« Felieton - Koleinowo.... | Strona główna | Dzienniki - sierpień II - 2006 »

14 sierpnia 2006

Marianna Dembińska - Opowiadania IV

Marianna Dembińska od kilku lat mieszka we Włoszech.
Mimo młodego wieku jest kobietą wszechstronną. Oprócz ciągot literackich - a ma się już czym pochwalić – jest… businesslady, jak mawiają Anglicy.

marianna2.jpg
Ale zajmijmy się głównie jest pracą artystyczną.
Jest autorką niedawno wydanej w Polsce książki pt. „Tobie to dobrze - czyli biografia (prawie) prawdziwa polskiej arystokratki robiącej międzynarodową karierę;". Właściwie - jak mówi z przymrużeniem oka sama autorka - to biografia prawie prawdziwa. Z jej kart przebija, tak rzadko dziś spotykany, optymizm. I nie jest to naiwna wiara w przypadek ale przekonanie, że dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości no i może szczypty szczęścia można osiągnąć sukces, nawet poza granicami swojej ojczyzny.
Z racji przywiązania do rodzinnych korzeni skompletowała imponujące drzewo genealogiczne sięgające 1390 roku. Co więcej, przygotowała stronę internetową (www.stalker-game.pl/history/), na której umieściła barwne historie rodu Dembińskich, także burzliwe opowieści o ich romansach i wielkich miłościach oraz rozmaite anegdoty i plotki. Jedną z najbliższych Mariannie postaci jest Urszula Dembinska – która była kobietą niezwykle ambitną i wpływową, podobno miała romans z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim. Inna kobieta – o tym samym imieniu i nazwisku, co nasza bohaterka była matką Aleksandra Fredry. Natomiast postać jej przodka, Walentego Dembińskiego zainspirowała ją do stworzenia nowego wina "GCR Walenty" (Grande Canceliere Reale Walenty – czyli Wielki Kanclerz Koronny Walenty), wina mającego na celu przypomnieć więzy łączące Polskę z Włochami.
marianna5.jpg Bo trzeba tu zaznaczyć, że Marianna Dembińska jest ekspertem w branży winiarskiej a także dystrybutorem i promotorem win włoskich. Powracając do osoby Walentego Dembińskiego - był on osobą cenioną i darzoną ogromnym zaufaniem na dworze królowej Bony i został pochowany na Wawelu.
Jej teksty publikowane były w tak wielu periodykach w kraju i za granicą, że nie sposób je tu wymienić. Ukazywały się tak w USA jak i na Białorusi, w Niemczech i na Cyprze.
Ponad rok temu, napisała sztukę pt. Casting, która została nagrodzona w prestiżowym włoskim konkursie teatralnym (Attori in cerca d’autore, wrzesień 2005) i 19 września tego roku zostanie wystawiona na deskach sławnego teatru Brancaccio w Rzymie. Była pierwszą nagrodzoną cudzoziemką w dwudziestoletniej historii konkursu. A 6 kwietnia br., w Teatrze im. J.Kochanowskiego w Opolu odbyła się premiera tej właśnie komedii (nadal na deskach teatru). Reżyserem jest Tomasz Man.
Mariannę rozpiera chęć poznawania i tworzenia wciąż czegoś nowego. Zajmuje ją również architekturą wnętrz i restauracją zabytków.
"...luksus to przede wszystkim pewien styl..." - to jej dewiza.
My poznajemy ją jako literata w serii krótkich opowiadań współczesnych. Poniżej zamieszczam 4 serię odcinków opowiadania. Następne, za parę dni. Przyjemnej lektury.
Krzysztof


Wszystko jest OK , czyli nikt nic nie wie , czeski film. (16)

