« Dzienniki - sierpień I - 2006 | Strona główna | Felieton - Koleinowo.... »

11 sierpnia 2006

Marianna Dembińska - opowiadania. CZ.III

Marianna Dembińska od kilku lat mieszka we Włoszech.
Mimo młodego wieku jest kobietą wszechstronną....

więcej informacji o Autorce zamieściliśmy w części pierwszej. Dziś zapraszamy na część III

Czy leci z nami lekarz? (Odc11)

W około 1500 filmach nakręconych w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat i przedstawiających katastrofę na pokładzie samolotu ( burza, zbliżające się UFO, porwanie samolotu przez wariata, terroryści itp.) akcja z „dreszczykiem” zaczyna się jak stewardesa zadaje właśnie to pytanie (z źle ukrywanym strachem w oczach): „Czy leci z nami lekarz?”
Ja, jak słyszę dzwoniący telefon mam ochotę krzyczeć jak na horrorze V kategorii : „Help! Au secours! Aiuto! Pomocy!”. Gdyby miało pomoc, mogłabym teatralnie chwytać się ściany i zakrywać oczy rękoma.
Dzisiaj przerabiamy lekcje, „Z kim on teraz jest?” oraz „Dlaczego mnie o nic nie pyta?”.
Krzysiek pojechał na kilka dni w jakąś Puszczę. Taka „męska wyprawa”. Napisał do Ani. Uprzedził. Nie wyjechał bez pożegnania. Ania pożyczyła mu udanego wypoczynku, chociaż wie, że w tym wyjeździe nie o wypoczynek chodzi, tylko o możliwość picia i trzeźwienia z daleka od świata i....oczywiście zaczęła do mnie wydzwaniać jeszcze częściej niż wcześniej.(a głowę bym sobie dała uciąć, że to niemożliwe). Prościej byłoby gdyby w ogóle ze mną zamieszkała, ale nie będę jej tego proponować, bo po kilkunastu godzinach miałabym Anię z całym dobytkiem na głowie.
- Słuchaj...ja nie wiem z kim on pojechał. A jak z jakąś inną dziewczyną? A może on sobie tak jeździ... z kobietami rożnymi...w rożne miejsca. W zależności, która co lubi...z ratowniczka nad morze, z harcerką w puszczę, a ze mną... do Lodzi i Czestochowy!
- A nie mogłaś się spytać, sieroto jedna?
- Głupio mi było. Jakby chciał sam by mi powiedział. Niedobrze mi.
- O! Panie!
- Wiesz. Jeszcze myślałam , że mógłby się (seria nieocenzurowanych słow.) spytać czy wszystko jest ok!
-Pewnie czeka aż ty mu coś powiesz.
- Dlaczego niby ja miałabym coś powiedzieć? Perfumy mi śmierdzą.
- Anka, jak ty w ciąży nie jesteś, to ci normalnie wleję!
- I mi się wtedy śniło....
- Śniło ci się też, że twoja mama ma romans z Clooneyem !
- A jakie masz dowody na to, że nie ma?!
Próbowałam zmienić temat na sierpniowe słonce, wysokie temperatury i beznadziejny program zarówno w polskiej, włoskiej jak i niemieckiej telewizji. Nie działało. Moja przyjaciółka z każdą mijającą minutą była bardziej oburzona o to, że Krzysiek nie pomyślałby spytać czy ma się martwic/cieszyć czy nie.
Nie wiem jak ona wyobrażała sobie to pytanie „ Cześć. Co słychać? Czy dostałaś miesiączkę?” (?!)
- On teraz, w tej puszczy może zapładnia sobie inną.
- Jasne. Krzysiek budzi się rano i myśli, „co mógłbym zrobić dzisiaj? Ach. Zapłodniłbym kogoś” Ania idź wziąć zimny prysznic!
- Odczep się! Brałam już 3 gorące kąpiele. Na wywołanie okresu. Ale nie działa. A co będzie jak ja NAPRAWDĘ jestem w ciąży? Co z moją pracą? Jak jestem, to wiesz, ja się gdzieś zaszyję daleko od świata. Wyjadę w jakieś góry albo gdzieś indziej. Nieważne gdzie. Wynajmę domek bez telefonu. Boże, jaki wstyd!
Później poleciała hurtowa ilość bredni rożnych. Na końcu oberwało mi się, bo jej nie uprzedziłam. Nie wiem, przed czym. Ciążą? Myślałam, że jest za duża na bajeczki o miodniku i pszczółkach.
Nie jestem przygotowana do tego typu sytuacji. Znam Anię całe życie, i alarmów „jestem w ciąży” nigdy nie było. Jest wystraszona. Może czuje, że rzeczywiście jest w ciąży? Może boi się tego, co będzie? A co będzie? Gdyby była czy zamieszkaliby razem? Jak zareagowałby Krzysiek? Czy byliby w stanie przeżyć życie razem? O tym, że coś tam się pomiędzy nimi dzieje nikt nie wie. Ja wiem, że to wcale nie jest śmieszne, ale chce być przy tym jak Mała Kinga (biegająca za Krzyskiem od 10 lat, nawet, gdy był jeszcze żonaty) dowie się, że nie tylko Krzysiek się z kimś spotyka. Ten ktoś to Ania. W ciąży. Ha ha ha!



