« Marianna Dembińska - opowiadania I | Strona główna | Dzienniki - sierpień I - 2006 »

27 lipca 2006

Marianna Dembińska - opowiadania. CZ.II

Marianna Dembińska od kilku lat mieszka we Włoszech.
Mimo młodego wieku jest kobietą wszechstronną....

więcej informacji o Autorce zamieściliśmy w części pierwszej. Dziś zapraszamy na część II

Wstapil do piekiel , po drodze mu było ( i calkiem przyjemnie) odc.6

Jak już udalo mi się „wyprawic” Anie do Gdanska , czulam się jak mamusia która po raz pierwszy wysyla pocieche na kolonie.Może z roznica , ze nie spodziewalam się ze będzie w nocy za mna tesknic i plakac , chociaz z Ania kto wie. Jak już wyjechali , dostalam ostatni (jak twierdzila Ania ) telefon ,ostatni z prostej przyczyny : przy Krzysku glupio jej będzie dzwonic i pytac co ja mysle o tym czy o tamtym.To teoria. W praktyce telefony zostaly zastapione smsami. Nie wiem co gorsze, bo w 170 znakach zmiescic mialam powiesc.Krotkie odpowiedzi powodowaly cala serie pytan.
I tak , jak już grzecznie sobie jechali , sluchajac Stinga, zadzwonil kolega Krzyska , mieszkajacy w Lodzi i dostali nakaz zajechania do „miasta seksu” ( o tym za chwile).
Ania miala problem : czy to ze jada do znajomych to dobrze,bo to znaczy ze ona zaczyna „wchodzic” w jego zycie czy tez on się rozmyslil i nie chce z nia być sam na sam?!
Zanim w ogole zaczelam się zastanawiac co jej na to odpowiedziec pomyslalam,ze poslucham kogos madrzejszego i kto się na tych wszystkich babskich histeriach sercowych zna.Zebralam kobiece czasopisma i szukalam w rubrykach „porady sercowe” podobnej historii bądź chociaz pasujacej odpowiedzi.Przezylam szok. Rany o co ludzie pytaja!Jakie problemy maja! A jakie stwarzaja...Maz mnie zdradza od dwudziestu lat , ale ja go kocham , czy jest szansa ze się zmieni? Jasne.Jak będzie impotentem , to tak. Jestem w ciazy , mój chlopak nie wie o tym , czy mam mu powiedziec?On nie chcial dziecka i nie chce żeby zle o mnie myslal.Zle myslal ?!Czy ja dobrze czytam???Zle myslal? Kobieto!Sama w ta ciaze zaszlas? Jak tak to proszę o przepis dla kolezanki która chce być matka ale nie chce być zona.Albo : we wrzesniu wychodze za maz. Przyszla tesciowa zmienila menu ,kwiaty , godzine slubu bo nie pasowalo jej siostrze , oraz kupila inny garnitur dla mojego przyszlego meza , bo ten który kupilismy razem jej się nie podobal.Co mam robic? A ten maz? On nie reaguje? Kochana , nic tylko zmien narzeczonego albo wyslij tesciowa w kosmos.Pierwsze rozwiazanie jest latwiejsze. Jak tego nie zrobisz,może zmienic na przykład imiona twoich dzieci albo kto wie, zamieni cie na inna synowa.
Jak tak sobie poczytalam,doszlam do wniosku ze pytania i watpliwosci Ani nie sa ani bezpodstawne ani tym bardziej glupie.No i w koncu chodzi o Krzyska.Chodzaca enigme.
Już w Lodzi okazalo się ,ze znajomi to para która poznalam mniej wiecej rok temu. U nich Ania nie mogla czuc się zle.Iza z mocnych alkoholi pije tylko wodke a ze slabych wodke z lodem.Każdy temat sprowadza do seksu. Polityka – Clinton – skandal – seks. Shopping- przebieralnia- seks. Jazda na rowerze – miekkie ladowanie-seks.Matura – stres – a na stres najlepszy jest...no wlasnie.Seks. Robi to w tak zabawny sposób,ze towarzystwo peka ze smiechu. No i najwazniejsze :Lodz to miasto seksu. Torun to miasto Kopernika i piernikow, Zywiec piwa , a Lodz ... Ja o tym nie wiedzialam,ale ona(czyli Iza) mowila to z taka pewnoscia,ze przekonala mnie iż naprawde tak jest.
Sms Ani : „ Czy ty wiesz Lodz czego jest miastem” ?
Moja odpowiedz : „ Jasne ze wiem! To miasto seksu”!
Sms Ani : „Czy to znaczy ze on nie mysli o mnie powaznie , tylko chodzi mu o to”?
Powial na mnie wiatr wspomnien spotkania Izy i Jarka , tamtej atmosfery i zartow i jakos tak mi się napisalo :
„ A co Ty myslalas,ze bierze Cie na weekend żeby paciorki odmawiac” ?
Nie slyszalam jej od wczoraj i sama umieram (nadal) z ciekawosci...