- Dzwonilam do niego – zacwiergotala Ania do telefonu. Wszystko jest OK.
- Milo cie slyszec. U mnie nic ciekawego , a co u ciebie?
- No mowie ci przeciez! Wszystko jest OK!
- OK czyli jestescie razem?
- No nie! Tego nie wiem.Ale na pewno nic sie nie zmienilo.Dalej nic nie wiem czyli wszystko jest OK.Jak zawsze. Nie zostawil mnie! Rozumiesz?
Och!Oczywiscie ze tak.Przeciez to takie proste! Nawet dziecko by sie w tym polapalo!
- Powiedzial ,ale wiesz , specjalnie zeby zobaczyc czy jestem umiarkowanie czy chorobliwie zazdrosna ,to taki sposob zeby sprawdzic czy kobiecie na nim zalezy tlumaczyla mi ekspert meskich zachowan Ania P ; ze w tym lesie biega za kobietami.
- A nie biega ?-spytalam niesmialo.
- No co ty! On tak tylko mowi!Przeciez gdyby latal to by mi tego nie powiedzial!
Jasne. Logiczne , jak cala ta historia !
- Skoro tak mowisz. I ?
- Ja nie mowie! Ja to wiem!
- Ok... I ?
- Spytalam jak sie czuje ,a on narzekal ze malo spi – i tu , Ania , cwana sztuka zadala pytanie- pulapke : „mam nadzieje ,ze nie jest to spowodowane duza iloscia seksu” ?
Na to on „ No przeciez wiesz,ze ja po seksie zasypiam” . – Hurra , hurra odpowiedziala Ania smiejac sie. Malo snu = zero seksu ! W takim razie mogla zadac kolejne pytanie : Czy ty o mnie myslisz?”
Krzysiek – No czasami musze.
Ania – Aaahhh
Krzysiek –Telefon mi brzeczy i brzeczy
Ania – A jak myslisz , to co myslisz?
- Odpowiedz ? Jaka byla odpowiedz?- spytala Ania.
-Pojecia nie mam! Mow!
- Powiedzial , slowo w slowo ci zacytuje - „Mysle : dlaczego do cholery nie wylaczylem komorki!?” Widzisz. Wszystko jest OK!
- Bardzo sie ciesze.
- Jakas dretwa jestes.
Ja nie jestem dretwa.Jestem zmeczona , niewyspana i zla. Moge raz w zyciu byc zla ?Mam pisac komedie a jakos mi niewesolo.Brakuje mi 80 stron i mam jeszcze 20 dni.4 strony dziennie jak sie wie co pisac , to zaden problem.Ale jak mam pisac jak Ania dzwoni , ludzie pisza i prosza zebym im powiedziala co bedzie dalej. A skad ja moge wiedziec co bedzie dalej?! Co odwazniejsi pytaja czy tak naprawde Ania i Krzysiek sa malzenstwem. Inni, czy wlasnie organizuja slub.Dostalam maile ze szkoda ,ze Ania nie jest w ciazy i te w ktorych czytelniczki pisaly ze POWINNA BYC ! Inne twierdza ,ze ZLE ZROBILAM , ze nie zrobilam , ze jest w ciazy. A co ? Mialam ja zaplodnic?
Do tego znajomi mnie mecza , bo sa przekonani ze ja wiem duzo wiecej niz pisze , a oni tez chca wiedziec.Wcale duzo wiecej nie wiem.Historia w tej chwili jest jak wyzej opisalam.Czyli nadal nic nie wiadomo. Znam troche wiecej szczegolow , ale przeciez musze im (bohaterom) cos zostawic. Sama jestem ciekawa.Moim zdaniem byliby naprawde fajna para.

***
Kolacja gdy jeszcze byli „tylko przyjaciolmi”. Ania , Krzysiek , jego znajomi. Dosiada sie kolega Krzyska ze studiow w ktorym nie widzieli sie 10 lat.Jest podpity.Stawia wszystkim kilka kolejek lokalowego specjalu.Przy kazdym kieliszku patrzy na Anie i mowi „ Ja nie chce byc obsceniczny , ale pani ma piekne oczy , niech pani na niego uwaza” !
***
Tata Krzyska – „ Ile wy sie znacie ?”
Ania – „10 lat , moze wiecej”
Tata Krzyska – „10 lat mowisz.To zacznij na niego uwazac (smiech)”

***
Ciocia Krzyska – „ On juz taki jest.Przy nim sie glupieje. Niech pani ucieka ,jezeli nie chce pani z nim byc. Bo jak widze jak pan na niego patrzy , to na uwazanie juz za pozno, co?”

Krzysiek- „ I pamietam mialas wtedy taka rozowa sukienke” ( o wspolnym wyjezdzie kilka lat temu)

Krzysiek – „ Ty podobasz sie mojemu ojcu , ja twojej mamie. Problem rodzin rozwiazany”

Krzysiek – „ No i na co ci to wszystko bylo?”