Nie dajmy się zwariować! (Odc. 12)

- Piersi mi się w biustonoszu nie mieszczą!
Mnie się pewne sprawy w głowie nie mieszczą – pomyślałam, na głos powiedziałam jednak:
- Może wygotowałaś w 90 ° i się skurczył?
- To wcale nie jest zabawne.
Ma rację. Nie jest. Ale wysłuchiwanie 12 godzin dziennie „jestem w ciąży” „swędzi mnie lewe oko, to na chłopczyka?” „ Niedobrze mi” „ a co będzie jak NAPRAWDĘ jestem w ciąży” też zabawne nie jest. Zaczynam wpadać w panikę jak pomyślę, że, jeżeli jest w ciąży, będę tego słuchać przez następnych 9, pardon 8 miesięcy. Później zaczną się ząbki, raczkowanie, pierwsze kroczki...W co ja się wpakowałam? Cholera jasna! Nie mogłam jej jakoś uprzedzić!? A Krzysiek? No stary durny!(za przeproszeniem)
- Jak nie jestem, pojadę do Częstochowy!
- Częstochowę to ty, kochanie ty moje, lepiej z daleka omijaj. Podobnie jak Łódź!
- Mogę zrobić zdjęcie i przesłać ci mailem.
- Czego?
- Piersi!
- Och! Nie trzeba! Wierze ci na słowo!
Ostatnio moje koleżanki zaszalały. Wszystkie. Jedna po drugiej. Wygląda na to, że się dogadały za moimi plecami. Agnieszka, mama czteroletniej Darii poprosiła o „bis”. Jej maż, Robert, zachwyca się okrągłym brzuszkiem i nosząc Darie „na barana odlicza dni do października, kiedy to będzie tata po raz drugi. Sylwia, jednego malucha nie nauczyła jeszcze chodzić jak zaszła z drugim w ciąże. Ma uśmiech od ucha do ucha nawet jak śpi (widziałam na własne oczy). Beata urodziła w lutym i... zupełnie zwariowała. Kaśka, która kiedyś odległości odliczała na spalone papierosy ( dwa papierosy dalej skręcisz w prawo, przy trzecim zobaczysz tabliczkę...) Stała się królowa garnków i zdrowego żywienia dla dwóch potworów (jej słowa!) z których starszy, Marcin ma 2 latka a młodszy, Rafał właśnie uczy się wchodzić do szuflad. Jest jeszcze kilka innych koleżanek, ale zagroziły, że nie będą mnie zapraszać na niedzielne obiady, jeżeli o nich cokolwiek napiszę. Nie będę ryzykować. Gotują bardzo dobrze, wiec mi się to po prostu nie opłaca. Nawet kot zaszedł mi w ciąże i okazał się kotką! Bezdzietni i bezciążowi pozostają Aneta i Grzesiek, ale oni są w Chicago i (odpukać) moja siostra. Ale Mała Gosia – jest za mała. No i (daj Boże) Ania. Powariowali.