Dla nich ta noc pod gwiazdami ...oj będą problemy, będą ! ( odc 7)

- Spałaś kiedyś na trawie w ogrodzie?
- Przepraszam a kto pyta ? – spytałam bo nie wyświetlił mi się numer. W ogrodzie ?-myślałam ...w jakim sensie?
- Jak to kto? Ania .To jak spałaś ?
- Jakoś zawsze miałam gdzie spać...A jak gubiłam klucze ( nie raz i nie dwa) to po prostu szlam nocować do sąsiadów ,albo znajomych ,a co?
Ania i Krzysiek wracając z Lodzi zatrzymali się u jego cioci w Częstochowie. Nie było to planowane , zadzwonił akurat brat Krzyska , spytał go gdzie jest i jak dowiedział się ze 50 km od Częstochowy on skierował go do cioci właśnie. Mieli cos odebrać dla ich mamy .Planowali szybka kawę a skończyło się na kolacji i spaniu w ogrodzie .Podobno niebo było piękne. Gwiazdy rozsypały się jak na życzenie , księżyc usunął się by nie odbierać im blasku ,świerszcze grały a Krzysiek pod wplywem tego
wszystkiego zaczal kombinowac.
Jak już ciocia nalega ,ze mamy zostać na noc- mowil - to dobrze, ale pod warunkiem ,ze będziemy spać w ogrodzie by ... podziwiać niebo.
Ciocia bardzo opierała się z wydaniem koca i pościeli .Ze nie uchodzi ,ze nie wypada, ze przecież są wolne sypialnie ,ze zwariował ...ale Krzysiek uparl się i dopiął swego.
Jak zawsze. On bylby w stanie namowic diabla do zmawiania różańca. Poszli wiec spac do ogrodu.
Na pytanie cioci dlaczego chce żeby ta biedna dziewczyna spala na trawie Krzysiek odpowiedzial ,ze kiedys podrywal dziewczyny na slowa (czyli zawracal w glowie nie czulymi slowkami tylko romantycyzmem pomieszanym z duza dawka ironii i cynizmu, taka mieszanka wybuchowa sprawdzona i dzialajaca zawsze na wszystkie wybrane przez niego „ofiary”).Teraz się zestarzał , mowi od rzeczy, ma siwe wlosy, okropna i ciezko zdobywana latami opinie ,wiec jak natura przychodzi z pomocą dając tak piękną ,
romantyczna noc pełną gwiazd to jak niby mógłby nie skorzystać.
Czestochowa miastem zakochanych?Kto wie. Przed wylotem do Berlina Ania zadzwonila do mnie już z lotniska.Tym razem nie marudzila i nie kazala mi interpretowac zachowan Krzyska tylko po prostu opowiadala smiejac się „naj” weekend w jej zyciu. Najzabawniejszy, najweselszy, pelen niespodzianek i nieprzewidzianych sytuacji. Oczywiście po drodze stanęli z powodu braku benzyny.
Aniu – spytalam- czy wy jestescie razem?
-Pojecia nie mam – odpowiedziala.
-I nie przeszkadza Ci to?
- No wlasciwie tak, chociaz nie...
- Wlasciwie tak chociaz nie?!?
- Wiesz. Z Krzyskiem to nie takie proste. Wiesz jaki on jest.Wszystkiego można się po nim spodziewac.
- No tak, ale macie zamiar spotykac się? Wyjechac kiedys jeszcze gdzies razem? Cos ustaliliscie?
Wlasnie wolaja mnie na poklad samolotu – uslyszalam.Daj mi to przetrawic a wtedy oddzwonie.
Genialnie.Przetrawic. A ja tu z ciekawosci umieram!


