« Dzienniki - czerwiec I - 2006 | Strona główna | POZDROWIENIA »

9 czerwca 2006

Piłka kopana - Felieton

Football, czyli piłka nożna zalicza się do najpopularniejszych i jednej ze starszych dyscyplin sportowych na świecie.

Właśnie rozpoczęły się kolejne mistrzostwa świata w tej dyscyplinie. A w 1996 roku obchodzono 100-lecie nowożytnej piłki nożnej. Nowożytnej, bo w piłkę grano nawet w starożytności i w średniowieczu.
A ponieważ Mistrzostwa Świata już się rozkręciły, więc zaczęliśmy z Zenem rozważać i analizować rozwój najpopularniejszej dyscypliny sportu w świecie. Reguła ta nie dotyczy Australii i jeszcze paru innych krajów. Jeszcze nie…
Zen przybliżył historię piłki nożnej. Czyli jak to się mówi wtrącił rys historyczny.
- Trzeba przyznać, że do rozwoju współczesnego futbolu największe zasługi położyli Anglicy – rozpoczął. - To na wyspach brytyjskich ta dyscyplina gwałtownie nabierała popularności w XIX wieku. Tam też w 1871 roku podzielono kopanie piłki na dwie dyscypliny sportowe – football i rugby. Natomiast Międzynarodową Federację Piłki Nożnej (FIFA), utworzono w 1904 roku. Ale dopiero w 1930 roku zorganizowano w Urugwaju pierwsze mistrzostwa świata – wykładał.
Ja znając trochę polskie dzieje futbolu, a to głównie z wieloletnich studiów Przeglądu Sportowego, pociągnąłem dalej:
- Polski Związek Piłki Nożnej utworzył się w 1919 roku, ale już pod zaborami powstały pierwsze polskie kluby: Lechia Lwów – 1904, Czarni, Pogoń Lwów – 1905, Wisła i Cracovia Kraków – 1905. No i ta ostatnia sięgnęła po pierwszy tytuł Mistrza Polski w 1921 roku. W tym samym roku odbył się pierwszy mecz reprezentacji Polski z Węgrami.
Już przed II wojną światową polska reprezentacja brała udział w igrzyskach olimpijskich. A później w latach siedemdziesiątych nastały dobre czasy dla polskiej piłki - złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Monachium (1972), brązowe medale w mistrzostwach świata (Niemcy – 1974 i Hiszpania – 1982) oraz srebrny medal w Montrealu - 1976 rok. Na następny medal musieliśmy czekać dość długo. Dopiero w Barcelonie (1992) reprezentacja w piłce nożnej zdobyła srebrny medal.
- Interesującym jest prześledzić jak zmieniał się obiekt za którym ugania się 22 graczy na boisku, czyli piłka – wtrącił Zen. - Kiedyś używano jelit, pęcherza czy skóry zwierząt odpowiednio wypchanych. Do okrągłości takiej piłce wiele brakowało, ale już się toczyła do przodu i to wystarczało.
Zen mówi, że w zamierzchłych czasach czyli w starożytności, grano nawet ludzką głową... nie jestem pewien czy powinienem mu wierzyć.
- Później kiedy już wulkanizacja należała do technologii wynalezionych przez człowieka używano gumowej piłki, przebijając się przez erę rozmaitych szmacianek. Pierwszą nadmuchiwaną piłkę gumową zastosowano w 1862 roku w Anglii. Tamte piłki miały około 70 centymetrów obwodu i takie wielkości zachowuje się do dnia dzisiejszego – informował nas Zen, bo i Maggi dołączyła w międzyczasie.
- W latach 50-tych XX wieku, wprowadzono piłki białe i pomarańczowe – do gry przy sztucznym oświetleniu i w śniegu… Ale jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia grano oficjalne mecze ciężką, skórzaną piłką zszywaną ręcznie. – dodał.
I tu Zen zaczął wspominać te czasy, kiedy główkowanie czy stopowanie piłki ciałem, było wręcz heroiczym wyczynem. Szczególnie gdy popadało i rzemień jak bicz ciął skórę do bólu.

Ja podparty wiadomościami ze wspomnianej gazety szybko wtrąciłem:
- Na ostatnich Mistrzostwach Europy w 2004 roku grano już piłką sklejaną termicznie... odpowiednio wyważoną. A już mówi się, że następny krok to wmontowany w każdą piłkę elektroniczny chip wskazujący pozycję piłki przy liniach - szczególnie bramkowej, tak często kontrowersyjnej. Ten wynalazek zamknie nie kończące się dyskusje: była bramka, czy nie była…?!
Podobnie, technologia pracuje nad butami piłkarskimi tzw. korkami, ale to temat na osobne rozważania...

- Ciekawe, czy wraz z technologią akcesoriów podążą umiejętności i widowiskowość gry. A najlepiej byłoby wynaleźć jakieś antidotum na chuligańskie zachowanie na stadionach – zakończyła nasze rozważania Maggi.

Wasz Chris

« Dzienniki - czerwiec I - 2006 | Strona główna | POZDROWIENIA »