Czy dzieci sa zarazliwe ? (odc 17)


Dzis rano to ja zadzwonilam do Ani. Przez nia , przez Krzyska i te ciaze ktorej nie bylo , przez te wszystkie nieprzespane noce i godziny interpretacji meskich zachowan ja tez zwariowalam. Wiec niech sie teraz ona ze mna meczy , zeby sprawiadliwie bylo. W koncu od tego sa przyjaciele!
No wiec snil mi sie Simon. Dla niewtajemniczonych , Simon to moj ex. Ex , ktory zapomnial ze mna zerwac (on zawsze duzo pracowal i byl w ciaglym biegu) a ja na jego urodziny polecialam do Californii , tym samym samolotem co jego nowa dziewczyna. Zdarza sie. Simon , to byl mezczyzna...O nie, nie bede o nim wiecej pisac! Po raz pierwszy od „o ho ho albo jeszcze dluzej” mi sie snil. Bylismy w Londynie. Mniejsza o szczegoly. Spytalam dlaczego wtedy tak sie zachowal. (Wiem doskonale dlaczego , i ta sprawa tak naprawde wcale mnie nie meczy!Mojej podswiadomosci tez nie!). Dowiedzialam sie ,ze jest tata trojki dzieci , z trzema roznymi kobietami. Ostatnie dziecko , syn , ma 15 miesiecy mieszka z mama w Tajlandii.Czasowo to sie wcale nie zgadza bo minelo juz pare lat ,ale on powiedzial czy raczej insynuowal ze zostawil mnie wtedy bo ta kobieta zaszla w ciaze. Problem mam niemaly , bo moje sny bardzo czesta sie sprawdzaja. Wiec co to mialoby oznaczac? Ze sie spotkamy? Malo prawdopodobne!Nie wybieram sie ani do Londynu ani do San Francisco (gdzie on mieszka).Apartament byl ciemny ale nie przytlaczajacy. Wrecz przeciwnie. W „stile minimalista”. W szarosci , tej pieknej szarosci Armaniego.
- Aniu , bez sensu jest ten sen!
- Moze oznaczac, ze za 6 miesiecy zajdziesz w ciaze i za 15 miesiecy urodzisz syna!
- Tak.Jasne. A Tajlandia?
- No....w Tajlandii zajdziesz w ciaze! Albo tam urodzisz.
- A Simon?
- To wcale nie musi byc on!Moze po prostu ktos z twojej przeszlosci.
- Juz mnie tak na sile nie pocieszaj!Czekaj...a wczesniej bylam na siedzeniu w taksowce z jakims starszym,dobrym (chyba?) znajomym.Profesorem.Zegnalam sie z nim , on wyjezdzal na lotnisko.Zostawil mi plik pieniedzy , dolarow.Dlaczego?I dlaczego dolarow skoro bylismy w Anglii? I powiedzial ,ze sie rozliczymy juz w Polsce,zebym te pieniadze wydala. Wlasciwie to on mi je dawal a nie pozyczal.Boze!Ja ich nie chcialam brac,on nalegal.Moze bede miala 70-letniego kochanka? Aaaaaa!
- Jak duzo tych pieniedzy bylo to albo mu sie spodobalo...albo hojny jakis...
-Bardzo smieszne!
- Sluchaj.Sprawdzimy w senniku?
- Simona w senniku raczej nie znajdziesz!
- Moze te pieniadze , co?
- Ok.
Siedzialam i czekalam na wyrok.Po chwili Ania zaczela sie smiac.
-I co? – pytalam.
- Siadz sobie wygodnie .
- No mowze!
- Snić, że się pieniądze otrzymuje – narodziny.
- E tam! Glupoty jakies ! Kto by w to wierzyl!

Czy dzieci sa „zarazliwe ?” – zaczelam sie zastanawiac.


Ps Z przyczyn od Krzyska zaleznych nie moge w tej chwili o nim pisac.Jest nadal w tym buszu i nie odzywa sie do Ani , ktora doszla do wniosku,ze pisac do niego nie bedzie.Stwierdzila ,ze skoro on tam pojechal odpoczac (rowniez od niej),to niech sobie odpoczywa az sie tym odpoczywaniem znudzi , zateskni i sam napisze.Cos slodkiego np „Bez serca jestes! Tyle dni bez sms’ow! „


Zadam odszkodowania! (odc18)