Ciekawosc to pierwszy stopien do ...wiedzy. Odc8

Ja chce wiedziec.Sa razem czy nie?! Co mysla? Beda sie spotykac?Chyba mam prawo pytac po tylu nieprzespanych nocach! Zadzwonilam wiec do Ani.
- Sluchaj! – powiedzialam – nie chodzi mi o to czy bedziecie razem „zyli dlugo i szczesliwie” bo wiem ze za wczesnie takie pytania, ale...
- Ale? – powtorzyla Ania.
- Ale ....ale cos myslisz , prawda ?
- No ...tak...tylko ze nie jestem pewna tego co mysle.
- W czym problem? Jest jakis problem?
Problem to Krzysiek.Ania przyznala sie ,ze przyciaga ja jak magnes.Nie ma na niego antidotum.Nawet daleko posuniety rozsadek i swiadomosc tego jaki jest nie wystarczaja.Krzysiek – w zaleznosci od pory dnia uwaza ,ze miejsce kobiety jest w kuchni badz sypialni. A Ania – zawstydzona przyznala mi sie ,ze nadskakiwala mu i jeszcze jej to sprawialo przyjemnosc.A to juz jest chore.Jak byli u Jarka , Krzysiek patrzac na nia z gory ( w sensie ze ona siedziala a on nad nia stal) powiedzial dosc ostentacyjnie ze „by sie wykapal”. ( doslowne tlumaczenie:napusc mi wody). Ania – poslusznie pomaszerowala do lazienki.Dotarlo do niej ze sie glupio zachowuje , cos burknela wiec pod nosem, w myslach zwyzywala go od najgorszych, i nawet myslala zeby mu cos do tej wody dosypac. Pozniej z Iza wyszly na papieroska i narzekaly na mezczyzn.Tylko i wylacznie na tych obecnych. Jak mnie jeszcze zawola ze mam mu podac recznik to przysiegam ,ze biore jego samochod i wyjezdzam!- odgrazala Ania.Zawolal.W wannie byla dla niej napuszczona woda , z odrobina olejku rozanego i... platkami roz.Pocalowal ja w czolo i zaproponowal,ze jak bedzie chciala wystarczy zawolac on umyje jej plecy.
Opowiadajac Ania rozryczala sie , bo jakos nikt jej nigdy wody z wlasnej woli nie napuscil (ja sie nie licze!?!) i te platki...i ta noc pod gwiazdami.
Jak on bedzie chcial ze mna byc – slimtala – to ja nie jestem pewna czy mu sie opre.Tak mowiac calkiem powaznie.A wtedy to amen.
Jak juz tak opowiadala „jak na spowiedzi” udalo mi sie w koncu wyciagnac z niej co tak naprawde jej nie pasuje i czego sie boi.Skad te wszystkie paranoje i chore interpretacje. Ania boi sie , ze to jest „ten” mezczyzna.Ktos kto potrafi „stawic jej czola”.Ten z ktorym chcialaby byc.Kochac cale zycie i zalozyc rodzine.(!!??). Boi sie bo widzi , ze kazdy telefon , kazdy sms, kazdy mail...ciagle jej malo. Co bedzie jak ja sie zakocham w nim a on we mnie nie?-pytala.A co jezeli on nie mysli o mnie powaznie? Moze jakos zblizyl sie do mnie bo mu smutno po rozwodzie?
Ludzie trzymajcie mnie...”smutno po rozwodzie”? Jak komus smutno po rozwodzie to bierze butelke Walkera i jedzie do kumpla !No i przeciez rozwod byl 4 lata temu!Uslyszalam „bip” w telefonie.Dzwonil Krzysiek.Szybko pozegnalam sie z Ania i odebralam.
- Czesc Krzysiu , co u Ciebie?
- Ha!Ha!Ha! – odpowiedzial.Dobre sobie...co u mnie?!
- No dobrze.Jak weekend?
- Jak by to w kilku slowach...: ”trafila kosa na kamien”
Boze!Pomyslalam!Jest nadzieja!