8 godzin i 3 telefony później:
- Dalej i nic i dalej mi niedobrze. I głowa mnie boli.
- Weź tabletkę.
- Żartujesz chyba!? Dziecko mam truć?! Tym bardziej ze głowa mnie boli po drinku.Ale ze mnie matka!
No i jesteśmy na etapie Bridget, Jones która obchodziła żałobę po utracie nigdy nie spłodzonego dziecka!
Ania nie wie,czy obudziła się z mdłościami czy tez one ją dopadły jak zaczęła się zastanawiać czy jest jej niedobrze czy nie. W pierwszym przypadku byłby to objaw ciąży, w drugim lekkiego świrnięcia. Wczoraj o 3 nad ranem nie mogła spać (a leżała na plecach, żeby dziecka nie ugniatać, choć zawsze śpi na brzuchu bądź na boku!), wstała i zrobiła sobie drinka giganta. Zasnęła.
Dzisiaj rano nie wytrzymała, zadzwoniła do Krzyska i powiedziała mu, że nie ma się, czym przejmować, ale ona się przejmuje. Powiedział „Hm....” później „ Hmmmmm” Po czym „Ale numer! ha ha ha „ a na koniec „ No nie przejmuj się! „Ania miała wątpliwości czy on zrozumiał, o czym ona mówiła. Wątpliwości rozwiane zostały sms’em którego treści przytoczyć nie mogę, ale powiem tylko, że zawierał dwa imiona: dla dziewczynki i dla chłopczyka. Ania zachwycała się tym, że właśnie w tej kolejności.
10 godzin i nieskonczna ilość telefonów później:
- On do tego buszu pojechał się zaszyć przede mną.(płacz)
- Że, co?
Krzysiek nie pisze tak często jak kiedyś. Co oczywiście nie jest spowodowane brakiem zasięgu czy po prostu chęcią odcięcia się od wszystkiego przez kilka dni. On ją zostawił, bądź planuje ją zostawić. On nie pisze, bo pewnie jemu spędzony weekend nie spodobał się równie bardzo jak jej. On specjalnie zrobił jej dziecko, bo teraz z miną zadowolonego sadysty będzie patrzył jak ona tyje, płacze i topi smutki w coca- coli. On bawi się teraz z inną kobietą, skrzyżowaniem Pameli Anderson i Einsteina (uroda pierwszej, mózg drugiego).

