi ukryc by sie nie dalo , ze np sa w jednym pokoju - wychodzila z zalozenia ze to nie moment zeby inni „o nich” wiedzieli. A Krzysiu , niestrudzony romantyk powiedzial ( Krzysiu , wybacz mi ten cytat , ale musze! ) : „ Marek to by sie zdziwil . On pewnie mysli ze ja spotykam sie z jakas mloda kobieta . Analiza : zostawmy na bok slowa „ mloda kobieta „. SPOTYKAM SIE Z ...” powiedzial „ SPOTYKAM SIE Z” !!!
Czyli uwaza , ze sie z Ania spotyka . Czyli cos ich laczy . Czyli albo sa cos ŕ la para , albo niewiele do tego brakuje . Czyli...HURRA HURRA HURRA !
Maja sie jakos spotkac we wrzesniu . Czyz to nie cudowne ?
Jak zacznie sie ta historia pary ktora para nie jest zamieniac w historie pary ktora para jest – bede mogla znowu spac do 10 – tej w niedziele ! Oby moje modlitwy zostaly wysluchane !

Marianna Dembinska (egoistka i niedzielny spioch na odwyku )

Ps a propos „ mloda kobieta „ Dla lepszego samopoczucia nasz zartobliwy „over” czterdziestolatek za stare uwaza wszystkie kobiety po 30 – tce . Ale on tylko tak , mowi , my to wiemy wiec nie obrazamy sie ;)

Ziarnko do ziarnka (odc 29)

- Sluchaj , wiesz ja sobie to wszystko przemyslalam ...( w tym momencie zlosliwa mysl przemknela mi przez glowke – ze dopoki Ania n i e m y s l a l a , ja mialam mniej problemow . Duzo mniej ! )
- No i co wymyslilas ?
- Krzysiek na bank musi wiedziec ,ze ja cos ten...do niego . Bo wiesz . Ziarnko do ziarnka ...
- ...I mamy piekny ogrod !
- ???
- Jak z tych ziaren cos wyrosnie.
- Nie rozumiem cie , ale niewazne . Wiesz . Nie czarujmy sie , zakochana kobieta ma ten taki wzrok ... I skoro on sie mimo wszystko kontaktowal . Ale to nic ! Ja mam dowod !
- Inny niz ten ze nie przeszkadzalo mu ewentualne ojcostwo ?
- Tak – powiedziala Ania z nuta niewatpliwego tryumfu w glosie . Inny !
Okazuje sie , iz Krzysiek nie tylko rozbudzil sfere uczuc Ani ( ! ) i obudzil w niej instynkt macierzynski ( ! ) ona do tego wszystkiego jeszcze....jest zazdrosna ! A wczesniej nigdy nie byla ! O nikogo ! Stosujac opetantowana przez Krzyska metode „zagmatwania”, Ania piszac mu smsa , ze prosi by on nie uganial za innymi kobietami , napisala , ze oczywiscie nie mowi mu tego z zazdrosci , bo ona zadrosna nie jest ( Pinokio! ) tylko wynika to tylko i wylacznie z jej troski o niego !
( Akurat jej uwierzyl ! ) „Dowod” na to ze „on tez cos tego” polegal na tym , ze nie tylko Krzysiek odpisal jej natychmiast ( ! ) ale napisal , ze on ZABRANIA jej byc zazdrosna .
- Wiesz , powiedziala Ania , jak sie jednego dnia komus mowi ze ma prawo pilnowac i kontrolowac , a drugiego zabrania mu sie ! Czegokolwiek . No przeciez , logicznie myslac jak komus pozwalasz sie kontrolowac , to dajesz mu jakies , prawa do twojej osoby , nie ? A jak z kolei zabraniasz , to znaczy ze sadzisz ze jakies prawo masz do tej osoby co kontroluje , czyli w tym przypadku do mnie , prawda ? I teraz : wykluczajac rodzicow , ktorzy maja prawo i kontrolowac i zabraniac , tylko ta druga osoba ma prawo , nie ? Logicznie myslac...
- Anka . Ty lepiej przestan myslec ! Ja tobie zabraniam wykluczac i myslec !
- A ty taka madra nie badz , bo ja tak w ogole to dzwonie zeby cie opier***
- Mnie ? Za co ?
Ania ma mi za zle , ze opisalam jaki wyjatkowy prezent ( miotle ) dostala bohaterka mojego opowiadania . Hihihi.Malo nie wpadla , ze ona to ona. Przyjechala do Ani jej kuzynka ( ktora mnie czyta ! ) i zobaczyla stojaca miotle w salonie . Ten szczegol wzbudzil jej podejrzenia . Zaczela jej sie przygladac , podpytywac . Ania – genialnie – wybrnela , z sytuacji , mowiac ze miotla byla jej potrzebna na bal przebierancow na ktorym ze ona przebrala sie za wiedzme . A ze bal mialby miec miejsce w.....sierpniu ( ! ) to tylko detalik malutki .Co kraj to obyczaj ! Wlasciwie nigdzie nie jest napisane ze nie mozna !Poradzilam Ani , zeby dla podtrzymania tej wersji , przebrala sie naprawde , zrobila sobie zdjecie i przeslala kuzynce jako dowod .


Ps a propos „wlasciwie nigdzie nie jest napisane ze nie mozna”. 3 lata temu bylismy cala paczka w Szkocji , ja pozniej przylecialam do Polski na 2 dni i Krzysiek mial mnie odwiezc na lotnisko . Z nim , najprostsza rzecz staje sie przygoda . Przyjechal po mnie w...kilcie.
Co tlumaczyl tym ,ze :
- ma ladne nogi , niech inni ( czytaj kobiety ) o tym wiedza
- spodnice sa wygodne
- skoro Szkoci moga , to dlaczego on nie ? Przeciez nigdzie nie jest napisane ,ze w Polsce w kilcie chodzic nie mozna !
Ja zastanawialam sie czy tradycje kiltu respektuje do konca , i co bedzie jak nie daj Boze wiatr powieje !

Marianna Dembinska ( Waleczna )

« Dzienniki - sierpień II - 2006 | Strona główna | Dzienniki - wrzesień I - 2006 »