„Na dwoje babka wrozyla” .(odc9)

- Wiesz , jest taka mozliwosc ,ze jestem w ciazy – wyrzucila z siebie jednym tchem Ania.
- Mam Cie pocieszac czy gratulowac ?- spytalam zdezorientowana.
- A tobie jeszcze zarty w glowie?! – krzyknela.

Ja wcale nie zartowalam!Przysiegam! Przejdzmy do faktow.Ania jako zabezpieczenie przed ewentualna ciaza stosuje „no przeciez bede rozsadna”. Rozsadek polega na tym ,ze zachowuje calkowita wstrzemiezliwosc w dni plodne , a tych wedlug niej w miesiacu jest okolo 25(!).Probowalam jej kiedys wytlumaczyc ze jest ciut inaczej , ale ona ryzykowac nie miala zamiaru.Do czasu – jak widac , bo Krzysiek to Krzysiek.Z nim „wszystko sie moze zdarzyc”. Przejdzmy do objawow : jest jej niedobrze – co moze byc spowodowane ciaza badz nadmierna iloscia zjedzonych prosto z drzewa niedojrzalych,niemytych sliwek ( jak sama powiedziala, nie mniej jak kilogram , ale nie wiecej jak dwa!) . Jest rozdrazniona – ciaza badz napiecie przedmiesiaczkowe.Ma podwyzszona temperature – normalny objaw cyklu,ciaza , badz uroki klimatyzacji w samochodzie.
- I wiesz , pomijajac fakt ze to w ogole nie jest moja wina...
- ?!
- Bo ja go uprzedzalam ,ze mam dni plodne , ale mniejsza z tym, wiesz czytalam w Playboyu ,ze u kobiet dziala podswiadomosc. To znaczy,ze zgadadzaja sie swiadomie lub nieswiadomie na zaplodnienie jak czuja ze to jest najlepszy „samiec” (tak powiedziala , bo tak pisalo w Playboyu , SAMIEC). Z tego samego powodu kobiety zostawiaja partnerow dla innych.Nie zdazylam spytac gdzie czytala Playboya , choc znalam odpowiedz, padlo bowiem kolejne pytanie : czy poczekam przy telefonie kilka minut a ona zrobi test.
Od poczatku tej historii bylam juz psychologiem,wrozka , a teraz mam byc ginekologiem?Litosci!
Rozmawialas z Krzyskiem ?- spytalam.
Probowala. W drodze z Lodzi (miasta seksu). Padla odpowiedz ,ze skoro mysli ,ze „niewystarczajaco uwazali” , to teraz powinni w ogole nie uwazac bo (uwaga!) w ich wieku glupio bedzie rodzinie czy znajomym przyznac ze tak , o , „wpadli”(?!), sami nie wiedza dokladnie kiedy.Jak smarkacze jacys bez zadnego doswiadczenia.Honoru bronic trzeba! Wiec honorowo nieuwazajac w razie czego powiedziec beda mogli - „ Och, nasze „zatracilismy sie w sobie” wlasnie konczy roczek! Przekochany bobas!
Smiac sie czy plakac? Oni powariowali czy to ja jestem stuknieta? Byc moze jedno nie wyklucza drugiego , ale ludzie !Cos mi w tym wszystkim nie pasuje. Gdyby Krzysiek uwazal z innymi kobietami tak jak z Ania , to mialby dzisiaj pewnie okolo 300 dzieci i setke wnukow.A nie ma , bo w prasie taki numer na pewno bylby opisany.Wiec?
Wiec zapalilam kolejnego papierosa i pojajac australijskie Rosč analizowalam wszystko po raz „enty”.
Z sercowo-ciazowego zamyslenia wyrwal mnie sms Sylwuni.Sylwia to moja kochana przyjaciolka i dumna mama 11 miesiecznego cuda o imieniu Inga ,oczekujaca od trzech miesiecy „cuda numer dwa”.
Sms brzmial : „siedze sobie na komisariacie i czekam na „nagrode” „
„ A cozesty blondynko znowu narozrabiala”?! – odpisalam
„ Powiedzmy ze byl konkurs dla fotomodelek”