A ja pewnie za niedługo utopię Anię....

Tyle hałasu o nic! (13)

Ania ma kobiece dni, co wyklucza ciąże. Teraz siedzi i płacze. Sama nie wie, dlaczego, na początku myślała ze szczęścia, ale do końca szczęśliwa nie jest.
Oczywiście – jak sama stwierdziła - dziecko powinno być świadomą decyzją, podjętą przez dwoje dorosłych, poważnych ludzi, którzy chcą spędzić razem całe życie – i tu rozpłakała się na dobre, bo ona w Krzysku naprawdę się zakochała. I gdyby miała zostać mamą, coś, czego jeszcze pół roku temu w ogóle nie brała pod uwagę, to tylko jego dziecko.
Ja z pocieszania, że nie jest w ciąży musiałam zmienić orientację na „pewnie jednak będzie mięć dziecko”. Co oczywiście pogorszyło sytuacje, bo genialna Ania chyba tylko po to, żeby mnie maltretować, znęcać się nade mną bez krzty litości (jakbym jej coś złego zrobiła?), Stwierdziła, że to że nie jest w ciąży, to może być jakiś znak. Znak, że tak byłoby idealnie, rodzinnie, wesoło i zabawnie.
Dziecko, Krzysiek, ona. Rodzina.Wyjazdy. Pierogi z jagodami (wspólnie zbierane). Wychowywanie nicponia po tacie albo aniołka po mamusi, no i okrutne życie pokazało jej to wszystko, by teraz jej to odebrać (?!).Właśnie teraz jak ona zrozumiała, że to jest to, czego od życia chce! Ktos mi musi wytłumaczyć, za co okrutne życie znęca się nade mną! Ja tego wszystkiego, proszę Państwa godzinami wysłuchuję! Dzień. po dniu!
I interpretuje, cóż też Krzysiek miął na myśli, jak powiedział „aha”, „hm” albo „interesujące”! Mówiąc szczerze myślałam, że z głupoty się wyrasta. Takie zachowanie: „ och, popatrzył na mnie”, „ On się nie uśmiecha pewnie, bo się wstydzi, ma taki srebrny aparat na zębach, ale jakby go nie miał to na pewno by się uśmiechnął”, „myślisz, że on mnie kocha?” „ a dlaczego tak myślisz?” „ a ile mnie kocha? ” „ a myśli o mnie ?” „ a ile?” „ a ile to jest dużo?” „ a jak o mnie myśli, to, co myśli?” „ a myślisz, że zadzwoni?” „ a ja mogę zadzwonić?” „ a ile mam czekać?” „ a ile to jest kilka dni?” - to jest dobre w gimnazjum, ok, niech bedzie liceum, ktore kończy się jak nazwa wskazuje egzaminem DOJRZALOSCI. My mamy skończoną trzydziestkę. W tym wieku to chore! Krzysiek lat czterdzieści parę, ale on się nie liczy. On nie interpretuje.
Tego samego dnia wieczorem, po wypiciu butelki czegoś średnioprocentowego zadzwoniła do mnie Ania. Musiałam nieźle się namęczyć by zrozumieć, co mówiła. Tylko przekleństwa ładnie jej wychodziły. Osoby nadwrażliwe bądź cierpiące na choroby sercowe nie powinny dalej czytać.
Oto fragmenty monologu:

Krzysiek mnie olewa(...) Pojjjechał do k*** mac jakiegoś buszu...Po co tam pojechał? Pojęcia nie mam! Z kim? Pojęcia nie mam! Gdzieee? Pojęcia nie mam! Nie odpisuje na moje sms'y za wyjątkiem tego wczoraj, ale dopiero jak zadzwoniłam żeby powiedzieć, że mi się spóźnia. Dzisiaj mu napisałam, ze jest ok bla bla bla i nic. Wcale się nie przejął brakiem potomkaaa. Ani nie ucieszył. Zero reakcji! A najgorzej to jak ktoś cię ignoruje! Jednego p**** sms nie dostałam!!!
Tak mi się wydawało, że on chciał nabrać dystansu i k**** nabiera. I mi nie mów ze będzie dobrze!. Nawet nie wiadomo, kiedy się spotkamy. Jak mu powiedziałam ze mogę przyjechać w drugiej połowie sierpnia to się spytał, czemu tak szybko. I mi nie mów, że on taki jest. Bo kiedyś to mi, chociaż pisał, jak już wytrzymać ze mną nie mógł „SIO!” ale ja to „SIO!” polubilam. A teraz nic. Albo wykrzyknik mi pisał. No, że mam się niby odczepić. Ale słodki był ten wykrzyknik. Teraz nic. Nie ma „Sio” i nie ma wykrzyknika!


Gdzie jest MOJ MEZCZYZNA ? odc 14.