Sobota ma to do siebie , ze moge dluzej pospac.Przepraszam.Mam opisywac tylko fakty. Dopoki Ania nie zaczela kombinowac z Krzyskiem , sobota MIALA to do siebie,ze moglam dluzej pospac. Wczoraj o 2 nad ranem,szukajac natchnienia w butelce rumu ( ale nie bylo L ) probowalam napisac te cholerna komedie.Zostalo mi 18 dni i 80 stron.Fajnie,co? Gdybym nie zajmowala sie nie moimi sprawami i nie opisywala paranoi Ani i Krzyska mialabym „do przodu” cala gore stron.No ale teraz , to juz pisac musze , bo ta historia jest publikowana w 11 krajach (!). Ja sie bardzo z tego ciesze.Ale jeszcze bardziej boje.Bo zaczelo sie niewinnie.Jak zwykle zaprzyjazniony portal , pozniej kolejny i jeszcze jeden i jeszcze.Potem gazeta , potem inna , tygodniki,miesieczniki,radio. Jeszcze brakuje zeby serial nakrecili!Nie myslalam ze to tak pojdzie w swiat. Czego sie boje?
Boje sie ze jak Krzysiek w koncu z tego buszu wroci...a kiedys wroci...I „nie daj Boze” wejdzie na „moj przyjaciel google” ,albo na ktorykolwiek z portali publikujacych ...Ojojojoj!
Wrocmy do wczoraj - wczoraj nucilam sobie pod nosem piosenke , i dlugo cos mi nie pasowalo.W koncu odkrylam....spiewalam „ Do zwariowania jeden krok” !
Pozniej siedzialam i gapilam sie w ekran komputera , a w koncu zaczelam myslec (z czego sie smiejecie?!) zaczelam myslec o Ani i Krzysku. Tak mi zlecialo do 2 rano i polowy butelki rumu.Wiec dzisiaj , jak o 7.45 zadzwonil telefon- Ania- powiedzmy ze do najszczesliwszych nie nalezalam.W takie poranki moglabym kawe jesc prosto z opakowania.
- Boze co ja narobilam !
- To bylo pytanie?
- Nie dosc ,ze wczoraj zadzwonilam do Krzyska.
- OOO!
- To jeszcze mu potem wyslalam maile.
- Ile tych maili?
- Nie wiem.Musze policzyc.
- Ja ci te lapki zwiaze!
- No i jaki byl? Co ci powiedzial?
- Normalny.Chyba.Zartowal.Cos tam mi mowil.Kurde no...Wiesz,on sie chyba domysla ze ja ...no wiesz...ze on...
- Ze ci sie podoba?
- No wlasnie.
- No co ty! Na jakiej podstawie? – ironizowalam.
- Bo ja te smsy mu pisze.
- No zartujesz chyba! 10 w porywach do 15 smsow dziennie i mialby sie tylko przez to domyslec?
- Nie wiem kiedy on maile odbierze. W buszu nie ma internetu...
- Czy on czasem nie odbiera maili przez komorke?
- O Boze! I po co mi to mowilas? Ja sie zapadne pod ziemie.
- Co bylo w tych mailach?
- W jednym slowa piosenki...
- Oooo
- W drugim cos ŕ la sama nie wiem.
-?!
- Cos ŕ la....takiego romantycznego...wierszowatego.
- Ze co!???
- Boze ! I co teraz?
- No nic.Cos jeszcze wyslalas?
- No....
- ?
- Zdanie ladne co gdzies znalazlam.
- Jakie?
- Potem ci przesle.
- Cos jeszcze?
- Sms „slodkich snow”
- Ania ! Co sie CIEBIE stalo?! Ugryzlo cie cos?



Ps.W tym odcinku puenty nie bedzie.Glowa mnie boli.Rum
Ps.2. Puenta musi byc bo inaczej tytul odcinka jest bez sensu! Zadam odszkodowania za stracone mozliwosci pisarskie (chodzi o te komedie ktorej nie pisze).O to ze moja podswiadomosc zwariowala- pod wpywem historii pary ktora para nie jest i za cos jeszcze ale teraz nie pamietam(glowa boli dalej)



Zlosliwa baba (odc19)