Mam nadzieje ,ze do zdjecia chociaz sie usmiechala.Zawsze to jakos lepiej wyglada!

Z Ania rozlaczylam sie , bo stwierdzila, ze skoro po raz pierwszy w zyciu robic bedzie test ciazowy to musi to jakos „uroczyscie”.Pozapalala swiece zapachowe , nalala wody do wanny , zrobila test , polozyla go na brzegu , wziela relaksujaca lekture (moja ksiazke mam nadzieje!) i...zadzwonila po 15 minutach uzywajac samych niecenzuralnych slow.Test byl wadliwy. 1 kreska – ciaza ; 2 kreski brak ciazy.Ona miala pusciutkie okienko.
By artystycznie zakonczyc wieczor test wpadl jej do wody i wtedy ukazala sie jedna kreska jak byk.
- Co to moze oznaczac? – spytala.
- No ...ze nie bedzie malych wanienek!
- Sluchaj...te sliwki...na zachcianki to za wczesnie , prawda ?
- W drugim tygodniu ciazy?! O Boze ! Nie wiem ! – Powiedzialam, ale gdybys miala skurcze co 5 minut to pedz do szpitala!


Ciazowych paranoi ciag dalszy. ( odc 10 )


- Dalej nic!
- Z czym?
- No wiesz! Z moimi ...kobiecymi sprawami.
- Aniu , spokojnie , poczekaj do jutra czy do niedzieli...nie panikuj!
- Ale mi jest niedobrze.
- Ania ! Jest polnoc! Zgadnij dlaczego ciazowe nudnosci nazywaja sie porannymi?!
- Ale mi jest naprawde bardzo niedobrze...
- A czego zes sie znowu nazarla ?!– spytalam, bo juz nie wytrzymalam.
Ania przerazona jest tym,ze moglaby byc w ciazy.Ciaza.Ja rozumiem.Nie trzeba mi tego 100 razy powtarzac!Tez bylabym przerazona , ale przeciez nie moze zrobic nic innego jak tylko czekac ,ewentualnie powtorzyc test – ale ona zgodnie z zupelnie chora babska logika twierdzi ,ze skoro raz jej nie wyszedl , to nie bedzie „kusic losu” (?!).Wiec test odpada.
Przez kwadrans wysluchiwalam bezsensownego (brrrr) gadania o piersiach ktore (chyba!) sa jakies dziwne , o tym ze czuje sie „ inaczej” (co do cholery ma znaczyc „inaczej”?! ) , o tym ze ma spuchniete nogi w kostkach (!?) .Brakowalo tylko uszu ktore w poludnie robia sie trojkatne i swieca na zielono i oczu zmieniajacych kolor na zupelnie bialy (mleko).Na zakonczenie tej niezwyklej konwersacji uslyszalam cos jeszcze ciekawszego. A mianowicie : „ O Boze! Ale jak jestem naprawde w ciazy to znaczy ze bede miala dziecko!Z Krzyskiem!”
Wow! Coz za logika!To sie nazywa potrafic wyciagac wnioski! Efektem ciazy jest dziecko.Genialne ! Dlaczego sie o tym glosno nie mowi?!Konspiracja jakas pewnie...
Usmiechnelam sie pod nosem , bo przypomnialam sobie pewna zabawna historie ...