Po histerii „jestem w ciazy” i tej „nie jestem w ciazy” nastala „on mnie celowo w sobie rozkochal a teraz zostawi(l).Krzysiek sie nie odzywa , mysle ze przechodzi jakies tam swoje dziwne momenty i chce byc sam .Ania, ktora absolutnie nie chce sie narzucac ale bombarduje go sms’ami na ktore on nie odpowiada.Byc moze komorka nie zawsze dziala , co sie zdarza w lesie czy puszczy czy gdzie on tam z dala od cywilizacji jest. Ania pisze bo nie chce by on myslal ze ona o nim nie mysli.(?!).Po ktoryms sms bez odpowiedzi zadzwonila do mnie i krzyknela :
- Czytalam co ty tam o nas piszesz.Wykasuj to ze sie w nim zakochalam !
- Sama mi to powiedzialas!
- Tobie tak!Jemu nie! I nie powiem! Chocby nie wiem co to nie powiem!
No i zapraszam do tanga...
On chcial ja zdobyc.Jak trofeo.Takie samcze plytkie glupie wyzwanie. Kolejna kobieta ktora nie potrafila mu sie oprzec. Ten jego diabelski usmieszek.To spojrzenie. I ten cholernie ciety jezyk.Z nim nie jestes pewna niczego , wiec kazda sekunda to skarb.Chcesz wiecej i wiecej.Jeszcze godzine...jeszcze dzien...jeszcze...I modlisz sie by tak minelo ci zycie.Czy ona ciut ciut nie przesadza? –zastanawialam sie , chociaz...on cos chyba w sobie ma naprawde , bo Ania po rozmowach z nim zaczela myslec o macierzystwie (wczesniej jak kolezanka informowala ja ze jest w ciazy odpowiadala” O Boze” Tak mi przykro!).Hm....
- Nie pisz do niego i nie dzwon.
-I co na tym zyskam? Zapomni mnie. (placz)
- Moze zateskni? Widzialas sama ,ze jak myslalas ze jestes w ciazy napisal od razu.A tak poza tym jak sie czujesz?
- No nie moge! Jeszcze pytasz?!Dobic mnie chcesz? Niedobrze mi dalej...Wsciekla jestem , bo mam okres , no nie dlatego ze dostalam tylko dlatego ze mam,rozumiesz?Moj mezczyzna mnie olewa.
STOP.Nazwala go : „MOJ MEZCZYZNA” ?! Ha ha ha. Ale cyrk!
- A zreszta pisz co chcesz.Co mnie tam! I tak nikt nie wie ze to ja!Wiesz ilu jest Krzyskow w Polsce?
No zgadza sie sporo...i jeden jedyny jednoczesnie.
- I tak patrze na miotle , stoi tu w salonie...
- Na miotle?
- Ta od Krzyska , nie mowilam ci?
Ania przed odlotem dostala od Krzyska prezent.Miotle.Taka z galezi nie wiem czego,taka jak sie na wsi uzywa na podworkach.Na lotnisku patrzono na nia dziwnie.Dzieci pokazywaly ja palcami.Celnicy zartowali czy leci „wlasnym srodkiem lokomocji” W samolocie nawet pilot wyszedl z kabiny by zobaczyc „konkurencje” .Zgadzam sie.Dziwny prezent.Caly Krzysiek!Podobno dal jej ja dlatego ,ze chodzi i sprzata.(To prawda,ma niezle ku ku na tym punkcie).Krzysiek zazartowal tez ze gdyby samolot mial miec problemy to ona jakos sobie da rade.Na miotle.Zaczelysmy szukac innych interpretacji tego prezentu.
- Ma zrobic porzadek w swoim zyciu
- On wymiecie ja ze swojego zycia
- Ma odleciec daleko od niego
i najbardziej optymistyczna :
- ON Z NIA ZROBI PORZADEK !

Godzine pozniej :
- Sluchaj...wiesz...napisal mi sms’a...
Krzysiek w tej puszczy jest z trzema kolegami ze studiow. Kolko brydzowe.Pozostali sa zonaci i umowili sie (meska solidarnosc!) ze komorki bede prawie zawsze wylaczone co by im slubne glow nie zawracaly.Krzysiek tez musi ,bo moglyby do niego dzwonic.Takie babskie herezje „Gdzie jest MOJ MEZCZYZNA?!”