Tego samego dnia co wyzej. Zadzwonilam do mamy i pozalilam sie na bol glowy. Mamusia zdiagnozowala przepracowanie. Oczywiscie nie pochwalilam sie o meczu
Ja-Rum. 1:0 .( 1:o dla mnie czyli wygralam, nie?)
Mama , ktora nie czyta tego co ja pisze , choc regularnie zwraca mi uwage na brzydkie slowa (ktorych uzywam malo , prawda?) no i bledy (kura powinno pisac sie kňra bo wymienia sie na rosol i tak dalej. Wtedy logiczny by tez byl Kňrnik. Nie bylam nigdy w Kňrniku , ale sympatycznie brzmi.Kiedys pojade.Wiem. Jak bede musiala uciekac gdzie pieprz rosnie jak sie Krzysiek wk*****, za przeproszeniem). Ale dlugi ten nawias.Teraz jak napisalam ,ze pojade do Kornika pojechac tam nie moge , bo przeciez mnie Krzysiek znajdzie. Ale ja glupia jestem.Musze sobie wymyslec inne miejsce i nikomu nie powiedziec.
Zadzwonilam do Ani.Bo ta miotla i wlasciwielka pieknej miotly (ha ha ha) wczoraj zadzwonila do Krzyska i nic mi nie powiedziala!
- Sluchaj.Co ci Krzysiek wczoraj mowil?
- Nic takiego.
- Ty ty! W imie wolnego dziennikarstwa pytam! Musze cos pisac,nie?
- hm....
- No zartuje.Moooow....
- Zaczelo sie od tego,ze mi powiedzial „ poczekaj,musze wyjsc z lozka,bo nie jestem sam , i nie moge swobodnie mowic”
- A byl z kims?!?
- Wiesz , akurat kamera ktora zainstalowalam w buszu zeby go obserwowac mi nie dzialala! Skad moge wiedziec!Bylam?
- Ok.Ok. Nie strzelaj do mnie i nie krzycz! Glowa mnie przez ciebie boli ze ojoj!
- Ale mysle,ze to takie jego gadanie,bo jak mowi to nie robi , jak robi to nie mowi.Znasz go przeciez.
- Tak...specjalnie tak powiedzial...A to malpa zlosliwa!
- Dlaczego przeze mnie boli cie glowa?
- Za duzo by opowiadal.
- I co jeszcze ci powiedzial?
- No sama nie wiem.Ale tak sobie mysle,ze przeciez gdyby nie chcial zebym do niego pisala czy dzwonila to by mi powiedzial,nie?
- Mysle ,ze tak.
- A jak nie?
Po jaka cholere do niej dzwonilam!Brrr! Jakbym nie miala nic do roboty!
- Ale moze ogranicz te smsy...
- Wczoraj ograniczylam.Napisalam tylko 5. I 5 maili.
- 5 maili?!
- Ja chyba za nim tesknie...A on za mna nie.Nawet mi to powiedzial. Spytalam „ tesknisz za mna ?” a on „ no chyba zartujesz”.
- Ale wiesz,ze Krzysiek....On zawsze na odwrot , no i .....Ania nie dala mi dokonczyc zdania ktore i tak w mojej glowie skonczone nie bylo.
- A moze gdybysmy sie wczesniej nie znali to by mi powiedzial „ciao bella” i tyle.
Albo gdybym do niego nie pisala...
- Ania. On nie wykluczal mozliwosci ze moglibyscie byc rodzicami – uwaga uwaga – tego samego dziecka!
- No tak , ale kiedy to bylo!
Kiedy to bylo?! W kalendarzyku sobie sprawdz miotlo jedna!
- Sluchaj, cos ci opowiem.Idealnie pasuje do tej calej sytuacji.Ty,Krzysiek ,interpretacje....Jednym z miejsc gdzie publikowana jest wasza historia jest tygodnik Glos znad Niemna, z Bialorusi.Przyslali mi wlasnie gazety,poczekaj przeczytam ci cos :

Maz wraca nad ranem do domu. W drzwiach wita go zona:
- O moj ty biedaku!...Znowu calonocne zebranie?
- No...
- Daj plaszcz...masz szminke na plaszczu...zaraz wytrzemy...pewnie znowu ta stara ksiegowa wycalowala cie w pracy?
- No....
- Masz tez szminke na kolnierzyku...Pewnie ktos cie pobrudzil w autobusie?...
- No...
- Sciagaj lachy i kladz sie spac.Musisz odpoczac biedaku...
- No....
- Jestes podrapany na plecach...Znowu wpadles w ten krzak przed domem...
- No...
- Krzysiek! Ty masz na sobie damskie majtki!
- No to teraz kombinuj!

- I co w tym smiesznego?
- Ha ha ha.Troche jak ty i Krzysiek,nie?
- Aha.I spytalam go czy czyta opowiadania twoje o nas.
Serce mi z wrazenia mocniej bic zaczelo.
- I?
- Powiedzial „po co?”
- Uffff- odetchnelam
- Ale wiesz.On zawsze wszystko na odwrot!
- Zlosliwa baba – odpowiedzialam i odlozylam sluchawke.


Ps. W tym Glosie , jest taka Pani Ala na ktora trzeba uwazac bo kabluje. Przeslala mi zdjecie redakcji , ja z gracja pozwolilam sobie na uwage,ze Pan Redaktor Naczelny(klaniam sie nisko) jest „fajniutki” a ta Pani poszla i mu to „wziela i powiedziala!”
Ps. 2. Aby skomentowac to zajscie uzyje slowa ktorego nauczyla mnie Pani Dyrektor Miejskiej Biblioteki w Ostrzeszowie , w czasie spotkan z mlodzieza jakie mialam tam w maju : „ ALE SIARA! „ (podobno „obciach” wyszedl z mody)




Koniec tego dobrego! (odc 20)