Wisla rok 1971 , Pani X z Polnocnej Polski i Pan Y z Cieszyna spotykaja sie na jak to sie ladnie nazywalo „prywatce”. Pan namawia Pania na drinka.Pani odmawia.Ona nie pije.Z prywatki przenosza sie do niego na kwatere.Wchodza oknem , bo gospodyni o 22.00 zamykala pokoj na klucz.Ona idzie przekonana w swej niewiesciej naiwnosci,ze beda tam i inni goscie.Sa sami.Ona, by nie siedziec na lozku otwiera sobie szafe i siada pod wiszacymi marynarkami.On namawia ,ona odmawia , on nalega ona sie opiera , on ucieka sie do swego uroku osobistego , ona kapituluje.Rezultat : zachodzi w ciaze.Komiczny punkt historia ma troche pozniej.Jak juz Wanda zrozumiala ,ze jest w ciazy , opowiedziala o tym swemu przyjacielowi a ten,bedac poczciwym czlowiekiem , by ratowac jej honor prosi ja o reke. Ona sie zgadza.Wanda uprzedza rodzicow iz wychodzi za maz i ze przyjedzie z narzeczonym ktory ma na imie Andrzej.Problem w tym ,ze w miedzy czasie nasz „Casanowa” dowiaduje sie o ciazy , odnajduje Wande i prosi ja o reke.(ze slowami,ze „jego dzieci nie beda sie paletac po swiecie”. Wykrakal sobie , ani corka ani syn w Polsce nie mieszkaja) Wanda zrywa poprzednie „zareczyny” i mowi „tak”.Jada razem do jej rodzicow.Ojciec marszczy brwi na wiesc,ze ziec nie ma na imie Andrzej , lecz Janusz. Szczegolow nie zna do dzis.Janusz i Wanda sa malzenstwem od konca 1971 roku. Szmat czasu...
W niedziele rano obudzil mnie telefon Ani.
Jak staje wyprostowana i wciaga brzuch,cos ja kluje.Jak siedzi w ciaga brzuch-nie.Dalej jest jej niedobrze i jak zapalila papierosa zrobilo jej sie slabo.Doszla do wniosku,ze na wszelki wypadek nie bedzie palic.Dopoki alarm nie minie.
- Czy twoim zdaniem powinnam cos powiedziec Krzyskowi? – spytala.Wiesz,jakos tak mi glupio.
-Dlaczego glupio?
- No wiesz...
-Nie za bardzo.Narazie nie mow.Poczekaj jeszcze dzien czy dwa.
- Rany!
- Co sie dzieje?
- Leze teraz na podlodze i patrze na brzuch.I rusza sie jakby bilo w nim serce !
- Anka ! I dorzucilam dwa slowa z czego pierwsze zaczynalo sie na „K” a drugie na „M”.Bylo mi malo , wiec dodalam jeszcze „Ja cie „ i slowo na „P”. Ty chyba nie w ciazy jestes tylko w delirium jakims. Udar sloneczny!? Wychodzilas na slonko bez kapelusika?

Ania i Krzysiek.
Otwieram zaklady : zakladajac,ze rzeczywiscie narozrabiali i Ania jest w ciazy.Waszym zdaniem bedzie chlopczyk czy dziewczynka?
Wybaczcie prosze,ale nie moglam sie powstrzymac.
Jak tylko alarm zostanie odwolany,natychmiast o tym napisze,obiecuje.A jezeli obawy sie potwierdza,coz bede miala o czym pisac przez najblizszych kilka lat.
Otworzylam wiec (to nie zart!) skrzynke chlopczykczydziewczynka@wp.pl , piszcie prosze co Waszym zdaniem sie (jezeli) urodzi.


Ps. Krzysiu ,przypominam PS z pierwszego odcinka : Zbieznosc imion PRZYPADKOWA !

Marianna Dembinska

« Marianna Dembińska - opowiadania I | Strona główna | Dzienniki - sierpień I - 2006 »