Wampirzyca w akcji (odc 15)

Dzisiaj Ania zadzwonila do mnie dopiero o 10-tej i zaczynalam sie niepokoic.Calkiem slusznie zreszta , bo…
Byla na sniadaniu z Wredna Izka.Wredna Izka (imie zostalo zmienione dla mojego bezpieczenstwa) slynie z dlugich zebow i dlugiego jezyka, Takie podworkowe BBC , ktore wyjechalo za granice i teraz nadaje pomiedzy kilkoma krajami. Radio „Zle wiesci”. Transformator dobrych wiesci w zle.
Nigdy o nikim nie powiedziala dobrego slowa.Nigdy nie powiedziala nikomu zadnego komplementu a od kiedy rozjasnia wlosy i w zwiazku z tym przekonala sie o wlasnej atrakcyjnosci , stala sie jeszcze bardziej wyniosla i zlosliwa niz kiedys.
W dziecinstwie nazywalismy ja Wampir.Nie tylko ze wzglendu za dlugosc zebow i nasze (sluszne?) podejrzenia ze zywi sie ludzka krwia , po spotkaniu z nia czlowiek zostaje calkowicie pozbawiony energii i checi zrobienia czegokolwiek.Kiedys ktos na przystanku napisal „Ludzie myslcie to nie boli” a ja z Magda dopisalysmy na czerwono „Ale po co ryzykowac!?.Wampir”. Sporo osob wiedzialo o jakiego Wampira chodzi.Zabawnie bylo. Ania opowiedziala Wampirzycy o swoim krotkotrwalym macierzynstwie ,a ja dostawalam dreszczy na sama mysl ze ta malpa to wie.Nie zebym byla zazdrosna, ze Ania juz nie dzieli sie tylko ze mna swoimi watpliwosciami. Ona(Wampirzyca) tylko czekac a zrobi „wielkie halo”. Cale szczescie Ania nie powiedziala kto moglby byc szczesliwym tatusiem , przebaknela cos o koledze z pracy.Teraz pewnie pojdzie plotka , ze „Ania ma romans z zonatym szefem ,z ktorym wyjezdzajac w „delegacje” myslala ze zaszla w ciaze , bo jej podswiadomosc jest gotowa do macierzynstwa.Nie zachodzac w ciaze , Ania jest przerazona , ze moze byc bezplodna i jutro jedzie do kliniki sie przebadac”To jest wersja plotki uproszczona.Co Wredna Izka moze wymyslec tylko ona sama wie.
Wredna Izka alias Liz Taylor biednych po pierwszym chlopaku zostawila sobie dwukasetowy magnetofon,po drugim telewizor , po trzecim (czy czwartym?) odkurzacz i meble kuchenne (mieszkali razem) ,po przedostatnim samochod , ktory on, ze wzglendu na tansze ubezpieczenie nierozsadnie przepisal na nia no a teraz jest szczesliwie zakochana w mieszkaniu swojego obecnego chlopaka , Rafala i tylko czekac jak....
Iza nie mowi” Schudlas” mowi „jakos nieciekawie wyglasz” jak wracasz z wakacji opalona jak murzyn jest jedyna osoba ktora ci powie ze „blado i choro wygladasz”. Schudniesz – anorekcja badz depresja.Przytyjesz – bulimia , depresja , niechciana ciaza.
I Ania z kims takim...zamiast do mnie zadzwonic...chyba bede udawac urazona!
Dwie godziny pozniej.
- (slimtajac)Wyslalam mu sms’a...
- I ?
- I mi odpisal...
- Co ci odpisal? No co ty ryczysz znowu? Po co pisalas! Mowilam nie pisz to zateskni !(musialam sie rozladowac za Wampirzyce,a niech wie ze ze mna tez nie zarty!)
- Odpisal ze „Odpoczywa,ze dobrze mu z tym i ze robi rozne przyjemne rzeczy”.
- I gdzie ta tragedia?
- Ja spytalam czy pojechal odpoczac ode mnie !
- Ania , ty sama sobie autogole strzelasz!Na tacy mu podajesz gotowe narzedzia tortur i potem sie dziwisz ze ich uzywa!
- Ale ja wczesniej spytalam czy teskni za mna...
- I ?
- I nie odpisal mi wcale. A kiedys...
- Kiedys?
- Kiedys to chociaz odpisywal „Jak cholera” !
I tu zacytuje Pawlaka z „Sami swoi” – „ Ludzie ! Trzymajcie mnie!”

Marianna Dembinska
Ps. Ciag dalszy z cala pewnoscia nastapi.

« Dzienniki - sierpień I - 2006 | Strona główna | Felieton - Koleinowo.... »