- Mam tego dosc!
- Ania ? Co sie dzieje?
- Sluchaj. Potrzebuje sie wygadac.Moge przeklinac?
- A klnij sobie !
Ania odkryla tajemnice Krzyska.Co robi ,ze kobiety za nim szaleja.Proste. Zaprasza na kolacje , czy wyjazd. Podrywa,czaruje ,robi nadzieje a pozniej , gdy kobieta mysli ze to poczatek „czegos” zaczyna ja olewac.Zupelnie i calkowicie.
- Czy „olewac” to przeklenstwo?
- Nie , chyba nie!
- No wiec zaczyna ja k**** olewac!
Ania nie wytrzymala i napisala sms. Tym razem z jasna prosba , zeby napisal jej cos milego ,zeby przyznal sie ze on tez chociaz troche teskni i mysli.Prosba konczyla sie slowami „prosbe swa motywuje tym,ze niejasna sytuacja utrudnia mi prace , doprowadza do bezsennosci i prowokuje stany zadumy.Ps. Przyjdzie mi tez duzy rachunek za wode,bo biore kapiel 2 razy dziennie w celu zrelaksowania sie”
- Ty wiesz co on mi odpisal?
- Cos wyjatkowo glupiego zaloze sie – powiedzialam – bo Anie znam juz troche ale w jej glosie wyczuwalam nieznana mi nute goryczy,zlosci,rozczarowaniai smutku.
- No.Jasne ze tak.Ze mam sama rozladowac napiecie i ze wanna jest na to doskonalym miejscem!
- O ja cie! Ale wiesz – probowalam ratowac ja moglam sytuacje- on taki jest!
- Przestan go bronic!
- Ja go nie bronie!Ale wiesz,ze on...
Jeszcze czoraj Ania z tego smsa serdecznie by sie smiala.Dzisiaj robi tragedie.Czy boi sie ze go straci zanim tak naprawde historia sie zaczela? Pragnie jednego milego slowa a on milczy jak zaklety i dlatego kompletnie „odlatuje”?
- K**** tylko nie pisz tego! Albo pisz!Ku przestrodze!Mojej i kobiet wielu.Ja wiedzialam ze nic z tego nie bedzie.Krzysiek to Krzysiek.Dran jeden.Lajdak.A ty mnie w to jeszcze pakowalas!
- Ja?
- Pyatalam cie ,pamietasz ? „Czy twoim, zdaniem jak przyjaźń przekształca się w coś więcej to zawsze z tego muszą być jakieś problemy? „
- A ty? Ze nie,ze absolutnie!W zadniutkim wypadku!To co? Tego problemu nie nazywasz problemem?
Zaczela plakac,a mnie sie serce krajalo.Nie wiedzialam co myslec, co mowic.
- Po jaka cholere mieszal mi w glowie? Znal mnie.Wiedzial jaka jestem. Czuje sie jak dziecko ktore w Wiglilie odkrywa ze nie dostanie zadnego prezentu,choc bylo grzeczne caly rok.Czuje sie jak idiotka , ktora robila sobie nadzieje ...Czuje sie ...okropnie. Tylko ze, jasny gwint , to on obudzil we mnie te uczucia.Nie ja sama. I co mi powiesz?
- To cie pewnie nie pocieszy ale , wiesz jakos tak sie dziwnie sklada,niesprawiedliwie moze nie dziwnie , ze w zyciu albo sie kocha albo jest kochanym.Rzadko idzie to w parze.
- Ale teraz dolozylas do pieca!
- Aniu,moze robisz z igly-widly,co? On tam w tym buszu.Z kumplami.Musi odreagowac. Wiesz ile sie dzialo przez ostatnie 4 lata w jego zyciu.Jest zmeczony.Moze ...daj wam troche czasu.
- Nam ? Nie ma zadnego „nam”.Koniec tego dobrego! I wiesz , nie bede do niego pisac!

Nie wiem czy ciag dalszy nastapi.

Ps.Ania nie wytrzymala.Wyslala sms , zamiast cowieczornego „Spij slodko” napisala „Spij.Lajdaku”. odpowiedzi nie bylo.Obiecala ,ze jutro rano nie wysle smsa „ Milego dnia” bo skoro jej dzien nie bedzie mily,to dlaczego jego ma byc?!


