« Marianna Dembińska - Opowiadania IV | Strona główna | Marianna Dembińska - Opowiadania cz.V »

15 sierpnia 2006

Dzienniki - sierpień II - 2006

15 sierpnia 2006 (wtorek)

Choć pogoda wiosenna ja się czuję przeziębiony.

Takie dziwne fale osłabienia mnie nachodzą i te bóle głowy. Siedzę i słucham płytę polskiej wykonawczyni ANI – prezentu z Polski. Płyta zwie się „Samotność po zmierzchu”.
Młoda wokalistka świetnie interpretuje wspaniałą muzykę, a jaki nastrój przy tym...
Utwór: Charlie, Charlie – pięknie śpiewa, a ... Nie mogę cię zapomnieć – jest tak zmysłowe, że nie potrafię się przy tym myśleć o niczym innym.


17 sierpnia 2006 (czwartek)

Jestem przeziębiony, dopadł mnie wirus – odpoczywam w domu.
Pogoda w kratkę, trochę słońca to znów pochmurno i chłodno. W sam raz siedzieć w domu. Może nadrobię przepisywanie dzienników i felietonów.
Acha, jestem umówiony z red. Lidką Mikołajewską na spotkanie w celu nagrania audycji i artykułu promocyjnego moje utwory. To jest jak najbardziej na czasie. A ja bardzo lubię z nią rozmawiać.
L.JPG
U nas bardzo często ludzie zmieniają domy. Jestem jednym z nielicznych którym dobrze w jednym miejscu :)

19 sierpnia 2006 (sobota)

Pogoda piękna a ja ciągle chory.
Ukazała się strona promocyjna z moją książką i płytą poetycką. Jest tam sporo informacji o powieści – nawet środkowy fragment, oraz jeden z wierszy w wydaniu „akustycznym”. No i informacja jak to można dostać.
Adres strony www.australink.pl/ksiazka
Promocja rozpoczęta... a książka jeszcze w urzędzie celnym.
drzewomale1.jpg

21 sierpnia 2006 (poniedzialek)

Dochodzę do siebie.
No i ruszyło... jest pierwsze zamówienie na książkę.
Skończyłem zaległą lekturę tygodników polskich i tutejszego i wziąłem się za miłą lekturęe „Sklepów cynamonowych” Bruno Schulza.
Tak, sprawiłem sobie przyjemność w Polsce zakupując sporo... cieńkich książek w Polsce. Problem z wagą w moim przypadku był bardzo istotny.
Unikałem twardych okładek i opasłych tomów...
dzienniki2.jpg

Strasznie marznę na porannym marszu... będzie z 5 stopni, ciągle ubieram długie dresy na te ranne wybiegi.

23 sierpnia 2006 (środa)

Ale ten Bruno Schulz miał poetyckie zacięcie do prozy. To jest bardziej liryczne niż nie jeden współczesny wiersz zwany... poezją.
Poetyka każdego zdania i do tego wręcz surrealistyczne obrazy otaczającego go świata. Tylko że w dzisiejszych czasach takie teksty nie zdobyłyby żadnej popularności, żadnego uznania – no może w wąskiej grupce fachowców od literatury.
Mimo, że fachowcem w tej dziedzinie nie jestem ale lubię takie teksty, bo to tak, jakby się było w galerii obrazów. Oglądało obrazy z lekką mgiełką, pokryte kurzem minionych lat, patyną czasu. Zapyziałe miasteczko które na wyrost probowało dorównac wielkim metropoliom tamtych czasów. A taki facet jak Schulz ze swą wyobraźnią i talentem pięknie to opisywał.
Dobrze, że w konwencji króciutkich opowiadań, bo gdyby była to powieść... zanudziłby nas na śmierć.

25 sierpnia 2006 (piatek)

Wiosennie i świeżo.
Znów uliczki niczym śniegiem przypruszone – tyle białego kwiecia na trawinkach i jezdniach wokół drzew orientalnych wiśni wysadzonych przy ulicy. Wszystkie krzewy ogłupiały i sypią kwieciem dookoła. Pełno białych płatków a i tych w różnych odcieniach różu. Niech tylko wiatr da znać o sobie a te już hulają w powietrzu.
mawsonlakes4.jpg

Wczoraj odebrałem całą przesyłkę mych książek z magazynu firmy transportowej. Urząd celny przejrzał, podstemplował i „poczardżował”

28 sierpnia 2006 (poniedzialek)

Ależ ta Marianna jest energiczna. A ile z niej humoru tryska...
Puściłem na stronie jej serie opowiadań. Ma temperament... nie ma co. Będę publikował przez kilka tygodni perypetie dwójki jej bohaterow. Bo jest tych odcinkow dość sporo a z tego co widzę, to Marianna pisze je na bieżąco.
Nie będę się powtarzał bo w innym miejscu podaje szczegóły, teraz tylko wspomnę że mówię o Mariannie Dembińskiej która oprócz wielu innych rzeczy, para się piórem i to z niezłym skutkiem. Polecam!

30 sierpnia 2006 (sroda)

Pogoda cudowna, wiosennie, ciepło... chce sie żyć.

Dostałem od Marianny Dembińskiej jej debiutancką powieść „Tobie to dobrze – czyli biografia (prawie) prawdziwa polskiej arystokratki robiącej międzynarodową karierę”.Ciekawie pisze, choć opowiadania wole. Są dojrzalsze literacko. Więcej swady i humoru (i w powieści tego nie brakuje). Zbiliżam się dopiero do połowy więc ciężko wyrokować, ale takie są moje odczucia. W opowiadaniach jest dla mnie lepsza, bo powieść „Tobie...” to niczym sceny z Bonda 007 – dziś w Chicago, jutro Tokio, pojutrze Kraków J...
A swoją drogą odłożyłem Schulza ( już zacząłem czytać „Santorium pod klepsydrą” które jest jakby częscią „Sklepow cynamonowych”), odłożyłem Jędrzejczaka (wspomnieniową książkę po angielsku) a czytam Dembińską... no cóż, młodość ma pierszeństwoJ.


« Marianna Dembińska - Opowiadania IV | Strona główna | Marianna Dembińska - Opowiadania cz.V »