« Marianna Dembińska - opowiadania. CZ.III | Strona główna | Marianna Dembińska - Opowiadania IV »

12 sierpnia 2006

Felieton - Koleinowo....

Tego lata rozkopano niemal wszystkie główne drogi w kraju nad Wisłą i Odrą i paroma innymi rzekami.

I co najważniejsze nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Zmotoryzowani stali w ponad czterdziestostopniowym (tak, tak… przy drodze temperatury są znacznie wyższe niż te oficjalnie podawane) upale, a polscy drogowcy jak to polscy drogowcy… niewiele sobie z tego robili. Mówiąc delikatnie – ignorowali sytuację. Swojskie widoczki jak za komuny – jeden pracuje a pięciu się przygląda, czyli po prostu wypoczywa. Gazety czasem publikują fotoreportaże z tych kuriozalnych stosunków pracy, ale kto by się przejmował gazetami. Wiadomo – prasa kłamie!

W ten sposób Polska coraz bardziej odstaje, nie wspominając zachodniej Europy, ale nawet od krajów sąsiednich: Słowacji czy Czechów. Polska ma najkrótszą sieć autostrad a do tego najdroższych w Europie.

Na domiar złego, tu jeszcze katastrofy budowlane się zdarzają. Nie tak dawno zawaliło się stawiane właśnie przęsło wiaduktu na Zakopiańce. Następnego dnia ekspert wypowiedział się autorytatywnie, że to z powodu… temperatur! Temperatur?! – to oni w piekle budowali, czy w centrum Europy o klimacie umiarkowanym (nawet jak trochę przygrzewa).
W tej sytuacji tu w Australii nie powinniśmy już mieć żadnego wiaduktu.

Podobna sytuacja z nawierzchnią ulic. Tylko trochę przygrzeje, gdzieś w okolicach 25 stopni już po przejeździe średniej wielkości ciężarówki robią się koleiny, a asfalt lepi się przechodniom do obuwia.
Tak, koleiny to specjalność polskich dróg a nawet autostrad. Niewiele jest odcinków dróg gdzie ich nie ma, lub jeszcze ich nie ma.

A swoją drogą to upiekło się byłemu premierowi Marcinkiewiczowi, że go z premierostwa odwołano. Bo wcześniej pod słowem honoru zapewniał, że sam dopilnuje aby do 2009 roku wybudowano 500 kilometrów autostrad. Z tymi opóźnieniami szans żadnych nie miał. Trzeba też pamiętać, że sezon budowy dróg w Polsce, ze względu na pory roku jest dość krótki i nawet połowy z tego planu nie da się zrealizować.
Zresztą nowy premier ma inne priorytety. Ten obiecuje nowe mieszkania, bloki, osiedla.

Przez te upały tego lata ciężarówki miały ograniczenia w poruszaniu się międy innymi z wyżej wymienionych powodów. A co za tym idzie i straty finansowe w przewozach i w ogóle w przemyśle. Wiadomo, reakcja łańcuszkowa. Ale, ale... wzrasta za to produkcja rowerów i to rowerów chińskich w Polsce. W okolicach Słupska rośnie jak na drożdżach chiński rejon przemysłowy. No, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... a Polacy lubią rowery.

Może jednak, zamiast na drogach lepiej skoncentrować się na ścieżkach rowerowych. Same zalety: jedna szerokość normalnej drogi to najmniej pięć ścieżek, czyli oszczędność asfaltu, no i problem z koleinami odpada (chyba?). A więc zamiast tych 500 kilkometrów dróg, machnąć dwa i pół tysiąca kilometrów ścieżek rowerowych... byłoby się czym pochwalić. Holendrów może by Polska nie doścignęła, ale byłaby w ścisłej czołówce posiadaczy tras rowerowych.

A może nawet jak za Gierka… w pierwszej dziesiątce. Tak wtedy byliśmy we wszystkim dziesiątym krajem na świecie. Kiedyś zapytano byłego prezesa telewizji polskiej Macieja Szczepańskiego - ojca telewizyjnej propagandy sukcesu - dlaczego akurat dziesiątym...
- Wszak to liczba doskonała – odpowiedział.

Wasz Chris
ps. aby zakonczyc optymistycznym akcentem pare ladnych polskich miejsc.
GDANSK1.JPG
GDANSK
KRAKOW1.jpg
KRAKOW
WROCLAW1.JPG
WROCŁAW

« Marianna Dembińska - opowiadania. CZ.III | Strona główna | Marianna Dembińska - Opowiadania IV »