PRAWO ARCHIMEDESA ( odc 21)


Godzina 21.33 . Telefon. Ania.
- Juz sie o ciebie martwilam.
- Spedzilam bardzo konstruktywnie te dwa dni.
- Tak?
- Tak. Poswiecilam sie czytaniu interesujacych ksiazek psychologicznych. Aha. Zanim mnie o to spytasz, do Krzyska nie pisalam. To juz 48 godzin minus 2 i dwadziescia minut. Nie .Czekaj.Byla 23,30 czyli minus 40 minut. Kurde.Nie. Sluchaj.Dobra tam , jak do ciebie zadzwonie o 23,30 dzisiaj to bedzie dokladnie 48 godzin!
No wiec Ania przeczytala interesujace ksiazki. Pierwsza – „Jestem szczesliwa bo on mnie nie kocha” dala jej wiele do myslenia.Ukazala wszystkie pozytywne strony jej obecnego zycia o ktorych na codzien sie nie mysli , jak np to,ze nikt jej nie budzi chrapiac,nie zwraca uwagi na to jak jezdzi , i ogolnie nie mowi co jak kiedy i dlaczego ma robic.Wow!
Druga ksiazka to byl swego rodzaju test dla niej i dla niego , dajacy nieskonczona ilosc skrzyzowan osobowosci. I tak Ania jest „mydlem” . Czyli , ladniej mowiac „ dobra wrozka” , ktora mezczyznie ktorego kocha nie potrafi niczego odmowic i znosi wszystko. Dzielnie i z usmiechem.Co wiecej , sprawia jej to przyjemnosc,bo wie ,ze dzieki temu jej mezczyzna jest szczesliwy.
Czyli poswieca sie i jeszcze sie z tego cieszy.Niestety do tych poswiecen jest zdolna gdy ona kocha,a, majac wredna i chora podswiadomosc zachowuje sie oschle z mezczyznami ktorzy „nosza ja na rekach”. (mydlo sie mydli tylko w wodzie).Wniosek:lepiej zeby byla sama bo albo bedzie nieszczesliwa z idealnym mezczyzna , albo dawala szczescie komus , kto byc moze tak jak ona wcale nie potrzebuje „kochajacego” partnera a innego „mydla”. (Bo niektorzy z nas sa szczesliwi tylko w masochistycznych zwiazkach – to moja prywatna uwaga.)W okresleniu „mydlo” chodzi o to ze partner w zyciu, jak- mydlo w wannie wymyka sie z rak, wiesz ze jest ale co zlapiesz gdzies ci umyka. (Ksiazka pisana na poczatku lat 90-tych,mydla w plynie nie byly takie popularne). Krzysiek natomiast wyszedl na pograniczu dwoch (taka sama ilosc punktow),ale obiecalam Ani ze ich nie opisze.(Jedna z osobowosci zaczyna sie na literke”m” i sie pieni).
Te dwie lektury sprawily,ze Ania stworzyla zupelnie nowa ,wodna, wlasna teorie. Na podstawie „Prawa Archimedesa” Pamietacie ?
„Na każde ciało zanurzone w cieczy działa siła wyporu skierowana ku górze i równa ciężarowi wypartej cieczy”.
Czyli – tlumaczyla mi z przejeciem- jej wszystkie starania,okazywania czulosci i zaangazowania na Krzyska , ktory „ i chcialby i sie boi” odniosly dokladnie odwrotny skutek.Kazdy jej „krok do przodu” dzial z przeciwna sila z jego strony. Oczywiscie nie od razu.Na poczatku mu sie to podobalo (samiec-lowca) .Przeslalo mu sie podobac od kiedy byli w wodzie. Bo prawo Archimedesa wypycha w wodzie.Czyli jakims okreslonym srodowisku. Ich srodowiskiem pewnie bylo jak Ania palnela do niego per „kochanie” i tu „samiec-lowca” zamienil sie w uciekajace mydlo.
Mnie zastanawia jedno : czy te mydlano-wodne skojarzenia maja cos wspolnego z faktem (podswiadomie oczywiscie) , ze Krzysiek jest zodiakalnym wodnikiem J

Ps. Znalazlam to genialne zdanie , nie wiem czy pasuje , ale bardzo mi sie spodobalo.Wiec sie podziele : „Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych”. W. Allen



No i wzial i napisal (odc 22)


- Boze! Zgadnij co sie stalo?!
- Teoretycznie Pan Bog niczego zgadywac nie musi,bo on i tak wszystko wie. No i jak chcesz z nim rozmawiac,to niestety pomylilas numer.
- Czy ty zawsze musisz tak glupio gadac? No zgaduj!
- Hmmm.Wygralas w totka?
- Bardzo smieszne.
- Hmmm.Woody Allen chce zebys u niego zagrala?
- No dobra.Powiem ci bo i tak niezgadniesz! N a p i s a l do mnie.
- Kto? – spytalam zeby sprawdzic jak bardzo Ania kojarzy co sie wokol niej dzieje.
- No Krzysiek!A kto?!
Oj nie kuma – pomyslalam.Ciekawe co tez jej takiego napisal,ze tak sie cieszy-myslalam. No,ale przeciez Ani niewele trzeba do szczescia.Uwaga uwaga. By wywolac burze szczescia,rewolucje hormonow i sama nie wiem co jeszcze wystarczyl sms o tresci : „ Protest song” ? .
- A ty co mu odpisalas? „ ja tez cie kocham” ?
- Nic.
- Nic?! Ale sie zawzielo mydlo,no ! Sie wziela i nie mydli ...
- Jak mi przyjdzie cos do glowy to odpisze.(powiedziala to perfidnym glosem,strach sie bac)
Oczywiscie teorie o mydle , mydlinach i innych cieczach zostaly totalnie odstawione na bok (brednie jakies,kto by w to wierzyl!) , co do Archimedesa , ktory zyl sobie „nie dosc , ze kiedys dawno temu i w dodatku przeciez nie w Polsce (!)” , to „co ma piernik do wiatraka” a cialo zanurzone w cieczy do zwiazku (ktory zwiazkiem nie jest) jej i Krzyska.
Oczywiscie,to, ze napisal potrzebowalo teraz odpowiedniej interpretacji. Dlaczego sie odezwal?Co mial na mysli piszac „Protest song?”.Wlaczalam „turbo” moich niewielu zreszta szarych komorek gdy zawyl glosno moj wyczulony na pewne slowa alarm.
- Ze co? – Prawie krzyknelam do sluchawki.
- „...nem”
- Powtorz!
- Uuuppsss! Sie wzielam i wygadalam...?
- No!Sie wzielas i wygadalas!
Sylwester 2004.Zakopane.okolo 20 osob. W tym Krzysiek i Ania.O godzinie 21 wychodza na spacer. Ona : „ tak bym chciala zeby ci sie poukladalo” On milczy. Ona : „ co ja mowie! Poklada ci sie,zobaczysz.Oddaje ci moje noworoczne zyczenie.Czyli masz dwa ” (trzepocze rzesami , dla uroku i broda z zimna)
- Pamietasz gdzie ja wtedy mieszkalam?
- No pamietam.Co to ma do rzeczy. O rany! Na parterze mieszkalas! I mysmy....
- No....ha ha ha !
Okolo godziny 22 (Sylwester 2004) Ania przyszla z bardzo smutna minka, ze niestety musi wracac do Krakowa,bo dzwonila sasiadka mowiac ,ze chyba rury popekaly i jej sie na glowe leje. Anie do Krakowa odwiozl wtedy Krzysiek. I nie wrocil , po snieg byl jak jasny gwint , wiec by sie nie oplacalo... Ale skoro mieszkala na parterze to jak mogla kogos zalac?!Myszy z piwnicy dzwonily? Pachnie mi to zapachem„dlaczego ja nic o tym nie wiedzialam!?”
I tak , po poltora roku , dowiedzialam sie,ze oni czuli do siebie „miete przez rumianek” juz wtedy!
Naprawde zostali w Zakopanem (przez tydzien!!!), w mieszkaniu kuzyna Krzyska nabijajac sie ,ze nikt z nas nie zorientowal,sie,ze jej wymowka byla glupia i powiedzmy niewiarygodna. W czasie tego tygodnia, Krzysiek powiedzial ze on nie jest gotowy na nic powaznego, bo jeszcze lize rany,a ona wylaciala ze swom feministycznym „chce byc wolna,chce zwiazku ale nie dzieci „. Krzysiek z kolei na punkcie dzieci ma calkowite kuku.Wspolnej drogi zycie nie wykryto,stwierdzili wiec,za obopolna zgoda,ze to nie jest dla nich czas i ze lepiej bedzie jak wroca do stanu poprzedniego.Przyjazni czyli.
Troche mi to komplikuje pewne interpretacje...Musze sie powaznie nad tym zastanowic!
Hmmmm....

Ps. Telefon Ani , godzine pozniej :
- O Boze !
- Tak , to ja , slucham.
- On mi tego sms wyslal 12 godzin temu! Jak to sie stalo,ze ja go nie widzialam? To mozliwe zeby sms szedl 12 godzin?Czy doszedl a ja nie widzialam?! Boze! Co on sobie pomyslal,ze ja mu nie odpisalam? Ok. Godzine czy dwie, ale 12?!
Pewnie myslal co i Ty czekajac na jego odpowiedz dwa dni i trzy noce! BRRRRR!

Marianna Dembinska

« Felieton - Koleinowo.... | Strona główna | Dzienniki - sierpień II - 2006 »